Facebook Google+ Twitter

Nie zabierajcie dzieciom zabawek!

Cała ta wrzawa wokół ACTA jest nakręcana i służy kilku grupom nacisku: uzależnionym od internetu, okradanym przez internet i politykującym w internecie. Hasło: "wolność słowa" znalazło się tutaj na zasadzie filozoficznie nośnego parawanu.

Uzależnieni od internetu


Nie "odkryję Ameryki", jeżeli wyrażę przekonanie, że dynamicznie rozwijające się media elektroniczne wytworzyły swoistą społeczność w cyberprzestrzeni. W przeważającej większości składa się ona z dzieci i młodzieży. Organizuje się ona w ramach społecznościowych portali oraz na blogach i czatach. Młodzi użytkownicy mocno angażują się w to, co się dzieje w sieci; aż do chorobliwego uzależnienia. Mają łatwy dostęp do najnowszej muzyki, do przedpremierowych filmów, do atrakcyjnych oprogramowań, do gier komputerowych. I mają to za darmo. Po prostu - "ściągają sobie", czyli kradną. Producenci i właściciele jakoś przymykali na to oko. Internet stał się dla młodego pokolenia wirtualnym "miejscem na ziemi", rodzajem azylu i solidarnościową platformą. "Dzieci cyberprzestrzeni" poszukują tutaj miłości, przyjaźni, psychicznego wsparcia.
Tymczasem obok bieżącej informacji, akcentującej banał i dziwactwo, i przetworzonej wiedzy z trzeciej ręki, mamy w sieci sporo łajna, wulgaryzmów, dewiacji, insynuacji, stręczycielstwa i pornografii. W internecie grasują także organizacje przestępcze. Rosnące znaczenie internetu nie może stawiać go poza prawem.

Wszelkie regulacje z tym związane nie mogą być paraliżowane buntem w obronie "wolności słowa". Widzimy, jak wygląda ta wolność słowa w sieci, czytając wulgarne i pełne oskarżeń komentarze, pozbawione szacunku dla wartości i zasłużonych osób. "Słowo" w internecie jest sponiewierane i pozbawione wolności. Takiego słowa nie warto bronić. Ale jak o tym wszystkim powiedzieć zauroczonej siecią młodzieży? Że kradzież jest grzechem. Że jak się bierze cudze, to trzeba zapłacić? Ktoś chce naprawić ich świat, a oni są biedni i chcą być niezależni. Nie oddadzą nikomu tego, co pokochali. Dlatego wychodzą na ulice. Nie ma w tym żadnej ideologii.

Okradani przez internet


Jeżeli akceptujemy prawo człowieka do własności, a to nas przecież szlachetnie różni od komunizmu, to nie możemy pozwolić na łamanie tego prawa, od wieków strzeżonego przez Dekalog. Umowa ACTA jest odpowiedzią na skalę piractwa komputerowego. Business Software Alliance, powołując się na specjalne badania, podaje, że w roku 2010 wartość nielegalnego / skradzionego / oprogramowania w świecie osiągnęła poziom 59 mld dolarów. Rynek podróbek produktów jest szacowany na kwotę 500 mld dolarów. W Polsce obrót nielegalnymi programami wyniósł prawie 2 mld zł. Nie mówiąc o stratach producentów fonograficznych, filmowych i samych twórców, którzy utrzymują się z wypracowanej własności intelektualnej i artystycznej. Rekordzistą w naruszaniu praw autorskich i w złodziejskim fachu jest pewien student z Tarnowskich Gór, w którego komputerze policja znalazła programy warte 3,6 mln zł. Wielu młodocianych internautów, cieszących się ze zdobycia w sieci atrakcyjnego nagrania, nawet nie ma pojęcia, jak na tym procederze zarabiają ich cwani znajomi. I tak cwaniacy wyciągają na ulice naiwnych. W imię walki o "sprawę", a tak naprawdę, to w obronie własnego złodziejskiego interesu.

Politykujący w internecie


Nie ma już chyba polityka, który by nie pisał w internecie, atakując swoich przeciwników politycznych i wykorzystując w pełni przysługującą mu "wolność słowa". Czasem aż korci, żeby ją ukrócić! To właśnie politycy spartaczyli umowę ACTA, tworząc zapisy o tak szerokim zakresie interpretacji, że za nielegalne może być uznane to, co dzisiaj nikomu nie wadzi. A już sekretny sposób wprowadzenia czy narzucenia tej umowy społeczności międzynarodowej kompromituje rządzących. I tutaj każdy protest jest zasadny. Teraz politycy trzęsą portkami, widząc rosnących w siłę zamaskowanych demonstrantów, do których przyłączył się ostatnio sam Mikołaj Kopernik. Pamiętają zamieszki w Londynie zorganizowane przy pomocy SMS-ów, udział portali Twitter i Facebook w rewolucji w Tunezji i Egipcie, protesty w Bahrajnie, Jemenie i Syrii zainicjowane przez media społecznościowe.

