Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Wolna myśl > Nie zamiatajmy humanisty pod dywan

Pozycja materiału w rankingach:

9725 miejsce

Dział: Wolna myśl

Ocena: 22pkt

Oceń:

Nie zamiatajmy humanisty pod dywan


Jak obliczyła „Gazeta Prawna”, w marcu 2011 wśród dwóch milionów bezrobotnych w Polsce aż 223,5 tysiąca było absolwentami wyższych uczelni.

Według artykułu, który ukazał się ostatnio w „Gazecie Wyborczej”: Praca jest dobrem luksusowym, blisko 2 miliony Polaków musi się bez tego luksusu obejść. Jak obliczyła za to „Gazeta Prawna”, w marcu wśród tych dwóch milionów aż 223,5 tysiąca było absolwentami wyższych uczelni.

Oczywiście, można powiedzieć, że to wina kryzysu i efekt nadprodukcji humanistów, z którą od czasu nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia na początku 2009 r. rząd walczy – ze sporym sukcesem - takimi programami jak „kierunki zamawiane” czy też „kobiety na traktory” (albo podobnie, sens został zachowany). Jednak wabienie maturzystów na politechniki nie rozwiązuje problemów uniwersytetów, które powoli zamieniają się w skanseny feudalizmu i fabryki bezrobotnych. Choć głównym źródłem finansowania wyższych uczelni jest budżet państwa, nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności uczelni za liczbę utytułowanych bezrobotnych, na których budżet ponosi potrójne straty: z racji kosztów ich wykształcenia, zasilania w czasie bezrobocia i w końcu z racji nieuzyskiwania podatków od generowanego dochodu. Uczelnia może się znowu wykręcić: „daliśmy narzędzia, niech sobie teraz radzi sam”. I nie można by się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – w końcu każdy jest kowalem swojego losu – gdyby studenci w Polsce rzeczywiście dostawali te narzędzia. Niestety, u nas „kowal” pozostaje po studiach nie z młotem i kowadłem, lecz pomiędzy.

Coś-tam-znawstwo, coś-tam-logia

Złowieszcze przesłanie wprowadzonych po kryzysowym październiku programów rządowych jest jasne jak klucz do nowej matury (choć oczywiście, odpowiednio zawoalowane): „Na polibudę, to moja rada, bo kto na uniwersytet ruszy, ach biada jemu, za życia biada i biada jego złej duszy”. W ten sposób rząd występuje przeciwko „podmiotom gospodarczym”, które sam finansuje: zamiast przeprowadzić gruntowną sanację uniwersytetów, po prostu gorąco odradza korzystania z oferty ich kształcenia na pewnych kierunkach, w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

Czytaj więcej -->

Zobacz także:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 52

Sortuj komentarze:

Magda Wieczorek 15.08.2011 15:22

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 4

Panie Ryszardzie nie musi pan wierzyć. Z racji zawodu, funkcji społecznych zajmuję się tym problemem od 30 lat. Znam go również z autopsji. Tyle w tym temacie, pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryszard Tercjak 15.08.2011 15:08

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 3

Nie wierzę w to,co Pani pisze-Pani Magdo.
Moim zdaniem,rząd tworzy-tylko narzędzia wyboru-młodym Polakom,sam wybór należy do nich.
Rząd nie może ingerować w to,co posieję,lub posadzę na moim polu-to jest mój wybór,tak też prawo do wyboru,ma każdy Polak-kim chce być i co chce robić.
Większość "naszych uczonych",poza granicami,pracuje na zmywaku na własne życzenie,lub też jest to skutek złych wyborów,-czy to uczelni,czy kierunków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 15.08.2011 14:29

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 5

@Grzegorz Wink- Polska rozwiązała problem bezrobocia, również niezadowolenia społecznego dzięki eksportowi taniej siły roboczej za granicę, siły roboczej często z dyplomami. I nie dlatego, że ich "poziom wiedzy" jest marny, ale m.in. dlatego,że od 4 lat nie można doprowadzić do współpracy państwa i uczelni. Wprowadzane zmiany w systemie edukacji nie pomagają a przeszkadzają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 15.08.2011 14:08

