Facebook Google+ Twitter

"Nie uchodzi, nie uchodzi... czyli damy i huzary" w Teatrze Rampa

Komedia Aleksandra Fredry w wersji musicalowej opowiada o trudnych relacjach damsko-męskich, związanych z kawalerstwem, swataniem, małżeństwem z miłości oraz dla świętego spokoju.

Damy i ich służące / Fot. Teatr Rampa"Nie uchodzi, nie uchodzi… czyli damy i huzary" w reżyserii Macieja Wojtyszki to musical oparty na komedii Aleksandra Fredry "Damy i huzary". Tytułowi huzarzy beztrosko wypoczywają w domu Majora (Andrzej Chudy). Niespodziewanie ich spokój zostaje zakłócony przez przyjazd jego sióstr - Pani Orgonowej (Katarzyna Kozak), Pani Dyndalskiej (Hanna Chojnacka) i panny Anieli (Agnieszka Fajlhauer) oraz ich trzech służących - Fruzi (Joanna Górniak), Józi (Olga Szomańska) i Zuzi (Klementyna Umer).

Katarzyna Kozak (Orgonowa), Kamila Boruta (Zofija) / Fot. Teatr RampaSzybko okazuje się, że wizyta dam nie jest przypadkowa. Bowiem panie chcą zeswatać Majora z Zofiją, córką Pani Orgonowej. Huzarzy wpadają w popłoch, nienawykli do towarzystwa dam, popełniają całą masę gaf i doprowadzają do zabawnych sytuacji. Czy uda im się wyjść cało z patowej sytuacji? A może ulegną urokowi dam?

Trzeba przyznać, że Maciej Wojtyszko miał ciekawy pomysł na stworzenie musicalu z klasyki - zabawnej komedii doby romantyzmu. Większość piosenek do tej sztuki napisał sam reżyser, który wiernie zachował poetykę fredrowskiego wiersza. Natomiast muzykę, w duchu Rossiniego i Moniuszki, skomponował Jerzy Derfel.

Dużym walorem spektaklu jest muzyka grana na żywo przez zespół pod kierownictwem Artura Jerzego Zielińskiego. W skład zespołu wchodzą: Jerzy Derfel/Artur Jerzy Zieliński (fortepian), Andrzej Zieliński (akordeon), Wojciech Zalewski (kontrabas), Józef Gawrych (instrumenty perkusyjne). Dodatkowo grają dwie aktorki - Olga Szomańska (altówka), Klementyna Umer (skrzypce).

Kilka utworów szczególnie zapadło mi w pamięć. Pierwszym z nich była piosenka w wykonaniu Dominiki Łakomskiej i Konrada Marszałka. Nie poddajmy się smutkowi ni rozpaczy. Wytrwałości bądźmy wzorem i wierności. Trzeba ufnie, trzeba śmiało w przyszłość patrzeć. Dać powody, żeśmy godni tej miłości..

Zabawny był utwór "Galop Anieli i Rotmistrza" w wykonaniu Agnieszki Fajlhauer i Mieczysława Morańskiego. W stajni bym siedziała, konie przejeżdżała. Tego lub owego po grzywie głaskała. Lubię poczuć strzemię na obutej stopie. Po kawaleryjsku popędzić w galopie.

Kolejnym utworem był "Mazur Majora" w wykonaniu Andrzeja Chudego. Jeszcze z daleka widzę, ile trzeba. Jeszcze na wielu zabawię pogrzebach. Jeszcze mi gęba nieraz się zaśmieje, Jeszcze mi ciepło, zwłaszcza jak przygrzeję. Fason wciąż trzymam, niczym się nie błaźnię. Słyszę, co mówią, byle by wyraźnie. Trzymam się prosto, roboty mam mnóstwo, Rzadko choruję, chyba że zjem tłusto, Rad świtem wstaję, z sobą się nie pieszczę. Czuję, że mógłbym jeszcze, jeszcze, jeszcze…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.