Facebook Google+ Twitter

Nie taki duch straszny

Kamila jest przystojną blondynką. ma 28 lat. Rozwiedziona. Małżeństwo rozpadło się przez problemy łóżkowe, ale nie te, którym można zaradzić tabletką viagry, lecz na które medycyna nie znalazła dotąd rozwiązania -chrapanie.

Jej życie, po przejściu silnej depresji, toczy się normalnym rytmem i oddala w przeszłość małżeńskie perypetie. Więcej
o Kamili nie da się powiedzieć. Kamila udała się na wypoczynek na Kretę. Jakie wrażenia wyniosła stamtąd? Pewnie nie najlepsze, skoro odpycha każdą myśl, by kiedykolwiek tam jeszcze zawitać?

* * *

Na niebie Krety wszechstronnie panowało słońce. Od swczesnego rana panował upał, męczący i suchy. Kamila wzięła z salonu w użytkowanie samochód. Zamierzała zwiedzić urocze zakątki okolicy, pełne krętych serpentyn. Na rozwidleniu jednej z dróg utraciła orientację i zboczyła z głównej drogi, która wcale nie wyglądała na główną. Zapuściła się w krajobraz wapiennych skał spieczonych słońcem i zapachem tymianku i tamaryszku.
Około południa zatrzymała się w wiekowej wiosce przy jedynym tam barze ugasić dokuczliwe pragnienie. Zaparkowała w małej zatoczce przy barze, sama zaś usiadła pod parasolem chroniącym przed natarczywym słońcem.
Fot. mater. reklamowy / Fot. nieznany Barman, przyzwyczajony do zabłąkanych turystów, powitał ją nic nie mówiącym uśmiechem.
- Upał doskwiera? – powiedział jakimś dziwnym bezdźwięcznym głosem.
Jego szklany wzrok dziwne na nią podziałał, wciskał do zmysłów. Odniosła wrażenie, że chciał jeszcze coś powiedzieć, ale się wahał.
Zamówiła wodę mineralną z kostką lodu.
Dziwne spojrzenie i bezdźwięczny głos barmana nie dawały jej spokoju, natarczywie powracało w myślach.
Gasząc chłodnym napojem pragnienie, podziwiała ścielący się dokoła krajobraz łagodnych wzgórz, którym klimat wiecznej wiosny zapewniał żyzną glebę. W tym pagórkowatym terenie liczył się każdy najmniejszy skrawek.
Przywołała barmana i poprosiła jeszcze o mrożoną kawę. Po jego odejściu zamknęła oczy, podświadomie widziała go teraz stojącego przed nią z różą w dłoni. Jego mina wyrażała, jakby chciał coś bardzo ważnego wyznać.
- Dla pani kawa mrożona… - bezdźwięczny głos barmana wyrwał ją z zadumy. Stawiając naczynie z napojem nachylił się do niej i tym bezdźwięcznym głosem oznajmił, że ma na imię Georgios. Gdy zapadnie północ proponuje spotkanie na cmentarzu.
Boże, on chyba oszalał, zlękła się i od razu zimny pot oblał jej ciało. Propozycja była tyle samo dziwaczna, co nie do przyjęcia. Zmierzyła go od stóp do głów i nagle poczuła do niego nieznaną wcześniej nić sympatii. Ulegając jakiemuś wewnętrznemu wyzwaniu, przystała na to dziwne spotkanie.
Do północy pozostało sporo czasu. Postanowiła ten czas wykorzystać na poznanie zniewalająco pięknej okolicy. Na zboczach pasły się owce. Na jednym ze zboczy dostrzegła kamienny mur. Poszła tam. Był to nieduży cmentarz porośnięty wysokim zielskiem i zmurszałymi nagrobkami. Nazwiska na nich były ledwo czytelne, nadgryzione zębem czasu. Cmentarz sprawiał przygnębiające wrażenie.

