Facebook Google+ Twitter

"Nie żałuję niczego" - wywiad z Justyną Steczkowską

Justyna Steczkowska już od dziecka miała do czynienia z muzyką. Brawurowe wykonanie "Boskiego Buenos" z repertuaru zespołu Maanam przyniosło jej zwycięstwo w programie "Szansa na sukces".

Jej talent docenił Grzegorz Ciechowski, z którym zrealizowała debiutancką płytę "Dziewczyna Szamana". Sprzedała się ona w nakładzie kilkuset tysięcy, a jej samej przyniosła kilkakrotną platynę. Kolejne albumy w pełnej krasie ukazały potencjał i możliwości wokalne, obdarzonej czterooktawowym głosem piosenkarki, poszukującej artystycznej drogi wyrazu w różnorodnych stylistykach. 20 marca Justyna Steczkowska wydała swoją nową płytę "To mój czas". O pasji, roli porozumienia i wpływie tabloidów na życie artystów, opowiedziała mi w rozmowie, którą odbyłem 11 marca 2009 roku, w poznańskiej kawiarni "Pod papugami".

Marcin Majewski: Jesteśmy po premierze Twojej płyty „To mój czas”. Jakie są Twoje pierwsze wrażenia?
- Justyna Steczkowska: Przede wszystkim bardzo się cieszę, że udało się doprowadzić tę płytę do końca. Po pierwsze dlatego, że jest to najbardziej autorska ze wszystkich moich płyt; oprócz muzyki w całości, napisałam również większość tekstów. Dotychczas się to nie zdarzało, ponieważ zawsze pisały je dla mnie inne osoby, takie jak: Grzesiek Ciechowski, Kasia Nosowska, Edyta Bartosiewicz, Grzesiu Turnau…

Kuba Wandachowicz również?
- Oczywiście. Wielu ludzi pisało dla mnie teksty, wydałam też płytę z poezją, ale jakoś sama nie poruszałam nigdy tego tematu. Wydawało mi się, że wciąż nie byłam do tego gotowa. I nagle okazało się, że nazbierało się we mnie tyle ważnych tematów oraz pytań, które chciałam zadać przez muzykę, że umieściłam je na płycie „To mój czas”.

Kiedy przysłuchiwałem się Twojej wcześniejszej płycie - „Daj mi chwilę”, zwłaszcza pierwszemu singlowemu utworowi - „To nie miłość”, zaskoczyło mnie troszeczkę to, że tak bardzo szczerze i bezpośrednio ujęłaś ten temat. Aż trudno uwierzyć, że miałaś kiedykolwiek obiekcje odnośnie pisania słów do utworów.
- Tak naprawdę to był jeden z moich pierwszych tekstów, w którym chciałam szczerze opowiedzieć o pewnych sytuacjach i uczuciach, jakie kiedyś były moim udziałem. No cóż… wciąż mam obiekcje, jeśli chodzi o wyrażanie siebie poprzez słowo, ale… to gdzieś tam moje uczucia, albo moje spostrzeżenia, więc postanowiłam zacząć pisać.

Justyna Steczkowska / Fot. Zuza Krajeńska i Bartek WieczorekPłytę „To mój czas” nagrywałaś za granicą, jednak nie na Zachodzie, a w Budapeszcie. Co Cię zawiodło aż tam? Dlaczego akurat Węgry?
- Dzięki uprzejmości Andreasa Schuberta - publishera austriackiego, z którym mam przyjemność współpracować, dostałam możliwość przetestowania kilku producentów zachodnich, ale okazało się, że najlepiej wyczuł moją muzykę właśnie Victor Rakonczai z Budapesztu i z nim podpisałam kontrakt. Pomyślałam wówczas, że to jest właśnie ten człowiek, z którym chciałabym pracować; osoba, która słyszy muzykę tak, jak ja bym ją zrobiła, gdybym była producentem muzycznym.

Zwróciłem uwagę, że to nie było Twoje pierwsze zetknięcie z Bałkanami. We wrześniu zeszłego roku zakończyłaś przecież projekt Bałkanika.
- W ogóle mam dużą słabość do tej kultury. Ale w sumie to nawet nie słabość do kultury mnie tam zawiodła, bo przecież moja płyta nie ma nic z Węgier ani z kultury bałkańskiej. Jest to współczesna płyta, opowiedziana współczesnym językiem. Tyle tylko, że producent mieszka akurat w Budapeszcie i dlatego właśnie tam robiliśmy nagrania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+ za wywiad, z kimś, z kim waro rozmawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sposób za taki wywiad nie dać plusa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że na pierwszym zdjęciu na taką nie wygląda... :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamietam jej debiut w "Szansie..."
Piękna, inteligentna kobieta, znakomita piosenkarka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.