Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18984 miejsce

Nie zakochałam się w Turynie

Turyn zmienił się i zmienia codziennie, ale Societa Del Whist Accademia Filarmonica, czyli tzw. Klub pozostaje skostniały i hermetyczny. We wnętrzach Pałacu Królewskiego, gdzie się mieści, czułam się stremowana jak na planie filmowym, ale też jak w bajce. Tak wspaniałych pomieszczeń nie wstydziłby się ani Wersal, ani Schönbrun, ani Hofburg.

Największy plac Turynu Piazza Vittorio Veneto, Pad i po lewej stronie Basylike Gran Madre. / Fot. Grzesiek Grodzicki, specjalnie dla W24Jeśli patrzeć na Turyn ze szczytu Mont Blanc albo Monte Rosa, to nie widać aż tak wielkich zmian w nim zachodzących. To nie tylko siedziba Fiata, Martini, olimpiady zimowej i dobrej piłki nożnej, to także miasto królewskie. Największy rozkwit kultury i rozbudowy zawdzięcza czasom gdy było stolicą Królestwa Włoch. Właściwie każda wizyta w tym mieście jest przygodą. Obecnie tętni życiem i wielojęzycznym gwarem na ulicy, oraz oczywiście Euro 2008.

Piazza San Carlo (Plac św. Karola)

Trochę przypomina plac Vandôm w Paryżu. Na jego jednym boku stoją obok siebie dwa bliźniacze kościoły, moim ulubionym jest św. Karola. Wchodzę tam często, choćby na chwile zadumy, medytacji, refleksji, a także schować się przed miejskim skwarem. Kiedyś wylałam tam morze łez, bo w pociągu ukradziono mi portfel z 300 dolarami, co było wówczas roczną pensją stażysty w Polsce. Św. Karol mnie wysłuchał, ale to już inna przygoda...

Podróż w przeszłość

Na placu z prawej strony Pałacu Królewskiego, na domu pod numerem 183, znajduje się niepozorne wejście oraz tablica z napisem: Societa Del Whist Accademia Filarmonica. Tam przed 30 laty, odbyłam moją pierwszą podróż w przeszłość. To był szok zderzenia przeszłości z moją codzienną egzystencją w szarej, komunistycznej Polsce, bo we wnętrzach Societa, czyli Stowarzyszenia, potocznie nazywanego Klubem, czas zatrzymał się już ponad 200 lat temu (tyle liczy budowla i wystrój – przyp. autorki).

Kamerdyner i lokaje
Turyn i Superge. Cień Mole Antonelliana. / Fot. Grzesiek Grodzicki z Turynu, specjalnie dla W24
Byłam zaproszona na obiad przez Luigiego, młodego prawnika u progu kariery politycznej. Wracaliśmy z kortów tenisowych ubrani na sportowo, dlatego kamerdyner natychmiast przyniósł z szatni Luigiemu krawat i marynarkę, które są do dyspozycji członków Klubu, ponieważ bez tych elementów stroju wejść tam nie podobna. Luigiego interesowało moje „czerwone“ wykształcenie, a mnie na wszystko wokoło robiły się okrągłe oczy. Z trudem jadłam obiad na srebrnej zastawie i pięknej porcelanie w klubowej forestiere, obsługiwana przez lokai w białych rękawiczkach, w białych liberiach z prawdziwie srebrnymi guzikami. Dookoła krępowały mnie moje odbicia w olbrzymich pożółkłych lustrach w złotych ramach. Z portretów jakieś srogie twarze prominentów tamtej epoki patrzyły w mój talerz. Wszystko to przygniatało moją wyobraźnię. Czułam się stremowana jak planie filmowym, ale też jak w bajce. Tak wspaniałych i pełnych przepychu pomieszczeń powstałych w XVIII w. nie wstydziłby się ani Wersal, ani Schönbrun, ani Hofburg.

Czarne i białe kule

Zasypywałam Luigiego pytaniami o procedurę przyjmowania nowych członków Klubu, bo regulamin wydał mi się nadzwyczaj rygorystyczny. Intrygował mnie system głosowania czarnymi i białymi kulami, podobnie jak kamykami w starożytnym senacie. Pytałam o statut Klubu, wyłącznie dostępnego mężczyznom, a którego właściwie jedynym statutowym celem jest wypoczynek i towarzyskie kontakty, słowem „dolce far niente“ (słodkie nieróbstwo).

