Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

143417 miejsce

Nie „za co”, tylko „po co” Nobel dla Obamy

Ogłoszeniu nazwiska laureata pokojowej Nagrody Nobla już dawno nie towarzyszyło tyle kontrowersji, co w tym roku. Zaszczyt przypadł niezwykle popularnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych, czarnoskóremu Barackowi Obamie.

Obama dostał Nobla za „wezwanie do zmniejszenia arsenału atomowego, prace dla pokoju na świecie, budowanie nowego klimatu w międzynarodowej dyplomacji.” Decyzja Komitetu Noblowskiego wywołała konsternację. Dotychczasowe osiągnięcia 44. prezydenta USA są niewspółmierne do osiągnięć poprzednich laureatów prestiżowej nagrody, bo w przeciwieństwie do nich ograniczają się właściwie do obietnic i patetycznych rezolucji.

Publicyści i internauci żywo zareagowali na ogłoszenie Komitetu Noblowskiego, wymawiając nieodpowiedzialność i degradację wartości nagrody. Czy jednak decyzja komisji była rzeczywiście podyktowana tylko zauroczeniem polityką zagraniczną amerykańskiego Prezydenta? Nie sądzę. Nie trzeba być profesorem amerykanistyki, by zorientować się, że obietnice Obamy, jak na razie, nie zostały poparte czynami. Ba, w zachowaniu prezydenta USA można wręcz doszukać się hipokryzji. Z jednej strony nawoływanie do rozbrojenia arsenału atomowego i przestrzegania praw człowieka, z drugiej – wyjątkowo „miękki” ton dyskusji z Rosją i Chinami, podyktowany względami ekonomicznymi USA. Nie wierzę zatem, by komisja przyznała Obamie nagrodę za jego dotychczasowe osiągnięcia.

Jeśli nie za osiągnięcia, to za co? Pytanie „za co?” w kontekście tegorocznego laureata pokojowej Nagrody Nobla warto zastąpić pytaniem „po co?”. Wtedy wiele się wyjaśnia.
Wyróżnienie Obamy jest raczej rodzajem „stypendium motywacyjnego”. Nie wieńczy dzieła, lecz nawołuje do jego realizacji. Prezydent USA już dawno nie miał tak wielkiego poparcia zarówno we własnym kraju, jaki i na starym kontynencie, nie wspominając już o Europie Wschodniej i Azji. Falę „obamomanii” trzeba zatem wykorzystać, póki jeszcze trwa, do osiągnięcia wymiernych rezultatów.

Nagroda Nobla jest zatem dla Baracka Obamy wyzwaniem. Czarnoskóry prezydent musi pokazać, że pasuje do uszytego trochę na wyrost garnituru lub skompromitować się i zapisać na kartach historii jako ten, który dostał Nobla na kredyt i któremu nie udało się go spłacić. Jeśli Obamie rzeczywiście uda się wycofać wkrótce wojska z Iraku i Afganistanu oraz zakończyć impas w relacjach między Izraelem a Palestyną, to będzie to wielki triumf Komisji Noblowskiej. I będzie ona mogła wtedy sama przyznać sobie pokojową nagrodę Nobla.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Dlaczego? Ano dlatego, że on okaże się największym "wirtuozem" politycznym wszech czasów! No, ale wszystko w swoim czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.11.2009 17:31

Judyto przyglądałem się długo fotografią p.Obamy i p.Wałęsy nie da rady ich porównać! ;-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obama dostał pokojowego nobla w dniu w którym NASA rozpoczęła ostrzeliwanie księżyca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

no tak, bo co taki Obama ma wspólnego np. z Wałęsą? da się w ogóle ich porównywać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

sam B.OBAMA nie wie po co mu ją dali - to co my szaraki możemy w tej kwestii powiedzieć - DOSTAŁ I MA i tyle komentarza

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.10.2009 21:12

Nie mnie oceniać komu słusznie , lub nie słusznie przyznano nagrodę Nobla, ale moim skromnym zdaniem chodzi o to, że czarnoskóry tak wysoko zaszedł w polityce i stal się przywódcą jednego z najpotężniejszych mocarstw świata... :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaczynam się zastanawiać nad tym, czy jeśli zacznę mówić w TV o pokoju na świecie, to mi też dadzą Nobla... ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.10.2009 20:20

Ja chciałem tylko powiedzieć (co podkreślił także Iran), że tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla dostał zwierzchnik sił zbrojnych armii prowadzącej obecnie dwie wojny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pokojowa nagroda Nobla, w założeniu jej fundatora miała honorować postaci, które w ciągu ostatniego roku w sposób wybitny przyczyniły się do "bratania się" narodów lub do organizacji konferencji pokojowych. Co takiego zrobił Obama w ciągu roku (a w zasadzie w ciągu 2 tygodni - jego kandydatura zgłoszona została 2 tygodnie po objęciu urzędu) na rzecz światowego pokoju? Sytuacja z Iranem wciąż jest napięta, na Bliskim Wschodzie trudno mówić o sukcesach jego polityki (niejeden "Nobel" był przyznany za działanie na rzecz pokoju w tym rejonie świata, a wciąż jesteśmy w punkcie wyjścia). A o zakończeniu wojen w Iraku i Afganistanie nadal nic nie słychać... Tego roczna nagroda to śmiech na sali, moim zdaniem może w jakimś stopniu zdeprecjonować jej znaczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.