Facebook Google+ Twitter

Nie żyje Sue Townsend, autorka książek o Adrianie Mole'u

Chyba każdy nastolatek pamięta historie pryszczatego Adriana Mole'a, który w pamiętniku opisywał historię swego życia. Autorka powieści "Adrian Mole lat 13 i ¾. Sekretny dziennik", Sue Townsend, zmarła 10 kwietnia w wieku 68 lat.

Jak podaje Wprost, wiadomość o śmierci pisarki przekazał jej syn. Townsend chorowała na cukrzycę, z powodu której w 2001 roku straciła wzrok.

Swoją karierę pisarską Sue Townsend rozpoczęła od wydania powieści "Adrian Mole lat 13 i ¾. Sekretny dziennik". Książka ma formę pamiętnika pisanego przez nastolatka, który zmaga się z uporczywymi pryszczami, kryzysem między rodzicami, a także porażkami jako poeta. Sukces tego dzieła zapoczątkował całą serię. Każda kolejna część zawiera zapiski z innego etapu życia Adriana. Ostatnia powieść przedstawia 39-letniego mężczyznę borykającego się z utrapieniami kryzysu wieku średniego. Inne znane dzieła zmarłej autorki to m.in "Królowa i ja", "Numer 10" oraz "Królowa Camilla".

Cały świat mógł czytać książki napisane przez Sue, zostały przetłumaczone na ponad 30 języków. Ich sprzedaż wyniosła około 10 mln egzemplarzy. Ekranizacji w postaci serialu doczekał się "Adrian Mole lat 13 i ¾. Sekretny dziennik", a także "Adrian Mole. Czas cappuccino".W 2009 roku pisarkę wybrano honorową obywatelką Leicester, w którym mieszkała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Fascynacja to cokolwiek jednak trochę inna kategoria, niż użyteczność na co dzień.
Fakt, można ubolewać nad utratą finezji, wytworności, czy akuratności w sposobach wyrażania się.
Mi raczej chodziło o odtwórczą rolę w nauce języka. Dla naturalności języka ( poza wymową rzecz jasna - nieosiągalną), kalka jest stokroć ważniejsza, niż własna, radosna twórczość. Stąd nauka na pamięć całych stron jest dobrym pomysłem.
Rozpisuję się dlatego, że akurat książki Sue Townsend służyły mi do tego celu między innymi. I nie żałuję bynajmniej.
Za przeciwieństwo z kolei można uznać większość "drętwych" dialogów i tekstów podręcznikowych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie fascynuje jednak raczej angielszczyzna wiktoriańska, więc czytam w oryginale Edith Nesbit, The Wouldbegoods (przeczytałem już The Story of the Treasure Seekers). W tej chwili jednak wertuję źródła w języku górnoniemieckim sprzed stu lat. Piękne, wyraziste słownictwo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja z kolei uważam, szczególnie te pierwsze książki, za zabawne.
Nawet teraz. Swego czasu dobre do nauki angielskiego ze względu na, hmm, lapidarność tekstu .. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm... Oglądałem parę odcinków ekranizacji w 1988. Po namyśle uznałem, że pożyteczniej spędzę czas w bibliotece uniwersyteckiej. Właśnie wtedy pojawiła się tam niezmiernie interesująca dla mnie księga: La Chronique de XXe Siecle. To oczywiście rzecz gustu. Z tego, co napisano powyżej wynika, że ostatnie części swego cyklu dyktowała jako ociemniała względnie pisała przy użyciu specjalnego komputera. Tak zachowuje się człowiek z kręgosłupem. To jest dla mnie wzruszające, w przeciwieństwie do opowieści mięczaków. Podziwiam zmarłą jako człowieka. Chwała i cześć literaturze angielskiej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.