Klub Cavoura i wiktoriański model kobiety

W zielonym saloniku zapomina się o stresie, wokoło cisza i zatrzymane zegary. Podano nam kawę. Luigi snuł opowieść o historii Klubu, który obecnie tj. dopiero od czasów po II wojnie światowej jest połączeniem dwóch klubów: Whist (klub arystokratów) i Filarmonica (wielkiej burżuazji, miłośników muzyki teatru i sztuki), ten drugi był już właścicielem całej nieruchomości. Oba Stowarzyszenia powstały jeszcze w czasach jednoczenia Włoch, w połowie XIX w. Whist założył, oraz był prezesem Camilio B. Cavour, polityk i jeden z twórców zjednoczenia Włoch. W statutach obu Stowarzyszeń przyjęto wzorce z angielskich klubów z okresu wiktoriańskiego, kiedy obowiązywał model kobiety „anioła w domu“ i „kobiety upadłej“, w konsekwencji tego niewiasty nie mogą wstępować w szeregi Stowarzyszenia.

Płeć piękna może przekroczyć próg Klubu jedynie w towarzystwie „klubowicza“ oraz ma wstęp tylko do niektórych pomieszczeń. Niestety, do najpiękniejszych sal: bilardowej i karcianej oraz do baru, kobietom wchodzić nie wolno. Wspaniała sala koncertowa zapełnia się po brzegi co najmniej raz w miesiącu, imponująca wystrojem sala balowa kilka razy w roku. W czasie balu otwiera się niektóre sale. Klubowy kucharz ma w swoim repertuarze najwykwintniejsze dania, a piwnica wyborne wina.

Klub liczy około 700 mężczyzn

Wśród członków jest wielu profesorów - naukowców, arystokratów, ludzi wielkiego biznesu tzw. starej burżuazji. Jedna trzecia członków odwiedza klub regularnie, reszta rzadko lub sporadycznie. Wówczas honorowymi członkami byli, choć nigdy nie mogli oficjalnie odwiedzać Klubu: zdetronizowany król włoski z Sabaudzkiej dynastii Umberto II i jego syn Vittorio Emanuele - książę Neapolu. Ten ostatni, mimo swych kłopotów z prawem, odważył się incognito* na podróż do Włoch. W tajemnicy odwiedził Klub, gdzie był owacyjnie przyjęty. Wtedy mnie przy tym nie było, a głośno było w prasie o nim, jako o playboyu* i bon vivancie.*

Od tamtych czasów minęło ponad ćwierć wieku. Turyn zmienił się i zmienia codziennie, m.in. dlatego, że coraz to inna ulica ma napis sensounico (jednokierunkowa) ponieważ buduje się metro, czyli metropolitan. Na ulicach widać kolorowe twarze i słychać mnóstwo języków z całego świata. Turyński wydział kultury, w ramach programu integracji uczynił gest wobec swoich obcojęzycznych mieszkańców i wydał antologie 52 autorów w ich językach macierzystych oraz tłumaczeniu na włoski. „In Madrelingua“ poezje i opowiadania ludzi świata we Włoszech. Obecnie Turyn wraz ze swoją historią i zabytkami stał się dostępny, niczym na wyciągnięcie ręki, dla każdego przybysza nawet z najmniejszego zakątka świata.

Skostniały i hermetyczny

Tymczasem Klub pozostał taki sam jak 160 lat temu, nie zmieniło się nic, tylko stworzono kącik komputerowy przy bibliotece, a po parlamentarnej zgodzie na wjazd na ziemię włoską potomków królewskich, Vittorio Emanuele z małżonką i synem Filiberto oficjalnie przekroczyli progi Klubu w 2003 roku. Jednakże Marię Dorię, książęcą małżonkę, spotkały drzwi zamknięte dla kobiet. (ale to już całkiem inna przygoda). Ciekawe czy na zawsze Klub pozostanie taki skostniały i hermetycznie zamknięty? Póki co, z sentymentem wypiję kawę w Cafe di Torino, po przyglądam się rozśpiewanym kibicom piłkarskim na skuterach, znów odwiedzę zakątki Quadrilatero Romano by zjeść coś u Chińczyka, oraz kupię kwiaty u Marokańczyka na via Nizza, obejrzę ponownie wspaniałe Muzeum Egipskie. Jednak, by ujrzeć Całun Turyński trzeba będzie przyjechać dopiero wiosną 2010 r.