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 4

@ Grzegorz Wink- Większość naszych uczelni, to jest przechowalnia dla wykładowców, którzy gdyby byli zmuszeni nagle szukać sobie pracy, to by przy takim poziomie wiedzy wylądowali "na zmywaku".- a skąd pan o tym wie? Chciałabym poznać konkrety, może o jakiejś konkretnej uczelni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink 15.08.2011 14:04

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 2

Większość naszych uczelni, to jest przechowalnia dla wykładowców, którzy gdyby byli zmuszeni nagle szukać sobie pracy, to by przy takim poziomie wiedzy wylądowali "na zmywaku".
To co się dzieje na polskich państwowych uczelniach przypomina raczej feudalizm, a wykładowcy trzymają ze sobą nawzajem niezależnie od sytuacji. Przecież jak niedawno była afera, bo się okazało, że któryś z nich ma pracę naukową będącą plagiatem, to się nijak nie mogli zebrać żeby go wykluczyć i potępić, bo ciągle za mało było "za".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 15.08.2011 12:45

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 2

Niestety, duża część z wyższych uczelni oferuje jedynie papierowy dyplom ich ukończenia. Mamy nadpodaż "specjalistów" od organizacji i zarządzania oraz od marketingu i reklamy, których poziom wiedzy jest mocno kontrowersyjny a praktyczne przygotowanie zawodowe nieomal żadne. Niestety, najczęściej dotyczy to uczelni prywatnych, dla których tego typu kierunki są najtańsze w prowadzeniu i przynoszą największy profit dla uczelni. Brakuje tam stałej współpracy z przedsiębiorstwami działającymi na rynku, potrafiącymi zapewnić właściwą branżowo praktykę studencką, a potem oferować staże.
Poza tym, gdy brakuje pracy to bardzo często o przyjęciu danej osoby nie decydują jej umiejętności, ale ZNAJOMOŚĆI , PLECY, RODZINNE POWIĄZANIA . Widać to często w urzędach, gdzie córki i synowie poszczególnych notabli korzystają z giełdy stanowisk - w taki sprytny sposób by nikt z zewnątrz nie mógł komukolwiek zarzucić nepotyzmu.
Z kolei działania łowców głów -head hunterów są zbyt sformalizowane i sztampowe, by wychwytywać prawdziwe talenty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryszard Tercjak 15.08.2011 12:26

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 1

Kochani,-bujacie w obłokach,jedni by komuś dokopać inni nieświadomie.
Radził bym,posłużyć się przysłowiowym "chłopskim rozumem",ale trzeba go mieć-żadne fakultety tego nie uczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emilia Korczyńska 15.08.2011 12:24

Ocena: Ocena pozytywna 1 Ocena negatywna 5

Gdyby "wolny rynek" dotyczył rzeczywiście wyższych uczelni, to student jako klient usług edukacyjnych miałby prawo wymagac od uczelni odpowiedniego poziomu tych usług i zgodności z ich opisem-reklamą. Tymczasem nawet studnia "bardziej zawodowe" niekiedy są tak oderwane od praktyki i rzeczywistości, że 5 lat na uczelni jest tylko drogą przez męki w oczekiwaniu na papier. Studia to nie dopust boży spadający z nieba, tylko pewien rodzaj usługi, na którą wszyscy się zrzucamy. Jeśli nie spełnia ona naszych oczekiwań, to mamy prawo domagac się zmiany lub rekompensaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner 15.08.2011 12:11

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 3

Pani Emilio, uderzyła Pani celnie, szkoda tylko, że rządowi spece od systemu edukacji tego nie przeczytają (a jeśli przeczytają, to i tak "wiedzą lepiej"). Może dotrze Pani chociaż do potencjalnych studentów i uchroni kogoś przed pochopną decyzją. Równie trafny jest komentarz Pana Artura.
Przeraża mnie bezmyślne pompowanie pieniędzy w państwowe uczelnie i równie bezmyślny pęd za papierkiem, kończący się frustracją i poczuciem krzywdy, kiedy magistrowi przychodzi zakasać rękawy i stanąć przy zmywaku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 15.08.2011 11:50

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 4

@Artur Wojnowski - nic ująć, ale dodać można jeszcze wiele. Pracy brakuje nie tylko absolwentom wydziałów humanistycznych. Bezmyślne produkowanie nowych kierunków na wyższych uczelniach zwłaszcza technicznych, brak koordynacji między potrzebą gospodarki a nauką daje takie nie inne rezultaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.