Facebook Google+ Twitter

Nie mam czasu na durne kolejki

"Ja nie wymieniłam, bo nie mam czasu stać w durnych kolejkach od 5 rano. XXI wiek, komputery, internet - a u nas kolejki, dzienne limity przyjmowanych petentów i dłubiące w nosie urzędniczki " - pisze na forum ~poznanianka .

Teraz to ja tej pani wierzę. Ale czasu było dość. Kilka lat. Więc z dużą dozą złośliwej satysfakcji obserwuję miotanie się rodaków, którzy sprawy, na jakie jest mnóstwo czasu, usiłują załatwić w ostatniej chwili. Przy czym rzucają gromy na kolejki, administrację, onych, tych sk.... , i co tam jeszcze ślina na język przyniesie. Bo robi się kuso, bo trzeba to jednak załatwić, bo teraz naprawdę nie ma czasu i głowy, bo... diabli by to wzięli (albo i gorzej). U fotografów urwanie głowy, w urzędach kolejki, wielkie "halo" co zrobić z leżącymi chorymi i wszelkiego rodzaju osobnikami którzy samodzielnie sprawy nie załatwią. I to jest jedna strona medalu - ta nasza, obywatelska, zwyczajowo bałaganiarska i olewacka w stylu "ja mam czas, ja poczekam..".

Druga strona medalu: administracja, której nawet do głowy nie przyszło, że akcję zachęcającą do wymiany dowodów osobistych należało prowadzić systematycznie, małymi krokami, docierając do każdego obywatela najpierw zawiadomieniem ogólnym a potem - wedle grafiku rozpisanego w czasie i przestrzeni dla poszczególnych dzielnic (obwodów, ulic, osiedli) - ulotkami, które mogły być roznoszone np. przez młodzież w wolnym czasie i za drobna opłatą. Są ludzie którzy potrafiliby to uładzić w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem i potrzebami.

O inercji pracowników administracji przekonałam się sama, kiedy wymieniając dowód w 2003 roku, usłyszałam zdziwione: " A po co tak wcześnie? Ale się pani spieszy! Będzie krócej ważny! Ma pani jeszcze tyle czasu!"
Ja nie wiem ile mam czasu, proszę pań! I może być problem z pogrzebem. Zdumione panie wymiany dokonały, od lat mam nowy dowód i obserwuję teraz fantastyczną szarpaninę.

Ponieważ w ramach skrupulatnej pracy administracji otrzymałam w międzyczasie wezwanie (obwarowane ogniem piekielnym) do zapłacenia podatku za psa, którego od dwóch lat nie mam - mam prawo domniemywać, że obywatel jest starannie pilnowany, obserwowany i przywoływany do porządku tylko w jednym przypadku - kiedy jest okazja wyrwać mu grosz. Narzuca się pytanie - co zrobiła administracja aby w ciągu tych kilku lat spokojnie i bez nerwów przypominać obywatelom o konieczności wymiany dokumentu? Przypominać systematycznie, uparcie i skutecznie? Kilka miesięcy (?) przed końcem terminu, wśród tysięcznych reklam wszelkiego badziewia i zbyt dużych portek pojawiła się Twarz. Twarz została jednak wywalona na pysk i nie stanowi zachęty do niczego.

Doszło jeszcze do zupełnego kociokwiku - tu i ówdzie administracja, czyniąc rozpaczliwe wysiłki, ustawia obywateli w kolejkach, limitach dziennych, wydłuża czas pracy albo zwiększa ekipę do obsługi petenta. Aby sprostać zadaniu. Zadaniu, które powinno być od początku logicznie i spokojnie rozłożone w czasie. Czyż nie było czasu i możliwości spokojnie, w ciągu tych kilku lat, zorganizować pracy w taki sposób, aby obywatel teraz nie warczał, a urzędnik nie leciał z nóg ?

