Pozycja materiału w rankingach:
Lekarz, specjalista, pielęgniarka, pracujący w polskich szpitalach i klinikach, zarabiają mniej niż murarz, tynkarz, cykliniarz, malarz pokojowy.
Zobacz także:
Artykuły
(23)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.67)
Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Biskup senior diecezji sosnowskiej.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Alicja Pływaczyk 10.11.2008 09:48
+
"Nie wolno leczyć oczu bez głowy, głowy bez ciała, ciała bez duszy."
/Platon/
Anna Łuniewska 08.10.2007 08:58
Warto się też przypatrzeć temu, w jaki sposób lekarz zostaje lekarzem. Bo wygląda to mniej więcej tak, że typowy polski 19-latek, stwierdza po maturze, że zdaje na 3 uczelnie, byleby się gdzieś dostać, a że na zajęciach z biologii miał 5 i ma poukładane pod kopułą dostaje się np na dwie. Z tych dwóch medycyna zawsze będzie "lepsza" więc zaczyna studia a potem się już jakoś toczy. Raczej nie doszukiwałabym się patosu w całym procesie zostawania lekarzem. Sama swojego czasu chciałam zostać lekarzem, a testy na AM w Zabrzu robiłam najlepiej z całej klasy, z której 5 osób poszło na te studia. Mi odradzili to rodzice, którzy od zawsze widzieli, co się w służbie zdrowia dzieje i nie chcieli dla mnie przyszłości w śpiworze z napisem "strajk" i za to jestem im wdzięczna.
Lekarze to nie Burski i Latoszek, którzy mogą brać 20 dyżurów z rzędu i siedzieć uśmiechnięci przy każdym pacjencie po 40 minut, tylko ludzie, którzy są zajechani robotą i biegają do pracy na 2 etaty. Do tego, jak się np dziennie ma w zakresie obowiązków to samo - np internista, który mówi 50 osobom, że mają grypę, to nie traktujmy go jak dr Quinn.
Na oddziale ratunkowym, słyszalam jak kiedyś jeden lekarz powiedział do sanitariusza - zbieraj się, puzzle przyjechały. Puzzle - to była osoba tak połamana i zakrwawiona, że aż mi się słabo zrobiło. Dla nich to była codzienność.
Dlatego Ci ludzie mają prawo miec dosyć, mają prawo domagać się większych pieniędzy i mają prawo robić wszystko by zmienić chorą rzeczywistość, w której lekarze i pielęgniarki dostają grosze, a operator walca na autostradzie prawie 4 tyś na rękę, nie mówiąc już o zajęciach, które wykonują ludzie po zawodówkach jak mechanik prezyzyjny albo tokarz - których pensje są ogromne, bo ludzie z takim fachem są na wagę złota.
Artur Soltysiak 07.10.2007 18:56
Bez zapewnienia odpowiednich warunków pracy, nawet postawa judymowska wśród pielęgniarek i lekarzy na niewiele się zda. Etos pracy to o wiele więcej niż przysięga Hipokratesa. Zapewnienie godności pacjentowi leży nie tylko w mocy pracowników tego odcinka, ale w dużej mierze tych, którzy sprawują władzę.
Niestety nie zgadzam się z księdza zdaniem ani w ogóle a już tym bardziej w szczególe.
1) NIE ZGADZAM SIĘ W OGóLE
Ksiądz wydaje się adresować swe słowa do zwłaszcza szeregowych pracowników ochrony zdrowia. A to mówiąc językiem pocztowców, po prostu zły adres.
Ci którzy są odpowiedzialni za kształt ochrony zdrowia (nie mylić z post socjalistycznym określeniem "służba zdrowia") od czasów powojennych marginalizowali zawód lekarza i pielęgniarki. Zawody te nie znalazły też właściwej pozycji po 1989r, a kolejne ekipy rządzące z Prawa i Lewa wolały zajmować się wszystkim tylko nie opieką zdrowotną. Temat to w końcu ślizgi i niewdzięczny. O wiele bardziej medialnie się wypada dyskutując o prawach gejów czy aborcji. To nic nie kosztuje a jakże polaryzuje scenę polityczną i daje szybkie efekty. To właśnie wszystkie kolejne rządy moralnie i ekonomicznie odpowiadają za upadek ochrony zdrowia.
