Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Nad Wisłą skandal. Nawet 70 proc. studentów może ściągać prace magisterskie z Wikipiedii! Zabawne, prawda? Ale prima aprilis przed nami. To ja poproszę tę receptę z Wikipedii, z której wyczytałem, że skoro mam czkawkę, to znaczy, że umieram...
Zobacz także:
Artykuły
(110)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.94)
Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Krajewska 22.03.2010 12:47
Również nie zgodzę się z Pana wypowiedzią;) Prace magisterskie nie są wykorzystywane dobrowolnie przez studentów.Być może są przypadki "odkurzenia "prac z archiwum?Należy się zastanowić dlaczego tak się dzieje?Nie sądzę aby głównie studenci byli temu winni?
Autor usunął profil 22.03.2010 00:06
Pani Anno - owszem, z prac magisterskich korzysta wiele instytucji i organizacji, m.in. ministerstwa, stowarzyszenia, fundacje i kolejne pokolenia studentów (nie tylko w celach kopiowania).
Rafał Gdak 21.03.2010 12:33
Za Anną - osobiście znam ludzi, dla których przejawem frajerstwa jest uczciwe napisanie nie tylko pracy dyplomowej, ale też prac zaliczeniowych. Kilka dni temu w autobusie słyszałem następujący dialog:
- Dzwoniła do mnie pani X. Jej syn studiuje Y, jest na pierwszym roku. Prosiła, żebym napisała za niego pracę na zaliczenie.
- I co napiszesz?
- Pewnie, co to dla mnie...
Takich przykładów można wymieniać setki. Pomijam - oczywiste - kwestie własności intelektualnej, ale w dobie masowej produkcji dyplomów liczy się liczba absolwentów, a nie jakość.
Halina Kosmala 21.03.2010 12:32
W nauce są autorytety i instytucje, które publikują tę wiedzę. Za nimi stoją wiarygodność, solidność i rzetelność.To jest baza, na której powinny opierać się prace magisterskie czy licencjackie.Dochodzi jeszcze dodatkowy aspekt : umiejętność wykorzystywania WSZYSTKICH źródeł
tak aby w przyszłości, kiedy nie ma już przymusu zdobywania wiedzy nie popaść we wtórny analfabetyzm. Szkoły wyposażają nas w ten sposób w narzędzia i umiejętność poruszania się po tej skomplikowanej materii. Wszelkie encyklopedie lub kompendia wiedzy odwzorowują stan aktualnej,przyjętej wiedzy (liczy się data wydania publikacji)Najczęściej jest to widoczne np w w słownikach, kiedy powołuje się na poprawność użytego wyrazu, wyrażenia wtedy, gdy jest ono ujęte w danym tezaurusie.
Tak naprawdę "Czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał"
Anna Krajewska 21.03.2010 12:21
To się Pan myli Panie Tomku;)Badań nie wzięto z kosmosu.Może Pan sobie tego nie wyobraża,ale niestety rzeczywistość jest inna.
I nie ma tłumaczenia i domniemań......studenci pisząc prace nie tylko nie wspomagając się Wikipedią ,lecz również piszą całe prace korzystając tylko ze źródeł podanych w internecie ,są też tacy którzy nie przeczytali ani jednej książki lub artykułu(osobiście znam).
I nie sądzę ,żeby dyskusja była żenująca "wokół niczego"- nie widzę niestety wkładu jaki mają prace magisterskie w rozwój nauki ,itd,itd.
Prawda jest taka,że prace magisterskie nie są wykorzystywane do niczego,leżą w archiwach .i nikt
z nich nie korzysta -pomijając obronę pracy.Promotorzy biorą pieniądze za seminaria ,studenci piszą ,a prace sobie leżą.
Nie ma sensu dzielić uczelni na państwowe i prywatne(bo to nie ma znaczenia)-pisanie prac magisterskich,ściąganie,kopiowanie ,kupowanie,studenci mają opracowane do perfekcji.I rzeczywiście to dopiero jest kpina.
Kpiną jest również fakt,iż promotorzy wiedzą o tym;)
Oczywiście nie chcę uogólniać;)
Ps.Swój komentarz napisałam opierając się wyłącznie na własnym doświadczeniu,rozmowami ze studentami,pominęłam wyniki badań dotyczące pisania prac magisterskich(gdyż takowych nie znam).
Mniemam ,że to Pan żyje w świecie fikcji,czas uwierzyć w ocieplenie klimatu;)
Pozdrawiam
Magdalena Gawryś 20.03.2010 16:27
Poza tym w Wikipedii trafiają się błędy, czy to nieświadome, czy głupie dowcipy ....
Kamil Bieńko 20.03.2010 10:18
Pani Jadwiga ma absolutną rację. Wikipedia, to źródło wiedzy, jak każde inne (trzeba tylko z niej rozważnie korzystać) więc czerpiąc z niej informacje wystarczy podać przypis w pracy i nie ma żadnego plagiatu. W mojej szkole pewien doktor opowiedział nam o swoim przyjacielu, który napisał pracę doktorską składającą się z samych przypisów. Nie napisał od siebie ani jednego słowa poza umieszczeniem nazwiska. Praca była wzorowa i kosztowała go de facto mnóstwo wysiłku. Dobierał przypisy z najznamienitszych ksiąg wielkich intelektualistów i obalił jakąś tezę (już dokładnie nie pamiętam) dotyczącą socjalizmu w czasie PRL. Wykazał się nie lada odwagą. Cała kompilacja przypisów tak, żeby miały one sens i dowodziły słuszności jego racji była wielką sztuką.
.
A kupowanie prac to już zwykłe oszustwo i dorabianie cwaniaczków
Jadwiga Kowalczyk 20.03.2010 08:43
Jaki skandal? Wikipedia czy inne zbiory informacji to - w przeciwienstwie do wydań papierowych - inna forma wiedzy źródłowej. Korzystanie z nich jest chyba rzeczą normalną, pod warunkiem, że nie popełnia sie plagiatów. Kopmilacja wiedzy z róznych źródeł + tej zdobytej w trakcie studiów (tez ona jest "czyjaś") - jest jednak pracą samodzielną i coś w głowie zostaje.
Prawdziwym skandalem jest kupowanie prac u "zawodowcow", ktorzy z pisania prac na zamowienie zrobili sobie źródło dochodów.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)