Facebook Google+ Twitter

Nie udało się przeskoczyć świąt Bożego Narodzenia

Ponieważ nasza spółdzielnia mieszkaniowa Kolejarz, zrobiła nam przed świętami antyprezent, tj. rozliczenie za ciepło z niedopłatą (ok. 1950 zł), postanowiłem, że w tym roku „przeskoczymy święta”, niczym w filmie „Święta last minute”.

Nie obyło się też bez żywej choinki / Fot. Wincenty SadowskiRozesłałem wici po rodzinie, że w tym roku nie będzie nas stać na urządzenie świąt Bożego Narodzenia, ze względu na tę właśnie niedopłatę w wysokości prawie naszych miesięcznych dochodów. Wspomnę tylko, że ta niedopłata była wynikiem niesprawnego zaworu termoregulacyjnego, który nawet przymknięty grzał ostro dalej, jednak spółdzielnia uznała, że to tylko nasza wina i my musimy ponieść całe konsekwencje finansowe tej niesprawności, chociaż zgodnie z regulaminem to spółdzielnia odpowiada za stan techniczny instalacji, w tym zaworów termoregulacyjnych.

Ale wracając do tematu przeskoczenia świąt, wszystko zaczęło się dobrze układać. Mój brat zaprosił nas na Wigilię (proponując rezygnację z obdarowywania się prezentami) i jeden wydatek powinniśmy mieć z głowy. Jednak żona, nie mogła sobie wyobrazić, że może na święta nie zaprosić brata i musi zrobić chociaż podstawowe zakupy, aby go przyjąć u nas.

Nie pomogły tłumaczenia, że brat będzie się gościć w święta u swojej nowej narzeczonej, że na Wigilię idziemy do mojego brata, że czeka nas spłacanie wziętych w bankach pożyczek, żona poszła kupić karpia, wódkę, kaczkę i śledzie (ok. 100 zł). Zrobiłem też kilkadziesiąt pierogów z grzybami i myślałem, że jakoś przeżyjemy te święta. Niestety, w przeddzień Wigilii żona wzięła emeryturę i wypuściła się na zakupy. Wróciła biedniejsza o 300 zł, które wydała na wędliny, warzywa i owoce, ale zamówiła też ciasto w naszym osiedlowym sklepie.

Przeżyłem to jakoś, chociaż to już z ciastem (ok. 100 zł) prawie 500 zł wydanych na "przeskakiwane święta", prosząc żonę, aby już nic więcej nie kupowała. Żona wybrała się w Wigilię jeszcze do fryzjera, długo nie wracała, już zaczynałem się bać i miałem rację. Okazało się, że kupiła jeszcze słodycze, delikatesy, drobne upominki i wydała znowu ok. 250 zł. Chyba znowu bardziej osiwiałem, bo na "przeskakiwane święta", wydaliśmy normalnie, tj. ok. 750 zł na trzy osoby, bo okazało się, że kobiety nie umieją się powstrzymać od tradycji robienia zbędnych zakupów.

Na moje pytanie, po co nam na dwa dni świąt 3 kilogramy wędliny, 4 kilogramy mięsa żona odpowiada, że przydadzą się na Nowy Rok. Na moje argumenty, że wolałbym świeże mięso i wędlinę na Nowy Rok, żona twierdzi ze przed Nowym Rokiem nie będzie już dostaw świeżego mięsa i wędliny. I tak zakończyło się nasze "przeskakiwanie świąt" zostaliśmy po świętach z pełną lodówką, ale bez pieniędzy. Aż boję się pomyśleć, skąd weźmiemy pieniądze na spłacenie rat pożyczek i długu w spółdzielni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

1cdn
  • 1cdn
  • 28.12.2010 23:59

Tak naprawdę to są święta brzucha. Makowiec, bigos, kluski z makiem, kiełbasa, kotlet schabowy, piwo itd, itd. Ale w święta brakuje Jezusa. Fakt, śpiewa się kolędy. Często pod wpływem alkoholu głośniej i częściej. O co chodzi? Czy na tym polega bycie chrześcijaninem? Jezus by zapewne wolał, żeby ludzie zamiast świętować jego urodziny, stosowali w codziennym życiu zasady, które podał. I tu mamy kolejny problem. Chrześcijanie nie znają Biblii, więc nie znają zasad. Bo gdyby znali wiedzieliby, że Jezus ani razu nie obchodził swoich urodzin. Jego pierwsi uczniowie też nie obchodzili jego urodzin. Zwyczaj ten był praktyką pogan. Jak podaje New Catholik Encyklopedia: "Data narodzin Chrystusa jest nieznana. W ewangeliach nie podano dnia, ani miesiąca"(1967, t.3 s. 656). Zasadą, której uczył Jezus, było mówienie prawdy. A tu proszę, zakłamanie.
Jeszcze jedna sprawa. Ewangelia Łukasza podaje, że gdy Jezus się rodził, w krainie tej byli pasterze ze stadami przebywający nocą na polu. Wniosek: Jezus nie narodził się w grudniu! Kto w zimę wypasa owce nocą przebywając w polu? To nie była zima. Kler wmawia nam datę grudniową, ale to nie jest prawda!
To, że zima w Izraelu jest łagodniejsza niż w Polsce nie oznacza, że pasterze mają zwyczaj przebywać nocą z owcami na pastwiskach w oddaleniu od domostw. Same owce mogą się paść na polach przydomowych. Zima tam nie taka, jak w Polsce - tyle akurat wiem - ale wiem również, że zimowy okres charakteryzują deszcze, spadek temperatury(zwłaszcza nocą), niekiedy pojawiają się opady śniegu. Zainteresowanych zachęcam do sprawdzenia w wyszukiwarce, hasło: zima w Izraelu. Nieraz już widzieliśmy materiały filmowe w wiadomościach pokazujące zaśnieżone Betlejem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ze spółdzielnią trudno wygrać!

Komentarz został ukrytyrozwiń
3288
  • 3288
  • 27.12.2010 14:47

Brak rozsądku po prostu rozwala na łopatki.
Życie ponad stan, bez wyobraźni.
No, cóż, pańskiej żonie nigdy głód nie zaglądnął w oczy.
zawsze "jakoś to będzie" .
Szczerze powiem, Nie ma się co chwalić taką lekkomyślnością, by nie powiedzieć głupotą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.