Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Nie ściągam z Wikipedii

Pozycja materiału w rankingach:

36001 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 1pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Nie ściągam z Wikipedii


Nad Wisłą skandal. Nawet 70 proc. studentów może ściągać prace magisterskie z Wikipiedii! Zabawne, prawda? Ale prima aprilis przed nami. To ja poproszę tę receptę z Wikipedii, z której wyczytałem, że skoro mam czkawkę, to znaczy, że umieram...

Znów dostało się najbardziej studentom szkół prywatnych (tam podobno ściąga 72 proc., a na państwowych 54 proc.). Badania te wydają się trochę wzięte z kosmosu, z jakiejś oderwanej, wirtualnej rzeczywistości. Nie pamiętam kiedy ostatnio korzystałem z Wikipedii zaliczając jakikolwiek przedmiot. Nie wyobrażam sobie możliwości pisania pracy magisterskiej wyłącznie na podstawie "Dr Google", czy siostry Wikipedii.

W ogóle jestem daleki od korzystania ze źródeł wyłącznie internetowych - chyba, że podawane są tam dalsze źródła na przykład książek drukowanych lub rzetelnych badań. W zasadzie jedna podstrona Wikipedii drugiej jest nierówna. Możemy poczytać zarówno wiarygodne informacje, jak i te mniej. Żeby było jasne - nie chcę się wybielać ani podnosić sobie samooceny (są lepsze sposoby). Nie ściągam i już.

Jest więc kilka wytłumaczeń publikowanych badań. Możliwe, że studenci wyłącznie WSPIERAJĄ SIĘ Wikipedią podczas selekcji źródeł, a nie kopiują ją żywcem... Domniemam, że rzeczywiste praktyki ściągania z Wikipedii odbywają się w nielicznej grupie najmizerniejszych uczelni. Przecież to jakaś patologia.

Warto dodać, że na wielu uczelniach funkcjonują już PROFESJONALNE PROGRAMY oraz specjalny monitoring zakupiony u zewnętrznych firm. Co to oznacza? Żaden plagiat w takiej uczelni po prostu nie przejdzie. Wszystko jest dokładnie sprawdzane i analizowane. Nawet cytaty, gdy pojawiają się, muszą być dokładnie opisane z czego korzystaliśmy i dlaczego wybraliśmy akurat taki cytat.

Redaktorzy niektórych gazet próbują trochę koloryzować sytuację prac magisterskich, manipulując - moim zdaniem - wynikami badań... Toczy się więc żenująca dyskusja wokół niczego. W kuluarach rządu uzgadniana jest też całkiem irracjonalna decyzja ministerstwa, która miałaby całkowicie znieść prace mgr. Oczywiście, że prace są potrzebne. Innych form - ustnych lub pisemnych egzaminacyjnych, studenci mają po uszy podczas samych studiów. Taka praca to malutki wkład każdego studenta w polską naukę, w rozwój technologii, medycyny, wiedzy o ludziach itd.

Kończąc: uważam, że w Polsce funkcjonują świetne i żenujące uczelnie (i tak jest w każdym kraju). Nie zgadzam się jednak z faktem, że studenci "państwówek" są zdolniejsi lub będzie z nich lepszy pożytek. Ba - znam uczelnie, na których jest wyższy poziom niż na państwowych studiach. Tak czy inaczej, Polska posiada jedne z najwyższych standardów nauki w Europie i na świecie, w nauce dorównujemy ekonomicznym potęgom (szkoda, że nie w aspekcie finansowym). Posiadamy gigantyczne ośrodki akademickie - Warszawę, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Opole, Lublin...

Rynek i tak zweryfikuje nas wszystkich, bez względu na tok i miejsce studiów. Wyniki wspomnianych badań według mojego skromnego zdania, to trochę kpina z nauki
i kolejny dowód, że żyjemy w świecie fikcji niestety. Już chyba prędzej uwierzę w ocieplanie klimatu.

Zobacz także:

Tomek Piekarski OFFline profil autora

Autor: Tomek Piekarski

Napisz do autora

Artykuły (110) Galerie (2) Średnia ocen (3.94)

Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Anna Krajewska 22.03.2010 12:47

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 39

Również nie zgodzę się z Pana wypowiedzią;) Prace magisterskie nie są wykorzystywane dobrowolnie przez studentów.Być może są przypadki "odkurzenia "prac z archiwum?Należy się zastanowić dlaczego tak się dzieje?Nie sądzę aby głównie studenci byli temu winni?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.03.2010 00:06

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 48

Pani Anno - owszem, z prac magisterskich korzysta wiele instytucji i organizacji, m.in. ministerstwa, stowarzyszenia, fundacje i kolejne pokolenia studentów (nie tylko w celach kopiowania).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 21.03.2010 12:33

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 45

Za Anną - osobiście znam ludzi, dla których przejawem frajerstwa jest uczciwe napisanie nie tylko pracy dyplomowej, ale też prac zaliczeniowych. Kilka dni temu w autobusie słyszałem następujący dialog:

- Dzwoniła do mnie pani X. Jej syn studiuje Y, jest na pierwszym roku. Prosiła, żebym napisała za niego pracę na zaliczenie.
- I co napiszesz?
- Pewnie, co to dla mnie...

