Facebook Google+ Twitter

Nie taki "Avatar" doskonały, jak go malują

James Cameron długo kazał czekać na swój nowy film, który mimo zachwycającej oprawy graficznej, niestety niewiele widzowi może zaoferować. Mimo to barwny świat "Avatara" warto odwiedzić.

 / Fot. mat. prom.Na dworze zimno i plucha, całą drogę do kina marzłam i mokłam. Na salę kinową wchodziłam w dość paskudnym humorze, zdecydowana krytykować każdą scenę. Poległam na całej linii. Wystarczy odrobina wrażliwości, żeby całkowicie dać się pochłonąć niesamowitemu klimatowi Pandory. Bogata flora rodem z ziemskiej prehistorii, zwierzęta z pogranicza świata dinozaurów i wyobraźni co bardziej zwariowanych światów fantastycznych. Niesamowite kolory, wszechogarniająca atmosfera tajemnicy... Żałuję tylko, że w ramach poświątecznych oszczędności nie poszłam na wersję 3D. Ale to się jeszcze nadrobi.

Niestety sprawa się dość mocno komplikuje, gdy przychodzi do oceny fabuły. Jack Sully jest eksmarine. Eks, bo na wózku inwalidzkim. Swoją historię opowiada na videoblogu, którego prowadzi w ramach programu badawczego o kryptonimie "Avatar", prowadzonego na planecie Pandora. Fabuła jest bogata, wielowątkowa, sprawnie, równo poprowadzona. Bardzo chciałabym napisać, że jest zaskakująca i nieszablonowa. Niestety nie mogę. Każdy zwrot akcji da się przewidzieć, zakończenie jest przygnębiająco oczywiste.

Niewiele więcej pozytywów da się powiedzieć także o kreacji bohaterów. Pod tym względem film Jamesa Camerona bardzo przypomina "2012" Emmericha - galeria archetypów, z tym, że postaci więcej. Jack Sully (Sam Worthington) poznaje obcą kulturę, zakochuje się, zmienia punkt widzenia. Jego przewodniczka, Neytiri (Zoë Saldana) to przedstawicielka rasy Na'vi, która mieszka ze swoim plemieniem na Drzewie Domowym, do opuszczenia którego ma ich nakłonić właśnie Sully. W nawiązaniu do tradycji kina SF panią doktor prowadzącą program Avatar, dr Grace Augustine, gra Sigourney Weaver.

Mamy też "złego" szefa korporacji, Parkera Selfridge`a (Giovanni Ribisi), który gra sobie w przenośnego golfa, jest nastawiony tylko na zysk i ogólnie irytujący. Nie mogło również zabraknąć pułkownika Quaritcha (Stephen Lang), człowieka z misją, który jest najmądrzejszy i nic sobie nie da wytłumaczyć.

Z tych do bólu schematycznych postaci, mi do gustu przypadła Trudi Chasone, pani pilot śmigłowca sympatyzująca z grupą naukowców. Michelle Rodriguez znana jest m.in. z serialu "Lost", gdzie już pokazała się jako aktorka sprawdzających się w rolach silnych, zdecydowanych kobiet zaprzyjaźnionych z bronią i nie znoszących sprzeciwu.

Chyba najbardziej klimat filmu psują wszechobecne "amerykanizmy". Co kilka minut pojawia się na ekranie jakiś denerwujący drobiazg, którego rolę ciężko wyjaśnić. Niby można je potraktować jako głos przeciwko wszechograniającemu trendowi konsumpcji i niechęci do Ameryki jako supermocarstwa zarówno militarnego, jak i królowej popkultury, jednakże do tego wystarczyłaby jedna, góra dwie wstawki a nie drobiazgi na siłę wtrącane co trzecią scenę. Przykłady chyba najoczywistsze to pyszałkowaty szef korporacji, który w centrum dowodzenia statku ma rozłożoną zieloną matę i gra w golfa do kubka, czy przemowa Jake`a Sully`ego do Na'vi, która niby jest uzasadniona i tak dalej, ale trochę za bardzo trąci kiczem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

"Avatara" 3D oglądałam z rozdziawioną paszczą. ten film to rewolucja w kinematografii. Fabuła miałka, aczkolwiek romantyczna:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Avatar jest o tyle niezwykły, ze jeśli zobaczyć do w 3d, to nie wyobrazam sobie jego wersji DVD :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potraktowałam ten film jako ciekawostkę i dlatego mnie nie zawiódł. Czegoś takiego przed Avatarem nie widziałam. Uważam, że warto wybrać się na ten film do kina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niedawno byłam w kinie na 2012, moja opinia na temat tego filmu jest zresztą w serwisie. Po tym filmie sztampy starczyło mi na pół roku. O Avatarze słyszałam tyyyyyle, że przez moment spodziewałam się czegoś troszkę innego, stąd moje marudzenie :)
I nie zmienia faktu, że już mam zarezerwowany bilet na kolejną projekcję ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli komuś zależy na kinie ambitnym, głębokiej analizie psychologicznej bohaterów, niech po prostu wybierze się na film z kanonu kina alternatywnego i przestanie narzekać na wielkie hollywoodzkie produkcje. W przypadku filmów typu "Avatar" wiadomo, że chodzi o kino masowe i rozrywkowe. Ten gatunek rządzi się swoimi prawami, zupełnie innymi niż alternatywa. Dość irytujące natomiast jest to, jak wszyscy najpierw idą na "Avatara", a później robią z siebie wielkich znawców kina i wybrzydzają na płytką fabułę i "efekciarstwo" w filmie Camerona. Rozumiem, że te wszystkie osoby są świetnie zaznajomione z kinematografią i regularnie odwiedzają tzw. kina studyjne. Proponuję też zastanowić się, czy książki, które czytamy, muzyka, której słuchamy, i inne rozrywki które preferujemy są rzeczywiście takie ambitne i dalekie od sztampowości, przewidywalności, schematyczności i wszystkich innych wad, które są wytykane przez artykuły podobne jak ten powyżej.

"Avatar" wprawdzie nie grzeszy głębią psychologiczną, ale też nie takie jest jego zadanie. To świetnie zrobione kino akcji, z bardzo ciekawym scenariuszem, rewelacyjnymi efektami specjalnymi, wieloma odniesieniami do problemów znanych nam z codzienności, ale też z literatury i historii. Jako taki właśnie ten film jest rewelacyjny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie się wybieramy na projekcję. Takie opinie sa bardzo przydatne. Adam z Basią

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Avatar" nie jest rewelacją, ale też nie można się zwieść. Warto go obejrzeć, szczególnie w 3D - efekty robią wrażenie. Aby w pełni docenić efekty 3D, oczywiście należy usiąść w odpowiednim miejscu, inaczej można faktycznie się zawieść. Osobiście polecam środek sali, czyli środkowe rzędy, a w rzędzie po środku. Tak, aby siedzieć na przeciwko środka ekranu.
Co do gry w golfa, nie tylko w Ameryce w niego grają, i nie tylko jest tam popularny. Nie muszę dodawać, że nie tylko tam są ludzie którzy lubią, lub mają w swoich obowiązkach przemawianie.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się zawiodłem na wersji 3D co do filmu niezłą bajeczka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na "Avatarze" znalazłam się dość przypadkowo. Fabuła dość sztampowa, ale efekty specjalne warte odwiedzenia kina- polecam wersję 3D- człowiek naprawdę przenosi się w zupełnie inny wymiar...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.