Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15689 miejsce

Nie pożałujesz, jeśli zobaczysz: życie i śmierć Edith Piaf

„Niczego nie żałuję - Edith Piaf” to jeden z najlepszych filmów biograficznych ostatnich lat. Zrobiony z wielkim rozmachem, świetnie zagrany i wyreżyserowany, a przede wszystkim skłaniający do refleksji nad życiem piosenkarki wszech czasów.

Kadr z filmu. / Fot. Fot. Materiały prasowe BestFilmEdith Piaf dla większości młodego pokolenia, które w obecnych czasach zazwyczaj najliczniej wypełnia kinowe sale, jest nieco zatartym i przykurzonym reliktem z przeszłości. Może być uznana za legendę, ale w żadnym wypadku nie postać kultową. Niewątpliwie jej życie i dorobek artystyczny odbiega od twórczości najwybitniejszych nieżyjących (a co za tym idzie otoczonych wyjątkowym kultem) artystów XX wieku, takich jak Jim Morrison, Kurt Cobain, Janis Joplin czy Jimi Hendrix.

Jednak nie znaczy to, że historia życia nieprawdopodobnie utalentowanej francuskiej pieśniarki jest mniej fascynująca niż żywoty najwybitniejszych upadłych gwiazd rocka. I nie wyobrażam sobie, by można było ją przedstawić w bardziej dobitny i poruszający sposób niż ukazuje ją film „Niczego nie żałuję-Edith Piaf”.

Już pierwsze minuty seansu przyprawić mogą o dreszcz na plecach. Wyjątkowy monumentalizm wielu scen i przede wszystkim niesamowity klimat, kojarzący się trochę z produkcjami z okresu młodości Hollywood, a trochę z psychodelicznym spektaklem teatralnym, to olbrzymie atuty filmu, odróżniające go zalewu nowoczesnych plastikowych produkcji. Wszystko co dzieje się na ekranie jest umiejętnie podkreślone muzyką. Ale w takiej dawce i z takim wyczuciem, że obraz nie staje się nużący, jak to bywa w przypadku większości filmów muzycznych.

Na uwagę zasługuje gra Marion Cotillard, która potrafiła nieprawdopodobnie przekonująco pokazać na ekranie to jak bohaterka filmu z młodej, pełnej życia dziewczyny stopniowo stawała się zgorzkniałą, schorowaną, cierpiącą, ale wciąż walczącą kobietą u kresu sił. Cotillard pokazała się w tej roli jako aktorka niebywale plastyczna, a jej dodatkowym atutem jest jej ogromne podobieństwo do prawdziwej Edith Piaf. Zresztą film ogólnie sprawia wrażenie bardzo wiernego rzeczywistej historii piosenkarki.

Reżyser Olivier Dahan wypowiada się w ten sposób o swoim filmie: – Chciałem wyrazić prawdziwe i precyzyjne informacje odnośnie bohaterki, na mój własny sposób (...) Wszystko, co chciałem wyrazić swobodnie, z nią czy przez nią, musiało wyjść z jej prawdziwego życia.

Mamy więc kolejny dowód na to, że to życie pisze najlepsze i najbardziej poruszające scenariusze. Polecam każdemu, nie tylko wielbicielom twórczości wielkiej piosenkarki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.05.2007 07:29

(+) Po takiej recenzji biegnę do kina:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.