Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19750 miejsce

Nie zobaczyć żubra, czyli kiedy się ma pecha

W każdą dłuższą podróż wybieram się z turystycznym atlasem Polski, który ma tę zaletę, że są w nim zaznaczone i opisane miejsca szczególnie polecane. A nuż trzeba będzie zmienić trasę, zatrzymać się po drodze. Może uda się przy okazji zobaczyć coś ciekawego?

Phiii, też mi coś - żubry. Nasz Soluś spogląda na maleństwa z góry. / Fot. Jola PaczkowskaŻubry z żywicy. Ile one mają zalet, a jakie towarzystwo! / Fot. Jola PaczkowskaCzasem "skracam" trasę, by zahaczyć o jakiś ciekawy obiekt. O! Na przykład ostatnio. Kiedy moim oczom ukazał się w atlasie napis Park żubrów, przypomniały mi się miłe wspomnienia z Wolina, gdzie z całą gromadą przyglądaliśmy się tym dostojnym, co to występują w puszczy. Wszystko się zgadzało. Puszcza też była. Borecka wprawdzie, ale od Białowieży nie tak daleko przecież. Trzeba dołożyć trochę kilometrów, ale chyba warto? Właściwie, po tylu przebytych kilometrach to... żabi skok! Co stoi na przeszkodzie?

Bo nowosolanom, żubry z żywicy, że tak powiem... się przejadły. My tu takie atrakcje mamy od dawna, teraz w Parku Krasnala. A Witold Wojciech Mazur opowiada o tym, jak to mieszkańcy Opola odkrywają własność Kompanii Piwowarskiej S.A., patrząc prosto w ślepia, zaglądając do pyska, zachodząc od tyłu... Nowosolanie szukają teraz żywych atrakcji, więc i ja zapragnęłam zobaczyć te naturalne żubry w naturalnych warunkach.

Miejscowi chętni tłumaczyli, jak dojechać do Woliska. Było przed nami tych kilometrów jeszcze co niemiara, nie zniechęcała nas nawet tajemnicza odpowiedź na pytanie, czy aby na pewno zwierzęta zobaczymy...
Na wszelki wypadek zaczęłam jeszcze szukać w sieci. Znalazłam - Hodowla Żubrów Wolisko:

"W okresie letnim na terenie byłego Ośrodka Hodowli Żubrów funkcjonuje zagroda pokazowa z pomostem widokowym (7 ha, na których w tym okresie zamyka się 4-5 szt. żubrów). Turyści przez cały rok mogą oglądać te zwierzęta w pokazowej zagrodzie".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście jest różnica. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jolu, była Pani całkiem blisko mnie! Ale ja też nie widziałam TYCH żubrów, a jedynie te w Białowieży po prostu. Popatrzyłam, pooglądałam i dalejże dalej, do Miejsca Mocy. To temat na następną wyprawę - warto było tam pojechać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam kiedyś na wczasach byłam. Ale jedynie dziki biegały:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 18:14

Pani Jolanto niczego wielkiego nie odkryłem. I nie zajrzałem sztucznym żubrom w ślepia, ani w ich pyski, choć miałem ochotę klepnąć je bezapelacyjnie w zadki. Jedno co zrobiłem, bo musiałem to zrobić - to klęknąć przed nimi i zaglądnąć im pod ogon. W życiu jeszcze nie klęczałem przed tak dużym zwierzęciem. A pod ogonem - blaszka aluminiowa z danymi o żubrach. Bez tej informacji mój materiał byłby skąpy. Tez wolę żywe żubry od tych z żywicy poliestrowej. Chociaż sztuczność jest w cenie np. sztuczny rekin Damiena Hirsta (brytyjskiego artysty), którego wyceniono na kilka milionów dolarów, podczas kiedy ten prawdziwy Jacquesa Cousteau (badacza głębin morskich) nie jest w cenie, bo jest może mniejsze zainteresowanie. Media bardziej zachwyciły się tym pierwszym. A w sobotę wybieram sie do ZOO, żeby stanąć prosto twarzą w ryj.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i prosze, zubry maja tez..... swoje...... pory..... karmienia.(sic*) A nam sie zdaje, ze ...... heheheeh

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kruklanki. Ach, Basiu, gdybym wtedy wiedziała! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu czy to gmina Kruklanki na Mazurach? Jeśli tak to musiało się coś zmienić, byłam tam kilka lat temu z Mamą. Nie mogłyśmy znaleźć tych żubrów, więc dojechawszy do pierwszego domu zapytałyśmy gdzie te żubry. A pani na to: Ano były tu jakiś czas temu. My na to: Jak to?! Ano przychodzą tu jak są głodne, zaraz tu kogoś zawołam to paniom powie co i jak. Przyznam, że miny nam zrzedły - no bo skoro te żubry przychodzą pod ten płot tak jak my teraz to czy one nam nic nie zrobią? Na szczęście po chwili z domu wyszedł pan, który skierował nas w odpowiednie miejsce, uspokoił, że nie ma co się bać tych żubrów bo one na pewno nas nie zjedzą:). Wysłał nas na parking po drugiej stronie drogi, a stamtąd ścieżką trafiłyśmy już do właściwej zagrody, w której po półgodzinnym oczekiwaniu pojawiły się żubry:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.