Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38761 miejsce

Nie tylko Lewandowski. Na Wembley zagra Borussia, a nie Polonia Dortmund

Przekaz mass mediów w ostatnich tygodniach jest przerażający. Wynika z niego, że w finale Ligi Mistrzów zagra nie Borussia, lecz Polonia Dortmund. A w zasadzie nie tyle Polonia Dortmund, co Robert Lewandowski, najpewniej w pojedynkę.

"Chcesz pojechać na finał Champions League i zobaczyć w akcji Lewego?"


 / Fot. Roger Gorączniak/CC 3.0Mniej więcej tak brzmiąca reklama bombarduje mnie codziennie na antenie pewnego radia. Telewizyjni eksperci prześcigają się w tworzeniu scenariuszy, w których to Robert Lewandowski wygrywa dla Borussii najważniejsze klubowe trofeum w Europie. Kolejne portale sportowe przytaczają statystki Roberta i CR7, a cała rzesza ludzi naiwnie wierzy, że Polak może zdobyć w tym roku Złotą Piłkę.

Można odnieść wrażenie, że w kraju zapanowała Lewomania, która powoli przekracza kolejne granica, dotychczas zarezerwowane dla Adama Małysza czy Roberta Kubicy. Tyle tylko, że w przypadku wymienionych gentlemanów mówimy o sportach bądź co bądź indywidualnych, w których cały splendor spływa tylko na nich. Tymczasem naród liczący sobie blisko 40 milionów piłkarskich ekspertów zapomniał o podstawowej cesze futbolu. To gra zespołowa. Meczu nie wygra sam Lewandowski, Messi, Bale czy inny Ronaldo. Owszem, mogą odegrać ważną rolę, ale za 10 lat w statystykach zapisane będzie, że trofeum zdobyła drużyna, a nie pojedynczy (choćby nie wiadomo jak genialny) gracz.

Ale zostawmy już ten podstawowy fakt. Rozumiem, w dobrym klubie gra polski piłkarz i (o dziwo!) nie jest on tam tylko od noszenia sprzętu po treningach. Wróć. Przypomnę tylko, że w Borussii gra trójka zawodników z ziemi polskiej. Trzech, nie jeden. Dlaczego więc tylko jeden z nich jest kreowany na najważniejszego z nich? Czy Borussia nie może żyć bez Lewandowskiego? Cóż, działacze z Westfalenstadion nie zdają się walczyć o niego do krwi ostatniej kropli z żył. Ich nastawienie jest całkiem słuszne. Gole polskiego napastnika na nic by się nie zdały, gdyby nie znakomita postawa Łukasza Piszczka, który pozbawił Cristiano Ronaldo chęci do gry w piłkę. Co z tego, że Lewandowski czekałby na podanie, gdyby Kuba Błaszczykowski nie napędzał kolejnych akcji drużyny z Zagłębia Ruhry? Nie ma najmniejszych przesłanek, by stawiać Lewandowskiego ponad Piszczkiem i Błaszczykowskim.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dokładnie tak jest tylko z San Marino reprezentacja nasza coś pokazała i Lewy . Zobaczymy jaki będzie koniec rozgrywek kwalifikacji do mistrzostw świata w Brazylii.?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z lepszych komentarzy, jakie miałem okaję ostatnio przeczytać. Zgadzam się z autorem w 100 % - nic polska piłka na sukcesach Borussi nie zyska. Zresztą widać to po grze reprezentacji, w której indywidualne wyczyny poszczególnych piłkarzy niestety nic nie znaczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.