Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172284 miejsce

Nie piszę wierszy dla Nobla - rozmowa z Pawłem Łęczukiem

Paweł Łęczuk to na co dzień specjalista do spraw ubezpieczeń. Ale jeśli znajduje odrobinę czasu, pisze wiersze. - Godzenie działalności artystycznej z pracą i z tzw. normalnym życiem przychodzi mi w sposób naturalny - przyznaje.

Paweł Łęczuk / Fot. materiały Pawła ŁęczukaPanie Pawle, Pana nazwisko jeszcze nie jest tak znane, jak Szymborskiej, czy Różyckiego. Ale czy to znaczy, że pisze Pan wiersze słabsze od wierszy wymienionych autorów?
- Znane nazwisko i dobre wiersze to dwie różne sprawy. Ja nie zabiegam o szczególne uznanie mojego nazwiska. Staram się pisać coraz lepsze wiersze, ale czy tak jest rzeczywiście, tego nie potrafię ocenić. Ale z pewnością nie jest to półka, na której znajdzie Pan Szymborską czy Różyckiego.

Po co się pisze wiersze? Czy tylko po to, by zyskać aplauz i ziścić marzenie o sławie, o Noblu? Czy po prostu, jak Pan pisze w wierszu "Figury", "Człowiek musi czasami polatać/Choćby miał krążyć bezwiednie nad gównem"?
- Jest wiele powodów, dla których się pisze. Sam fakt tworzenia jest zawsze składową różnych czynników. W moim przypadku - nie jest to pisanie dla aplauzu ani dla sławy, nie mówiąc o Nagrodzie Nobla. Ja raczej traktuję to jako coś w rodzaju jeszcze jednego hobby, które pozwala mi wyrazić to co widzę, słyszę itd... Z lotu ptaka świat wygląda trochę inaczej - to ostatnie podejście jest mi chyba najbliższe. Tak. Człowiek musi sobie czasami polatać...

A ja słyszałem, że polscy poeci marzą o tym, by ich wiersz wydrukowała Gazeta Wyborcza...
- Nie potrafię odpowiedzieć czy to jest prawda. Nie czytam Gazety Wyborczej i nie znam poetów, dla których publikacja w tym dzienniku byłaby marzeniem. Natomiast ze swojego skromnego doświadczenia mogę potwierdzić, że dla poety publikacja na papierze jest ważna i nobilitująca. Mimo niewielkiego doświadczenia w tym temacie (jedna publikacja w "Pegazie Lubuskim"), przyznam, że jest to radość dla twórcy. Podobnie jest z opiniami krytyków i recenzentów, które pojawiają się nawet w najmniejszych działach typu "poczta literacka".

Co Pan robi poza poezjowaniem? Jak godzi Pan codzienność ze sztuka?
- Od 2001 roku zajmuję się ubezpieczeniami. Ale robię też dużo innych rzeczy. Ciągle się dokształcam - jestem teraz w trakcie kolejnych studiów podyplomowych. Godzenie działalności artystycznej z pracą i z tzw. normalnym życiem przychodzi mi w sposób naturalny. Nie rozgraniczam tych sfer, raczej staram się aby się zazębiały i uzupełniały.

Czy nie uważa Pan, ze dzisiejsza poezja jest bardzo przeintelektualizowana i odnosi sie tylko do rozumu, a nie do serca? A czytelnicy dostają gęsiej skórki, gdy "widzą" w wierszu słowo "księżyc" lub "gwiazda"...
- Nie podzielam tego poglądu. Można pisać o wszystkim i w sposób dowolny. Proszę zwrócić uwagę, że duża część czytelników, którzy dostają gęsiej skórki - jak Pan to nazwał - to jednak poeci, czasami niestety trochę zawistni. Czytelnicy, mam wrażenie, nawet wolą wiersze o księżycu i gwiazdach.

Ceni Pan jakichś polskich poetów? Jak polscy autorzy wypadają na tle poetów europejskich?
- Jeśli ma Pan na myśli poetów współczesnych - wyjaśnię od razu - nie za bardzo się orientuję w dzisiejszej poezji europejskiej. Z polskich twórców cenię twórczość wielu autorów. Z pewnością pan Jacek Dehnel, pani Marta Podgórnik, pan Edward Pasewicz, pan Andrzej Sosnowski i pan Marcin Świetlicki - to są ważne nazwiska dla polskiej poezji i dla mnie. Oprócz tego bardzo sobie cenię twórczość Pana Zbigniewa Jerzyny.

Czy pisanie wierszy to obciach? Czy trzeba sie z tym kryć przed kolegami w szkole? Jak było w Pana przypadku?
- Żaden obciach. W szkole miałem szerokie grono wielbicielek, ale chyba bardziej za grę na gitarze niż za wiersze, bo pisałem wtedy marnie.

Dziękuję za sympatyczną rozmowę.
- Dziękuję również.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.