Pozycja materiału w rankingach:
17 maja 1992 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wykreśliła homoseksualizm z listy chorób, uznając go za jedną z 3 orientacji psychoseksualnych.
Pomimo, iż naukowa definicja homoseksualizmu jest zarówno przez WHO, jak i najbardziej znaczące stowarzyszenia psychologiczne (takie jak: Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, Komitet Nadużyć w Psychiatrii czy Polskie Towarzystwo Seksuologiczne) określona bardzo jasno i klarownie, to nie we wszystkich zakątkach świata homoseksualiści liczyć mogą na należną im akceptację i pełnię praw obywatelskich. Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.01)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 25.05.2010 17:15
Sprostowanie
"którzy ni są nie religijni" (było)
...którzy są ateistami (ma być)
Autor usunął profil 25.05.2010 17:13
MAŁŻEŃSTWO dla mnie to kobieta i mężczyzna.
Toczy się walka o przejecie sfery językowej -coś zasadniczego kiedyś można dziś rozmiękczyć poprzez zamianę pojęć i za sprawą odpowiednich finansów.
Wicerektor na uniwersytecie Toledo w USA pani Carol Bresnahan, w wywiadzie dla jednego z magazynów gejowskich, stwierdziła że oponowanie wobec małżeństw gejowskich jest skutkiem wpływu religii i dlatego nazwała ludzi bigotami, którzy są przeciwni. A co pani rektor wymyśli natomiast i jaką łatkę przylepi ludziom, którzy nie są nie religijni i są też przeciwni. Pani rektor korzysta z prawa swobody wyrażania myśli. Uczelnia w której pracuje ukarała jej koleżankę z pracy, która podobnie jak Bresanhan, też wyraziła swoją opinię, tylko tyle że skrytykowała i wyraził sąd, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Jej koleżankę zwolniono z pracy.
„Najcięższą karą za pozostawanie w związku jednopłciowym jest kara śmierci, praktykowana między innymi w Iranie, Arabii Saudyjskiej, Czeczenii i Afganistanie” – NIE, nie może być przyzwolenia na to, żeby ludzi karać za to że chcą pozostawać w jednopłciowych związkach partnerskich. Mają do tego pełne prawo. I tu jest zgoda.
Znam/znałem kilka lesbijek i kilkunastu gayów. Oni nie uczestniczą w paradach, lecz zajmują się swoim życiem. Skąd to wiem. Z rozmów jakie kiedyś się prowadziło (nie wszyscy jednak byli otwarci). Może dziś jest inaczej. Ludzie się zmieniają, bądź ułatwia się Im pewne zmiany.
Aleksandra Puciłowska 20.05.2010 18:15
Panie Arkadiuszu- bez komentarza. To nie ten poziom dyskusji, który preferuję.
Panie Wojciechu, nie chcę być dla nikogo ani wzorem, ani normą. Absolutna wolność nie istnieje, ma Pan rację. Jej idea jest piękną, aczkolwiek utopijną opowieścią, którą włożyć możemy między bajki.
Na to, by zamieść pod dywan problem dyskryminacji osób homoseksualnych pod przykrywką "norm obyczajowych i społecznych" się jednak nie godzę i zdania nie zmienię. Zbyt bardzo dotyka mnie, osobę którą kocham i mych przyjaciół.
I nie chcę żyć w zaciszu czterech ścian. Jestem obywatelką Polski i chcę tych samych praw, co inni obywatele Polski.
A, że w Polsce większą wagę przywiązuje się do religii i tradycji, niż dobra i szczęścia obywateli, to już zauważyłam.
Pora na zmianę. Zdecydowaną zmianę.
Panie Ratomirze- niech Pan przeczyta raz jeszcze mój artykuł, przeanalizuje jego treść i wytłumaczy mi Pana komentarz- moje szare komórki nie potrafią senswonie połączyć jednego z drugim, Pan wybaczy.
I jeszcze jedno, zawsze mnie kusi, by się spytać przy dyskusji o homoseksualizmie: panie Arkadiuszu, panie Wojciechu, panie Ratomirze: ile osób homoseksualnych Panowie znają osobiście?
Ja wiem, jakie zdanie na ich temat miało mnóstwo osób z mojego otoczenia (od "nienormalnych" przez "zboczonych" po "takich, to trzeba zamykać i leczyć" i "wymordować, ich jak chciał Hitler"). Wszystkie te stanowiska się zmieniły w momencie, w którym okazało, się że jedną z tych "nienormalnych, zboczonych, których trzeba, o ile nie zabić, to w najlepszym wypadku leczyć" jest ich znajoma, koleżanka, córka, wnuczka, siostra, przyjaciółka...
Nagle się okazało, że ktoś im medialno- propagandową papkę o "zagrożeniu normalnego i zdrowego społeczeństwa przez bandę zboczeńców i pederastów" sprzedał, w której prawdy szukać można by było na próżno.
Więc, tak z ciekawości: ilu Panowie znają osobiście gejów/ lesbijek?
Ratomir Wilkowski 19.05.2010 15:08
A nie palący to od razu nikotynofob?
Wojciech Arciszewski 18.05.2010 14:52
+5 dla Aleksandry, za konsekwencję w propagowaniu idei.
Osobiście, konsekwentnie powtarzam, że jestem przeciw traktowaniu homoseksualizmu jako NORMALNOŚCI i domagania się PEŁNI PRAW. I nie jestem bynajmniej słuchaczem RM, nawiedzonym aktywistą, nie mam faszystowsko-narodowych przekonań. Uważam się za nadzwyczaj tolerancyjną osobę i większość zachowań ludzkich akceptuję , o ile nie naruszają prawa i norm obyczajowych i społecznych (które są różnie definiowane w różnych społecznościach). Tolerancja ma swoje granice, bo jak zapewne wszyscy wiemy, absolutna wolność nie istnieje. To co dzieje się w zaciszu czterech ścian nie musi automatycznie stawać się NORMĄ i WZOREM dla innych.
Głosząc takie poglądy, wpadam do worka z napisem HOMOFOB, mającego mieć wybitnie pejoratywne znaczenie. Będę krytykowany za zacofanie i brak poczucia jedności, będę traktowany jak prowincjusz, co to nie wie jak wygląda nowoczesny świat (co też nie jest prawda bo nieco świata widziałem), gdzie wszystko wolno.
Tymczasem, ja apeluję o zwykły ludzki rozsądek i umiar w próbach zmiany definicji normalności, bo tuz obok czyhają inne "normalne związki" takie jak ten link
pozdrawiam
Arkadiusz Chmielowiec 17.05.2010 21:13
A alkoholizm to taka jedna z preferencji psychokulinarnych
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)