Nie, nic takiego administracji nie przyszło do głowy. Bo praca w administracji jest dostojnym zajmowaniem stołka za biurkiem i łaskawym przybijaniem pieczątek obywatelowi, który sam się zgłosi. A jak się nie zgłosi? To jego strata. Zawsze można go potem ukarać mandatem z odsetkami za nie istniejącego psa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Jakoś nie wyobrażam sobie życia bez dowodu. Przecież ten nowy ma minimalną ilość danych, a nie cały życiorys (gdzie mieszkał, czy ma żonę ile dzieci, czy NFI odebrał?). Wymieniłem swój dowód, prawo jazdy nawet 2 razy... bez większych kolejek. Fakt kilka lat temu. PITa zanoszę na początku marca. Nie wiem dlaczego, ale miło mi się gada z urzędnikiem/urzędniczką. Może dlatego, że nie idę "za pięć dwunasta" z krzywą buzią i krzykiem bo łaskawie chcę wymienić dokument i traktuje urzędnika w okienku jak człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwigo, dobrze znamy oboje odpowiedź na to pytanie :)
Nie ma idealnych rozwiązań dobrych dla wszystkich. Na wymianę DO było naprawdę dużo czasu, szkoda tylko że w mediach nie było kampanii przypominającej o tym. Mnie internetowa rejestracja uratowała kilka godzin z życiorysu i kto tylko może niech korzysta z takiej możliwości, jeśli tylko jest. Jeśli ktoś teraz budzi się w ostatniej chwili i skoro czyta ten artykuł w internecie to może i uda mu się przez internet skorzystać z elektronicznej kolejki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bonar - ile osób posługuje sie internetem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Benio, do Schengen wchodzimy (o ile się nie mylę) bodajże w styczniu, ten termin dziwnie się zbiega z ostatecznym terminem wymiany dowodów, czyżby trzeba je było wymienić do momentu, aż okażą się bezużyteczne? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W zeszłym roku zmieniłem mieszkanie, a więc i meldunek, choć miałem nowy dokument musiałem go znów wymienić, pech chciał że to była końcówka roku i okropne kolejki do wymiany dokumentów. W Częstochowie mamy elektroniczny system rejestracji kolejki, za każdym podejściem na "bileciku" pisało, że prognozowana liczba klientów do obsłużenia została już przekroczona i radzono przyjść w innym terminie. Pojawili się nawet "konicy" ("konikowie"?) handlujący tymi "biletami". Jakie było rozwiązanie? Jak zwykle najlepiej sprawdzić w internecie. Na stronie UM Częstochowa istnieje możliwość zarezerwowania terminu złożenia/odebrania dokumentu. W kilka chwil można zarezerwować kolejkę, a złożenie dokumentów, bądź odebranie dowodu zajmuje dosłownie 10 minut, bez nerwów, bez czekania :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za pokazanie kolejnego absurdu polskiej administracji państwowej, która bardzo powoli uczy się różnicy mentalnościowej pomiędzy:
Obywatel = petent a Obywatel = mój pracodawca

Komentarz został ukrytyrozwiń

Argument poruszony w artykule, o tym że na wymianę było parę lat, do mnie nie przemawia. Ja się dowiedziałem o konieczności wymiany dopiero w tym roku, a gdybym wiedział wcześniej to i tak bym dowodu wtedy nie wymienił bo, jak wspomniano w artykule, będzie krócej ważny.

Głupotą wg. mnie było przeprowadzenie w jednym terminie akcji wymiany dowodów na tak dużą skalę (miliony zmuszonych do tego osób). Trzeba było to rozbić na mniejsze grupy (wg. daty wydania dowodu czy coś takiego), bo przy obecnym systemie to już się możemy szykować że za 10 lat, kiedy wydawane teraz dowody stracą ważność, będzie to samo...

A tak w ogóle to nie wiem dlaczego zmuszono mnie do wymiany dowodu osobistego... stary był wg. mnie dobry. Chodziło o coś z UE czy po prostu o wyciągnięcie pieniążków od obywateli?

Komentarz został ukrytyrozwiń

łoooł ! ale ustrzeliłam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samo istnienie dowodów osobistych to głupota. Wymiana tez. Wymiana przymusowa - jeszcze większa głupota.W nieprzekraczalnym terminie - szczyt idiotyzmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus. ciekawe co się będzie działo przed euro2012

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.