2) NIE ZGADZAM SIę W SZCZEGóLE
"Z tego wynika, że protesty służby zdrowia w Polsce, aczkolwiek obiektywnie słuszne, zwłaszcza w konfrontacji z sytuacją lekarzy i pielęgniarek w Europie, nie powinny przekraczać progu możliwości państwa. Polska nie jest tak bogatym krajem jak Niemcy, Francja, Włochy, Belgia czy Irlandia. Jeżeli w Polsce zrodziła się myśl, by domagać się podobnych zarobków, jakie mają lekarze i pielęgniarki w Irlandii, to świadczy to tylko o tym, że dojrzewamy do myślenia europejskiego, w którym pracę ocenia się i wynagradza według rzetelnych inwestycji, które zostały w nią włożone."
Ksiądz zakłada złą wolę pielęgniarek i lekarzy. A ja mam wrażenie, że oni na prawdę chcą zostać przy łóżku polskiego pacjenta. I aby móc dotrzymać przysięgi Hipokratesa, muszą walczyć o swe uposażenie.
Niestety ceny w Polsce są coraz bliższe Zachodowi a zarobki szeregowych lekarzy i pielęgniarek - skandalicznie niskie. Jeżeli Polskę stać na co sezonowe zmiany ustaw zasadniczych (ok 600000zł za sztukę) to z pewnością żądania pracowników ochrony zdrowia nie przekraczają możliwości finansowych kraju. Czy nie widziałby ksiądz problemu, gdyby np lekarz i pielęgniarka się przekwalifikowali?
Wtedy nie można byłoby buńczucznie zarzucić im zdrady pacjenta i odejścia od łóżek. A gdy się przeprowadzają, np do Wielkiej Brytanii, by tam dalej wykonywać swój zawód przy łóżku pacjenta? Czy łamią przysięgę Hipokratesa? Proszę wreszcie stanąć na wysokości problemu i zobaczyć, że tak na prawdę oni walczą o pacjenta bardziej niż o siebie. W perspektywie 10-15 lat rząd będzie musiał poważnie potraktować ten problem i wtedy będzie musiał znaleźć o wiele więcej pieniędzy niż dzisiaj, by zainwestować w pracowników medycznych z egzotycznych krajów. Oni nie będą przyjeżdżać do Polski na stałe. Potraktują Polskę jako kraj tranzytowy do tych krajów, które potrafią zapewnić odpowiednie warunki pracy i płacy. Za parę lat niestety będzie bardzo dotkliwie brakować lekarzy i pielęgniarek, czy wtedy też padną pod ich adresem zarzuty o łamanie złożonej przysięgi?
Common sense
Czy zmęczony ponad godzinowymi dyżurami lekarz lub pielęgniarka jest w stanie bezpiecznie praktykować swój zawód?
Czy ze względu na ignorowanie zawodu pielęgniarki i lekarza nie spada morale w tych grupach zawodowych?
Czy zastanawiał się kiedyś ksiądz biskup nad tym jak niebezpieczne dla zdrowia jest funkcjonowanie polskich szpitali onkologicznych nie tylko dla personelu, ale także dla pacjentów i ich rodzin?
Liczę na odpowiedź i wymianę poglądów z księdzem biskupem.
Pozdrawiam serdecznie i życzę... zdrowia!
Marcin Kowol 07.10.2007 17:01
Problem formalnych zarobków w służbie zdrowia jest tylko jednym z problemów polskich pracowników. Jest mnóstwo trudnych zawodów wymagających "wieloletnich, bardzo trudnych studiów", ale nie pozwalających na wymuszenie haraczu na kliencie. Niestety faktem jest, że służba zdrowia jest jednym z najbardziej skorumpowanych zawodów w Polsce. Nie dociekam czy stało się tak ze względu na niskie zarobki czy też na łatwy sposób wymuszenia łapówki na chorym lub jego rodzinie.
"Przysięga Hipokratesa, którą w zmodyfikowanej formie składają wszyscy absolwenci studiów medycznych, nie pozwala na to, by opuścić pacjenta dlatego, że nie ma czym za usługę zapłacić."
Znam bezpośrednio z życia wielu lekarzy opuszczających pacjenta, który nie ma czym zapłacić. Na palcach jednej ręki mogę policzyć lekarzy, którzy traktują przysięgę Hipokratesa poważnie. Większość z nich, wyemigrowała właśnie dlatego, żeby pracować w zgodzie z własnym sumieniem nie będąc Judymami. Naprawdę trudno ich potępiać za to, że chcą żyć w zgodzie z własnym sumieniem i jednocześnie zapewnić godziwe warunki życia swojej rodzinie.
Lekarza, który strajkiem doprowadza do ewakuacji szpitala jestem w stanie potępić bez zastanowienia.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)