Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43710 miejsce

Nie załamuj rąk, a zwycięstwo pewne. „Bunt” gen. Żeligowskiego

Mija dziewięćdziesiąt jeden lat od „buntu Żeligowskiego”. Wydarzenie historyczne dla mnie szczególne, bo znałam osobiście jednego z jego uczestników. Pomimo dziewięćdziesięciu kilku lat z euforią młodzieńca wspominał gen. Żeligowskiego.

Wacław Ługowski zawsze uczestniczył w uroczystościach patriotycznych. Na zdjęciu z autorką artykułu w Elblągu przed pomnikiem AK, po obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w 1998 roku / Fot. archiwum Grażyny WosińskiejNie żyje już nikt z uczestników „buntu” Żeligowskiego. Wiedzy możemy szukać w książkach, jednak tylko świadkowie wydarzeń opowiedzą o nich z emocjami. Miałam szczęście poznać Wacława Ługowskiego, żołnierza grupy „Bieniakonie”, której celem było zdobycie Wilna.
Przypomnijmy, że 12 lipca 1920 roku za sprawą układu radziecko-litewskiego Litwa zajęła znaczną część Wileńszczyzny, a nawet polskie Suwałki i Augustów. Józef Piłsudski uznał, że zdobycie Wilna, jego ukochanego miasta, oficjalnie przez Wojsko Polskie, nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Wpadł na pomysł, by miasto opanowały oddziały „zbuntowanego” generała. Wybrał Lucjana Żeligowskiego, pochodzącego z Wileńszczyzny. Ten powiedział o tym swoim oficerom 7 października, a żołnierzom dzień później i tylko o walce o Wilno. Nie było mowy o buncie. Wilno „zbuntowani” Polacy zajęli 9 października 1920 roku.

Piłsudski w Wilnie


Wacław Ługowski urodził się w 1903 roku. Życie od początku go nie rozpieszczało. Ojca stracił, gdy miał tylko 6 lat. Szybko dorastał. W wieku 10 lat musiał już pracować w hucie szkła w Lidzie, koło Nowogródka. Pewnie nie walczyłby w Wojsku Polskim w 1920 roku, gdyby nie … wypadek w pracy. Zranił się w nogę i kurował się u dziadków na wsi. Pozostali pracownicy na przełomie 1915 i 1916 roku zostali ewakuowani w głąb Rosji. Dwa lata później Polska była niepodległa. Wacław Ługowski nie zapamiętał euforii i entuzjazmu. Przyszły później.
Tak opowiadał mi o tym: - Wydarzeniem, które wywołało trudną do opisania radość było zdobycie Wilna przez wojska Józefa Piłsudskiego w 1919 roku – mówiąc to pan Wacław nie krył wzruszenia. - Młodzi ludzie gremialnie wstępowali do wojska. Miałem wtedy tylko 16 lat. Byłem więc za młody, ale dopiąłem swego. 9 maja 1919 roku zostałem żołnierzem gen. Lucjana Żeligowskiego.

Pomocny ogon konia


Radość z polskiego munduru i wolności nie trwała długo. 4 lipca 1920 roku z Berezyny ruszyła nawała sowiecka pod wodzą 27-letniego wówczas Michaiła Tuchaczewskiego. - Na zachód – pisał w rozkazie dziennym. - Po trupie białej Polski wiedzie droga i światowego pożaru.
Na początku sukcesy miał on oszałamiające, mogły zawrócić w głowie. Polacy tylko wycofywali się. Zatem pierwsze doświadczenie żołnierskie siedemnastoletniego już Wacława były wpisane w klęskę. Najbardziej zapamiętał on ciężką przeprawę swojego oddziału przez Niemen w okolicach Grodna.
- Wstyd się przyznać, ale nie umiałem pływać – opowiadał mi przed laty z uśmiechem. - Chwyciłem się mocno końskiego ogona i ten sposób bezpiecznie dotarłem na drugi brzeg.
Bywało, że żołnierze nie mogli nawet wycofywać się zwartymi oddziałami. To właśnie przeżył Wacław Ługowski. - Mieliśmy rozkaz dotrzeć do Różana, gdzie był punkt zborny – wspominał. - A potem małymi grupami do Nowego Sącza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ryszard Tustanowski
  • Ryszard Tustanowski
  • 11.11.2011 07:10

Piłsudski zastosował ten plan bo miał dobre rozeznanie co do nastrojów tam panujących.
Wiem, że mój dziadek Mieczysław Maciesza był jednym z trzech osób z delegacji polaków litewskich która spotkała się z Piłsudskim, prosząc go o przyłączenie Wilna i tych ziem do Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomek
  • Tomek
  • 08.10.2011 22:12

91, a nie 81

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko, bardzo ciekawe informacje. Że ów bunt był formą wybiegu politycznego, to wiedziałem. Józef Piłsudski był geniuszem. Tak mi się przypomniało przy okazji, jak wielkim i przykrym zaskoczeniem były dla mnie informacje mojej wychowawczyni z internatu , nieżyjącej już pani Bejnarowicz (może ktoś z "wilnusów" przypomina sobie takie nazwisko?), że Litwini nie nienawidzą Polaków. Dla mnie, młodego licealisty rozczytanego w Sienkiewiczu i Mickiewiczu, to było niezrozumiałe. Zrozumiałem dopiero później, a utwierdziłem się w przekonaniu podczas swojej pierwszej wizyty w Wilnie, na Uniwersytecie Wileńskim w 2002 r. i teraz , w związku ze sprawą polskiego szkolnictwa na Litwie. Pozdrawiam, Tomasz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.