Nowoczesne państwo nie jest w stanie skutecznie kontrolować cyberprzestrzeni. Dlatego politycy PO przyznają ostrożnie rację przeciwnikom ACTA. Politycy PIS-u popierają żądania internautów, bo to silny elektorat na przyszłość, no i trzeba dokopać Tuskowi. Tylko Palikot się pogubił w tej wrzawie i palnął w Radiu ZET, że "młodzi ludzie, których nie stać na kupno rzeczy, mają prawo je kraść". A to dlatego, że Polska jest biedna i z tego powodu należy kraść własność intelektualną. Taka logika ekscentryka. Nikt ani się nie zająknął, że przecież powinniśmy żyć w państwie prawa i jak tu walczyć z wszelkim złodziejstwem, tak demoralizując naszą młodzież. Nie zająknął się nawet Zbigniew Ziobro. Dużo w tym hipokryzji i partyjnych interesów. Jest nadzieja, że marsze protestacyjne wymrozi z ulic luty. Polska, jako członek UE i przyjaciel USA, nie będzie mogła zablokować ACTA, będą jakieś konsultacje... Co do mnie - nie straszne mi takie umowy. Komputer wykorzystuję jako maszynę do pisania. Piszę, co chcę i ani mi w głowie, że ktoś mi coś zrobi. Wolność słowa mam w posiadaniu od urodzenia. Życie jest zbyt poważne, żeby tłuc się o duperele. Może jestem nihilistą? Albo bez obywatelskiego serca? Co by to nie było, narodzie, to ten temat staje się nudny i do kabaretu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

kolosik
  • kolosik
  • 02.02.2012 19:34

Komputer to nie jedynie "maszyna do pisania"ale to potężne narzędzie,którego ogranicza jedynie konfiguracja podzespołów.Może jeszcze jednym,nie mniej ważnym ograniczeniem jest wyobraźnia i inwencja jego użytkownika.Jednak z tym ostatnim pokolenie 0-25 lat nie ma większego problemu,ponieważ komputer i internet nie jest dla tego przedziału wiekowego jedynie aspektem życia,ale jest jego naturalnym elementem.Przestępstwa,kradzieże,nadużycia...czy to ma być wystarczający argument za wprowadzeniem restrykcji do cyberprzestrzeni w której zjawiska nieakceptowane społecznie stanowią taką samą proporcję jak w realu?Dla młodego pokolenia wprowadzenie tak radykalnych obostrzeń jakie proponuje ACTA do wprowadzenie reżimu w ich życie.Może pora,aby politycy i dziennikarze-umiejący pisać-pochylili sie nad tym zagadnieniem i odkryli różnorodność i wielowymiarowość internetu,który tworzą de facto-ludzie,czyli My.Wszyscy.Na koniec dodam osobiście,tak od siebie-nikt nie lubi jak mu się"grzebie w życiu",a internauta nie lubi jak sie kontroluje jego życie-internet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skąd "kolosiki" wiedzą, że nie umiem korzystać z internetu ? No comment ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
kolosiki
  • kolosiki
  • 02.02.2012 11:14

Trzeba również umieć korzystać z internetu."Spróbuj,a pokochasz".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, ACTA traktuje o podróbkach i falsyfikatach. Producenci samochodów dopuszczają stosowanie zamienników z autoryzowanych źródeł. Gdyby jakaś firma wypuściła na rynek dresy z trzema paskami i nazwała je "adidas" nie mając do tego praw, to byłaby podróbka. A jeśli tak nie jest to jest to po prostu podobny towar o innej marce. to tak jak ołówki różnych firm. oba wyglądają podobnie, oba podobnie piszą, ale są dzieckiem innej fabryki i mają innych właścicieli. Ba! A co Pan powie na tłocznie blacharskie, gdzie wykonuje się identyczne części? Proszę porównać Citroena Berlingo i Peugeot Partner'a. Identyczne na pierwszy rzut oka, różnią się małymi detalami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolosiku, i co z tego niby wynika ? Trzeba umieć pisać, żeby pisać choćby na komputerze. Spróbuj, a pokochasz.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kolosiki
  • kolosiki
  • 02.02.2012 10:05

"... Komputer wykorzystuję jako maszynę do pisania..."
no comment.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest ta sama sprawa. Zgodnie z ACTA takie części są nielegalne. Tak samo zresztą jak tańsze zamienniki lekarstw.
ACTA ma na celu wymuszenie na ludziach kupowania droższych (czyli oryginalnych) produktów, bo pomysłodawcom owej umowy wydaje się, że ludzie nie kupują ich wyłącznie z powodu obecności zamienników na rynku. Jak się zamienniki z rynku wyrzuci, to ludzie zaczną kupować oryginały. Pomyślenie, że może owe "oryginały" są po prostu za drogie jest pomysłodawcom całkowicie obce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, to jest trochę inna sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A samochód Pan ma? Kupuje do niego same części oryginalne czy tak zwane zamienniki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.