Krótko przed północą udała się ponownie na cmentarne wzgórze. W blasku księżyca cmentarz sprawiał zupełnie inne wrażenie. Usiadła na kamiennej ławie obok żelaznej bramy pokrytej miejscami rdzą. Ława była jeszcze ciepła od całodziennego nasłonecznienia. Widok stąd wiódł na uśpioną w dolinie wioskę.
Kalina ogromnie się przestraszyła, gdy Georgios wyrósł przed nią jakby z mgły. Pocałował w czoło, z głowy zdjął jej bordową apaszkę, palcami rozczesał spięte w kok włosy.
- Wyglądasz jak anioł – szepnął bezbarwnym głosem. Potem wziął ją na ręce i niósł w głąb cmentarza.
- Dokąd? – spytała ogarnięta niepokojem.
Georgios milczał. Pod cyprysem, znad którego wyłonił się złoty sierp księżyca, posadził Kalinę na nagrobnej płycie. Cała drżała, w głowie jej wirowało. W blasku księżyca niebo się rozmyło, skrawek ziemi poświęconej wieczności przybrał bezgraniczny kontur. I w tej mrożącej krew scenerii zespoliły się ich ciała. Kaliną zawładnął niebiański stan. Czas nagle stanął w miejscu. Było tylko tu i teraz... to zjednoczenie ciał.
- Na mnie już czas… - szepnął, gdy wreszcie oderwali się od siebie. I w ułamku sekundy przestał istnieć. Wchłonął go blady świt.
Kalina przeżyła szok. Nagle ogarnął ją ogromny strach. W pierwszej chwili nie potrafiła pozbierać myśli. Miała wrażenie wyzwoleni się z koszmarnego snu. Ale gdy spostrzegła na sobie podwiniętą sukienkę i obsunięte do kolan majteczki, oddaliła złudzenie halucynacji.
Kiedy rano pojawiły się pierwsze promienie słońca, a na nizinie wyłoniły pierwsze kontury wioski, Kalina zerwała się na równe nogi. Przerażona tym, co przeżyła, szybko opuściła koszmarne wzgórze.
Zatrzymała się w środku wioski na niewielkim placu przy fontannie. Zimną wodą przemyła twarz. Paręset kroków dalej stała mała cerkiew. Postanowiła tam pójść się pomodlić. W chwili zbliżania się do cerkwi, wyszedł z niej mężczyzna w prawosławnym stroju.
- Pani pewnie po raz pierwszy tutaj? –zagadnął ją sympatycznym uśmiechem.
- Pomyliłam drogi – odparła wymijająco.
- Wczoraj przechodziłem koło baru. Pani tam…
- Wczoraj zwiedzałam tutejsze okolice - weszła mu w słowo - a z nieba lał się żar, do którego nie jestem przyzwyczajona. Ten bar był dla mnie wybawieniem, ugasił pragnienie. Obsługiwał mnie bardzo miły barman… miał na imię Georgios. Co pan może o nim powiedzieć?
Duchowny był zaskoczony. Długo zastanawiał się na odpowiedzią.
- Georgios pani usługiwał? To dziwne. Georgios, Georgios… panie świeć nad jego… - wzrok wbił w niebo, ręką machnął znak krzyża. - Jego dramat wstrząsnął całą okolicą. Georgios rok temu poniósł śmierć w wypadku samochodowym. Jest pochowany na tym wzgórzu – ręką wskazał cmentarz wśród cyprysów.
Kaliną wzdrygnęło niemiłe uczucie.
- Stało się coś – zaniepokoił się duchowny.
- Nie! Nic się nie stało, przepraszam.
- Za godzinę odprawię modły w jego intencji… Ale dlaczego pani o niego pyta?
Wzruszyła tylko ramionami, a na jej twarzy zarysował się minorowy uśmiech.
- Uwielbiam wyzwania – odparła. - Jednak to było moją klęską, cudem… nauczką. - I pobiegła do zaparkowanego opodal baru samochodu.

(Opowiadanie ukaże się wkrótce w zbiorze "Piękna Milena" w wyd. e-bookowo)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Kalina , Kamila, Piękna Milena, trochę się zgubiłam. A może to zbiór opowiadań o pięknych kobietach którym szumi w głowie na myśl o ..... chrapaniu ! ;))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwsza randka z nieznajomym na cmentarzu? Odważna ta Pana bohaterka:) A tak całkiem serio, lubię odrealnione opowieści.
Czy powyższa przypadła mi do gustu? Niech pozostanie to moją tajemnicą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.