Facebook Google+ Twitter

Niebezpieczna droga w Jeleniej Górze

Za każdym razem, gdy zjeżdżam z ulicy Wolności do swojego domu, modlę się, by jakiś rozpędzony wariat nie wbił się w mój samochód od tyłu.

droga daje możliwość rozpędzenia samochoduUlica Wolności w Jeleniej Górze to jedna z najdłuższych ulic w tym mieście. Cztery pasy i dobry stan techniczny drogi oraz brak fotoradarów sprzyjają łamaniu prawa. Policja w statystykach wymienia tę ulicę jako pierwszą na liście miejsc, w których najczęściej dochodzi do wypadków. Jest trzech winnych tej sytuacji: kierowcy, piesi oraz samorząd. Ograniczenie : 50km/h

Kierowcy – bo na liście „Podstawowe przyczyny wypadków i kolizji drogowych” pierwsze dwa miejsca zajmują: niedostosowanie prędkości do warunków ruchu oraz nieprawidłowe omijanie, wyprzedzanie, wymijanie. Na ulicy obowiązuje ograniczenie do 50 km/godz. Niestety, niewielu kierowców o tym pamięta. Gdy na jezdni nie ma dużego ruchu, kierowcy natychmiast wykorzystują to i przyśpieszają. 

Szkoła dla odób niepełnosprawnychPrzy drodze jest szkoła dla dzieci niepełnosprawnych. Stoi tam znak z ograniczeniem prędkości i „Uwaga, dzieci”. Żaden kierowca nie zwalnia w tym miejscu.

Za każdym razem, gdy zjeżdżam z ulicy Wolności do swojego domu, modlę się, by jakiś rozpędzony wariat nie wbił się w tył mojego samochodu. Ulica, przy której mieszkam, jest w wyjątkowo nieciekawym miejscu – akurat za zakrętem, na odcinku, gdzie kierowcy często przyspieszają. By skręcić, muszę się zatrzymać na samym środku jezdni i poczekać, aż pas jadących z przeciwka będzie pusty. Jedynym wyjściem z sytuacji jest dużo wcześniejsze włączanie świateł skręcania – tylko tak mogę dać do zrozumienia kierowcom jadącym za mną, że zaraz będę hamować. W miejscu czerwonej strzałki musze się zatrzymac, by skręcić do domu 

LatarniaW miejscu, gdzie się zwykle zatrzymuję stoi latarnia. Co ją odróżnia od innych? To, że jest nowa. Ostatni raz wymieniana była wiosną tego roku. Siedząc w domu usłyszałam gwałtowny pisk i głuche uderzenie. Powiedziałam do taty: – Chyba był wypadek. I faktycznie – młody chłopak, kierujący autem uderzył w latarnię. Na szczęście nic się nikomu nie stało i skończyło się tylko na strachu.

 

W maju tego roku bmw uderzyło w latarnię, trochę poniżej szkoły. Samochód z totalnie zniszczoną maską zablokował drogę na kilka godzin. Po raz kolejny kierowca miał więcej szczęścia niż rozumu.

W tym miesiącu na ulicy Wolności doszło do jeszcze dwóch poważnych wypadków. Najpierw samochód staranował przystanek autobusowy. Obyło się bez ofiar, ale przy drugim wypadku nie było już tak dobrze. Kierowca zatrzymał auto, by kogoś wysadzić na przystanku. Chciał nawrócić (na jezdni jest pas ciągły). Gdy stał bokiem do jezdni uderzył w niego rozpędzony motocykl. Motocyklista nie żyje, jego pasażer wylądował w szpitalu, a kierowca zapewne w więzieniu. Wystarczyła odrobina wyobraźni.

Wyobraźnią nie popisują się także piesi. To oni są drugą przyczyną wypadków na ulicy Wolności. Policja miejska określiła dwa „czarne punkty”, gdzie piesi nagminnie przechodzą przez jezdnię w niedozwolonych miejscach, powodując kolizje i wypadki. Najgorzej jest w pobliżu „Małej Poczty” i marketu „Plus” (oba miejsca znajdują się na ul. Wolności). Pomimo postawienia tam barierek, ludzie nadal uparcie skracają sobie drogę. Piesi powodują wypadki na długości całej ulicy, a przecież nie da się jej całkowicie odgrodzić! Upartych przechodniów nie odstraszają nawet 100-złotowe mandaty.


Fot. Adriana Mateusiak.Nie mogę powiedzieć, że samorząd i policja nic nie robi, by ograniczyć ilości wypadków. Postawiono barierki, ale nie znam nikogo, kto dostałby mandat za przechodzenie w niedozwolonym miejscu. Drogówka zdecydowanie za rzadko kontroluje ruch na ulicy, a kiedy już stoi, to w dobrze znanych kierowcom miejscach. Problem rozwiązałby fotoradar, niestety samorząd nie ma na niego pieniędzy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jak kogos zabiją, to władze miasta będą załamywac ręce i zwalać winę na architektów drogi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chociaż mieszkam w małej miejscowości, to także mam podobne przeżycia. Otóż nie tak dawno temu w mojej okolicy została położona nowa nawierzchnia na drodze powiatowej. Jest to prosty odcinek, gdzie piraci urządzają sobie nocne wyścigi. W przeciagu dwóch miesięcy doszło już do bodajże 15 wypadków. W dodatku nie ma poboczy, a zamiast nich są wykopane głębokie rowy. Mądry pomysł, nieprawdaż? Postawcie się teraz w sytuacji rowerzysty wracającego wieczorem do domu. Miło :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.