Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

159171 miejsce

Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca...

- Nikogo nie przewierca. Nikogo to nic nie obchodzi. Nikt nie może przeczytać więcej niż dwie lub trzy strofy. O Boże! Nie mogę…

Te fragmenty, wzięte z powieści pt. „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza dokładnie obrazują stosunek młodzieży do omawianych na lekcjach tekstów, jak również do lektur szkolnych. Oczywiście, autor przejaskrawił postać nauczyciela języka polskiego – Bladaczki, jednakże jest to bohater, który jasno i przejrzyście pokazuje nam jaki był w tamtych czasach stosunek nauczycieli do podstaw programowych, które za wszelką cenę próbowali zrealizować.

Dzisiejsza szkoła od tamtej prawie wcale się nie różni (jeśli idzie o tą tylko kwestię). Nauczyciele muszą realizować podstawy, nawet jeśli tematy są w większości nudne dla uczniów. Spytałem o to nauczycielkę jednego z koszalińskich liceów, oto co powiedziała: „Lektury z listy szkolnej nie zachwycają młodzieży – to fakt. Z pewnością potrzebna jest zmiana listy lektur, polegająca na rozszerzeniu jej zwłaszcza o arcydzieła literatury światowej. Czy to jednak wywoła w młodzieży zachwyt? To już inne pytanie.”

Zapytałem o to również jednego z uczniów maturalnej klasy tego samego liceum, „Moim zdaniem obowiązkowe teksty czytane w szkołach są nie do końca właściwie dobrane. Z jednej strony takie arcydzieło jak na przykład „Ferdydurke” Gombrowicza słusznie znalazło się w spisie lektur, lecz z drugiej, dla takich tekstów jak na przykład „Chłopi” Władysława St. Reymonta nie znalazłbym miejsca na tej liście.”

Spytany o to, jakie utwory wpisałby na tą listę odpowiedział: „Z mojego punktu widzenia, w podstawach programowych brakuje np. powieści Michaiła Bułhakowa pt. „Mistrz i Małgorzata”. Do spisu lektur dodałbym jeszcze przykładowo jeden z tekstów wybitnego współczesnego pisarza – Andrzeja Sapkowskiego, jak również którąś z powieści J.R.R. Tolkiena – pokazującą nam - uczniom taki gatunek literacki jakim jest fantastyka.”

Są to tylko pomysły i przemyślenia ucznia i nauczycielki, jednakże nie do nich należy ustalanie tekstów jakie mają być omawiane w szkołach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Myślę, że jak ktoś ma potrzebę poznawania literatury to żadna lista lektur w tym mu nie przeszkodzi. Po 1990 roku dostęp do źródeł literackich jest praktycznie nieograniczony. Natomiast lista lektur to chyba nie lista ulubionych tekstów literackich. Każdy kto czyta ma swoje ulubione pozycje i autorów. Ja na przykład bardzo sobie cenie i lubię "Chłopów" Reymonta. Wyżej od Tolkiena czy Sapkowskiego stawiam Lema i Sir Arthura Charlesa Clarka.
Program obowiązkowego nauczania ma dać podstawy określonej wiedzy, którą ktoś kto zdaje maturę winien posiadać, bo to upoważnia go do startu na wyższą uczelnie. Dotyczy to literatury, matematyki, fizyki, historii i innych przedmiotów. Jeżeli kogoś na to nie stać to trudno. Inteligentny młody człowiek przebrnie przez każdą listę lektur nawet jak mu nie smakuje. Najwyżej się trochę pokrzywi i pobuntuje, co tylko pozytywnie wpłynie na stan umysłu i twórczy krytycyzm do świata. Miłości do literatury, matematyki, historii i fizyki szukał bym w sercach pedagogów po programie obowiązkowym i w rodzinnym domu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.