Takich przykładów można wymieniać setki. Pomijam - oczywiste - kwestie własności intelektualnej, ale w dobie masowej produkcji dyplomów liczy się liczba absolwentów, a nie jakość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Halina Kosmala 21.03.2010 12:32

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 37

W nauce są autorytety i instytucje, które publikują tę wiedzę. Za nimi stoją wiarygodność, solidność i rzetelność.To jest baza, na której powinny opierać się prace magisterskie czy licencjackie.Dochodzi jeszcze dodatkowy aspekt : umiejętność wykorzystywania WSZYSTKICH źródeł
tak aby w przyszłości, kiedy nie ma już przymusu zdobywania wiedzy nie popaść we wtórny analfabetyzm. Szkoły wyposażają nas w ten sposób w narzędzia i umiejętność poruszania się po tej skomplikowanej materii. Wszelkie encyklopedie lub kompendia wiedzy odwzorowują stan aktualnej,przyjętej wiedzy (liczy się data wydania publikacji)Najczęściej jest to widoczne np w w słownikach, kiedy powołuje się na poprawność użytego wyrazu, wyrażenia wtedy, gdy jest ono ujęte w danym tezaurusie.
Tak naprawdę "Czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Krajewska 21.03.2010 12:21

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 35

To się Pan myli Panie Tomku;)Badań nie wzięto z kosmosu.Może Pan sobie tego nie wyobraża,ale niestety rzeczywistość jest inna.
I nie ma tłumaczenia i domniemań......studenci pisząc prace nie tylko nie wspomagając się Wikipedią ,lecz również piszą całe prace korzystając tylko ze źródeł podanych w internecie ,są też tacy którzy nie przeczytali ani jednej książki lub artykułu(osobiście znam).
I nie sądzę ,żeby dyskusja była żenująca "wokół niczego"- nie widzę niestety wkładu jaki mają prace magisterskie w rozwój nauki ,itd,itd.
Prawda jest taka,że prace magisterskie nie są wykorzystywane do niczego,leżą w archiwach .i nikt
z nich nie korzysta -pomijając obronę pracy.Promotorzy biorą pieniądze za seminaria ,studenci piszą ,a prace sobie leżą.
Nie ma sensu dzielić uczelni na państwowe i prywatne(bo to nie ma znaczenia)-pisanie prac magisterskich,ściąganie,kopiowanie ,kupowanie,studenci mają opracowane do perfekcji.I rzeczywiście to dopiero jest kpina.
Kpiną jest również fakt,iż promotorzy wiedzą o tym;)
Oczywiście nie chcę uogólniać;)
Ps.Swój komentarz napisałam opierając się wyłącznie na własnym doświadczeniu,rozmowami ze studentami,pominęłam wyniki badań dotyczące pisania prac magisterskich(gdyż takowych nie znam).
Mniemam ,że to Pan żyje w świecie fikcji,czas uwierzyć w ocieplenie klimatu;)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Gawryś 20.03.2010 16:27

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 41

Poza tym w Wikipedii trafiają się błędy, czy to nieświadome, czy głupie dowcipy ....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamil Bieńko 20.03.2010 10:18

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 37

Pani Jadwiga ma absolutną rację. Wikipedia, to źródło wiedzy, jak każde inne (trzeba tylko z niej rozważnie korzystać) więc czerpiąc z niej informacje wystarczy podać przypis w pracy i nie ma żadnego plagiatu. W mojej szkole pewien doktor opowiedział nam o swoim przyjacielu, który napisał pracę doktorską składającą się z samych przypisów. Nie napisał od siebie ani jednego słowa poza umieszczeniem nazwiska. Praca była wzorowa i kosztowała go de facto mnóstwo wysiłku. Dobierał przypisy z najznamienitszych ksiąg wielkich intelektualistów i obalił jakąś tezę (już dokładnie nie pamiętam) dotyczącą socjalizmu w czasie PRL. Wykazał się nie lada odwagą. Cała kompilacja przypisów tak, żeby miały one sens i dowodziły słuszności jego racji była wielką sztuką.
.
A kupowanie prac to już zwykłe oszustwo i dorabianie cwaniaczków

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 20.03.2010 08:43

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 43

Jaki skandal? Wikipedia czy inne zbiory informacji to - w przeciwienstwie do wydań papierowych - inna forma wiedzy źródłowej. Korzystanie z nich jest chyba rzeczą normalną, pod warunkiem, że nie popełnia sie plagiatów. Kopmilacja wiedzy z róznych źródeł + tej zdobytej w trakcie studiów (tez ona jest "czyjaś") - jest jednak pracą samodzielną i coś w głowie zostaje.
Prawdziwym skandalem jest kupowanie prac u "zawodowcow", ktorzy z pisania prac na zamowienie zrobili sobie źródło dochodów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.