Facebook Google+ Twitter

Nie szkodzi, przepraszam za Fotygę

Z zaciekawieniem śledzę nasz teatrzyk polityczny, naszego Big Brothera narodowego. Powołaliśmy nowych mieszkańców domu przy Wiejskiej i obserwujemy w telewizorni ich poczynania. Najbardziej przerażają mnie te, związane z polityką zagraniczną.

W ostatnich odcinkach naszego reality- show śledziliśmy grę polityczną na linii premier - prezydent (kolejność alfabetyczna) odnośnie wspólnej polityki zagranicznej. Po wygranych wyborach Platforma Obywatelska przeprowadziła szeroką rozumianą "defotygizację" MSZ. Część narodu (warszawska hołota, wykształciuchy, lumpenliberały, łże elity) cieszyła się z detronizacji pierwszej femme fatale polskiej polityki zagranicznej i namaszczenia eks pisowczyka Radosława Sikorskiego na nowego szefa tego resortu.

Jednak jaśnie nam panujący prezydent Rzeczpospolitej Polski solidarnej i liberalnej ma jakieś zastrzeżenia co do nowego ministra w gabinecie Donalda Tuska. Właściwie nie wiadomo jakie to zarzuty (oprócz tego że opuścił PiS, wspierał w kampanii wyborczej PO i chciał dorżnąć watahę) ma nasz prezydent do nowego szefa Ministerstwa spraw zagranicznych. Kolejnym puzzlem w układance jest nieprzyjęcie przez Sikorskiego zaproszenia od Lecha Kaczyńskiego. Szkoda, może prezydent by nie powiedział, co mu się nie podoba w nowym ministrze, ale może po raz wtóry oddałby 100 złotych ministrowi spraw zagranicznych. Ja tam już na wszelki wypadek przepraszam Pana, Panie Prezydencie wszystkich Polaków za popsuty wieczór.

Aby być jednak szczerym, należy pogratulować nowego szefa kancelarii prezydenta jakim jest... Anna Fotyga. Ma pomagać prezydentowi w sprawach polityki zagranicznej. Mają wspólnie definiować interes narodowy czyli coś na kształt moja racja jest mojsza niż racje Tuska. Po Nelly Rokicie gratuluje prezydentowi kolejnego świetnego doradcy. Rodzi nam się piękny Think Thank prezydenckiej polityki. Szkoda tylko, że jakoś rodzimego Kissingera nie widać...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Są rzeczy, które potrzebują komentarza. trafny strzał jeśli chodzi o czas i tematykę artykułu. Pozdrawiam i gratuluje. Pierwszy plus dla autora !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sąsiadów może nie powinniśmy lubić, ale powinniśmy ich szanować. Uważam, że głos Polski powinienen być jeden. Polityka powinna być uzgadniana z pałacem prezydenckim. Wykonawcą musi być premier a nie prezydent. Mamy ustrój parlamentarny, a nie prezydencki. Prezydent musi być reprezentanten narodu. Jaki naród taki prezydent. Powinien podawać rękę, przemówić, uśmiechać się, mediować. Powołanie Fotygi jako doradczynie do spraw polityki zagranicznej traktuje jako zaognienie konfliktu na na lini prezydent- premier.

Gdybyśmy wiecznie żyli historią nie mielybyśmy co marzyć o Euro 2012 wraz z Ukrainą...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście, że nie chodzi o lubienie - tylko strasznie denerwuje mnie gdy ktoś mówi, że nie możemy zapomnieć o 1 i 17 września, my napadaliśmy inne kraje - inne kraje nas ale to nie powód by teraz utrzymywać wroga politykę zagraniczna z tymi państwami - o to mi chodzi.