*incognito[inkognito] nie dając się poznać, ukrywając swoje nazwisko; skrycie, tajnie, nieoficjalnie
*playboy [plejboj] mężczyzna uwodzący kobiety, oddający się z upodobaniem zabawie i uciechom życia
* bon vivant [bą wiwã] człowiek umiejący i lubiący się bawić, używać życia


O Turynie możecie przeczytać także na:
Wikipedia.pl
Fotogrian.com
Whist-Filarmonica.it
Puralanadivetro.com
Opoka.org.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

Kto wybiera się do Turynu? W tym roku Całun będzie wystawiony od 19 kwietnia do 19 czerwca. Bodaj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara "a już te przypisy na dole mnie całkiem dobiły, bo jakbyś zakładała, że czytelnik to nieuk i nie wie co znaczy incognito. Nie no."

redakcja odmówiła usunięcia ich. Rzeczywiście interrpetacja , takiego założenia jest dość karkołomna.
Wychodziłam z założenia, że kto wie, to wie , a kto nie wie to sobie wyjaśni. Proste jak konstrukcja cepa.( ukłon w stronę Pani Jadwigi) Obruszanie się tych, którzy korzystać z przypisów nie muszą, niestety obraża tych , którzy z nich skorzystali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a to ciekawostka * ilez interesujacych informacji
zgrabnie i lekko napisane
fajnie sie czyta

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze mówiąc spodziewałam się innych pytań. Przygotowałam sobie statut klubu i czekałam na pytania o regulamin , o system głosowania i przyjmowania nowych członków. itp. o żony członków, o wizyte pary Sabaudzkiej. itp itd Wreszcie o Polaków w Turynie , o Turyn, Ale, bardzo dobrze, tym lepiej. Chowam do szuflady.
Pozdrawiam,



PS. i jeszcze raz przepraszam, za wyjaśniane wyrazy obce. Osobiście jestem za unikaniem wyrazów obcych w gazetach. "makaronizmów" tak to się kiedyś nazywało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

uoops. Klaro, dziękuję. Odetchnęłam , albowiem tzn, że jestem bardziej skromna, niż mi się wydaje i, że za bardzo się staram.

Komentarz został ukrytyrozwiń

teraz to Ty mnie Basiu nie pojęłaś.
nie chodziło mi o to, że Ty mnie pozycjonujesz niżej swoim wywodem hehe
ale że mnie takie podejście jak Twoje do pewnych zjawisk irytuje, bo zachwycającego się pozycjonuje niżej, czyli ciebie np.
Ty możesz oczywiście tego tak nie postrzegać, i mnie nic do tego, ale ja widzę tak właśnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.06.2008 13:28

(+) Przeczytalem z przyjemnoscia... Della vente Torino... bardzo ciekawy obraz nieciekawych zwyczajow.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Pawle,
a swoją drogą szkoda, że słowniczka nie usunęliśmy, bo tak , to jest się czego przyczepić. Ponieważ był tu wątek o słowach które wyszły z obiegu i są nie używane, są też młodzi czytelnicy, wydawało mi się, że tak jest rzetelniej. No, ale jeśli to kogoś obraża. Hmmm , to już brak mi komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszyłaś się temat , " Tego rodzaju zachwyty pozycjonują człowieka jakoś nisko i budzi to mój sprzeciw." a teraz skrzętnie od niego ucieksz.
Powiedz mi proszę gdzie, w kórym miejscu poczułaś się upozycjonowana nisko,? i stąd Twoj sprzeciw? jak sama piszesz ?.
GDZIE?
Pytam, gdyż to dla mnie sprawa prawie honorowa.
Nigdy nikogo nie pozycjonuję niżej od siebie. Sama, nigdy też nie doznałam takiego odczucia upozycjonowania niższego - czy niskiego. Interesuje mnie to, co i jak, to wyczytałaś w tekście i gdzie. Cenię Twą krytykę dlatego też dopytuję. Jeśli rzuciłaś krytykę " niskiego pozycjonowania" to chciałabym wiedzieć . To naprawdę honorowa sprawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale swoją drogą, tak mnie naszło:)
mnie tylu ludzi krytykuje tu, nazywa nawet głupią a naczleny w moej obronie nie staje:))
Basiu, jak ty masz dobrze, sama widzisz:))) nie masz się czego obawiać, a zwłaszcza mojej krytyki:)), która może i czasem nie jest po myśli autora, ale zawsze szczera;] i z serca:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.