- Plagiaty się zdarzają. Najtrudniejsze do wyłapania są kopie prac napisane w innych uczelniach, bo jeśli ktoś w nadmiarze czerpie z literatury, promotor jest w stanie to wychwycić - mówi Marcin Baron, rzecznik prasowy uczelni.
Studenci nie chcą sprawy komentować. - Pierwsze słyszymy - mówią studentki z wydziału finansowego AE.
- Po co taki system? Jestem na pierwszym roku mnie to nie dotyczy - mówi student.
Wszelkie pytania dotyczące plagiatów zbywają milczeniem. Twierdzą, że nie słyszeli o plagiatach kolegów ze starszych roczników.
W Polsce jest ponad czterysta uczelni publicznych i niepublicznych, zaś z systemu korzysta 17 proc. Tymczasem z szacunkowych danych spółki, która działa od 2002 roku, wynika, że co czwarta praca w kraju może nosić znamiona zapożyczeń z literatury, internetu, bądź jest kopią innej pracy powstałej na przykład na drugim krańcu Polski.
- Sytuacja w Polsce jest z całą pewnością jeśli nie gorsza, to przynajmniej porównywalna ze skalą plagiatów w innych europejskich krajach - mówi dyrektor Grzegorz Bunda z Plagiat.pl.
Cały artykuł przeczytasz na stronach
Polskatimes.pl.