Nie twierdzę, że za wszelką cenę należy dążyć do "wspaniałych" stosunków z Rosją czy Niemcami, ale nie można, moim zdaniem, w tej kwestii wciąż odnosić się do zachowania III Rzeszy czy Związku Radzieckiego bo to do niczego nie prowadzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bajeczka, przeciez tu nie chodzi o "lubienie".
Rosji , z róznych przyczyn, zupełnie nie zalezy na stosunkach z Polska, a raczej zalezy im na napinaniu struny.
Natomiast reprezentujący Niemcy kanclerz Schroeder zachował sie skandalicznie, olewajkąc (dla geszeftu z Putinem) nie tylko Polskę, najblizszego sąsiada i sojusznika z UE i Nato ale i dotychczasową politykę Khola.
Nota bene, wydaje mi się , ze zrobił to rownież wbrew interesom samych Niemiec i UE. Ta sprawa jest tak skandaliczna , ze nasuwa nieodpartą myśl, ze Shroeder to stary agent wplywu ,najlepsza inwestycja KGB z lat 70-tych.
Merkel, jak sie wydaje rozumie błąd z rurą (chociaz nie moze go juz "odkręcić") i stawia na atom.
Polska nie moze w takich okolicznościach "siedzieć cicho" i udawać , ze to deszcz pada,licząc w zamian na dobrą prasę i wdzięczność Rosji i Niemiec.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bez przesady to co mamy przestać lubić Włochów bo kiedyś Rzymianie władali niemal całą Europą - 1 i 17 września nie mogą ciągle ważyć na stosunkach między Polską a Niemcami czy Polską a Rosją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To, że dziś jest 2007 r. nie znaczy, że mamy zapomnieć 1 i 17 września 1939 r.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To niech może polska wypowie wojnę Niemcom, Ameryce i Rosji to w ten sposób pokaże, że koniec z polityką na klęcząco. Patrząc tylko na personalia to błąd. Patrzcie na to co reprezentują te osoby w państwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga, postrzeganie personaliów (Fotyga, Sikorski), konfliktów o wizytę u prezydenta za wydarzenia godne komentowania to naiwność. To są przecież słabe echa sporu o kierunek i zasady naszej polityki zagranicznej.To tylko takie cienie w jaskini.
Na infantylne widzenie świata (że koń, że drzewo itd..) w polityce zagranicznej i w poważnej rozmowie o niej, nie ma miejsca.
W największym skrócie:
Kaczyński, co dostrzegaja bystrzy i niekoniecznie mu przychylni obserwatorzy, dawno zorientował sie, ze jest szansa wykorzystania biurokracji UE w stosunkach z Rosja. A Tusk(?) wywraca to ostatnia decyzją do góry nogami. Ma w tym jakiś zbożny cel, czy zrobił to tak sobie, dla poklasku i "ocieplenia wizerunku"?
A Rosjanie przyjmą to jako dobrą wolę czy słabość?
Fotyga zauwazyła tez , ze cofnięcie polskiego weta co do rozpoczęcia wiadomych negocjacji z Rosją rujnuje polska politykę prowadzona w stosunku do "pribałtyki" i Gruzji? A może to ona ma rację?
W sprawach bezpieczeństwa, z kolei, Kaczyńscy uważają, ze na UE nie ma, co liczyć, bo w tej sferze Unia nie ma kompetencji i dominują tu państwa narodowe. Stąd dążenie do sojuszu z USA za wszelka cenę i zdecydowanie i bezwarunkowe poparcie dla tarczy ( "zakotwiczenie" amerykańskich zobowiazań sojuszniczych ) oraz Iraku i Afganistanu.
Sikorski widział to zupełnie inaczej (biznesowo) i stąd konflikt.
Kto ma rację?
Niezależnie od tego kto ją ma, podejmowanie takich decyzji, wywracających polską politykę zagraniczną do góry nogami bez konsultacji i dyskusji z pałacem prezydenckim, to lekkomyślna arogancja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"złośliwy prezydent"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic nie znaczace facecje sobie robisz. Idiotka Fotyga iwy prezydent - to są według ciebie problemy polskiej polityki zagranicznej i przyczyny konfliktu PiS-PO w tej materii. To, ze na tym właśnie poziomie toczy się "dyskusja" w naszych tabloidowych mediach nie zwalnia nikogo z obowiązku samodzielnego myślenia. " Wształciuch" - trzeba podziekowac Dornowi za przypomnienie tego precyzyjnego i trafnego okreslenia Sołzenicyna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.