Facebook Google+ Twitter

Niebezpieczne orły

W 70. rocznicę mordu dokonanego przez NKWD na polskich oficerach doszło do kolejnej bolesnej dla nas straty – w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginął kwiat naszej ekipy rządzącej z prezydentem Lechem Kaczyńskim włącznie.

Katyń stał się po raz kolejny miejscem tragedii naszego narodu, miejscem które kolejnemu pokoleniu Polaków kojarzyć się będzie z bólem i cierpieniem. Możliwe, że tej ostatniej tragedii można było uniknąć, gdyby odpowiednio wcześnie wdrożono w życie zapowiadaną od blisko 20 lat wymianę rządowej floty powietrznej. Pomimo tak długiego okresu przygotowań, nic
się w tej sprawie nie zmieniło.

Zmieniają się natomiast rządy, opcje polityczne, szefowie służb, budżet MON i plany wymiany samolotów. Pomysły kolejnych rządów, rozpisane przetargi, ustalenia są torpedowane przez następne ekipy rządzące, doszukujące się u poprzedników korupcji, niegospodarności, braku fachowości, itp. Z tego powodu nasz kraj pod względem wielkości i jakości floty powietrznej dla VIP-ów konkurować może co najwyżej z republikami bananowymi.

Osobiście miałem okazję odbyć służbę wojskową w 36 Spec PLT w latach 86-87, kiedy to ówczesny dowódca tej jednostki płk Grzegorz Latkowski wyraził się o możliwościach i zdolnościach samolotów JAK 40 ironicznie stwierdzając, że „ JAKoś się lata". W tym czasie pułk dysponował jeszcze dwoma Tupolewami 134 oraz turbośmigłowymi Iłami 28. Te ostatnie z racji „zaawansowanej” technologii, głównie mogły służyć do odkurzania pasa startowego z liści. Już wtedy mówiło się, że trzysilnikowy niewielki Jak 40 zużywa niemal tyle samo paliwa, co duży Jumbo, a jego zasięg można porównać z możliwościami gołębia pocztowego. Wyposażenie tych samolotów było oczywiście adekwatne do ich zaawansowanej technologii konstrukcyjnej, pamiętającej pierwsze loty w kosmos, przy czym słowo „kosmos” doskonale odzwierciedla dystans dzielący nas wtedy od zachodniej konkurencji.

Upłynęło wiele lat, jednak w kwestii wyposażenia naszej rządowej floty zmieniło się bardzo niewiele. W ramach dziwnie rozumianych oszczędności nasi decydenci latają na przestarzałym sprzęcie, którego koszty utrzymania, eksploatacji i remontów być może przewyższają koszty zakupu nowoczesnych samolotów dyspozycyjnych. Sporo mówiono (znowu oszczędności) o zakupie używanych samolotów brazylijskiej firmy Embraer, które w latach 90. ubiegłego wieku były szczytem technologii lotniczej. W porównaniu jednak do obecnie produkowanych samolotów, nie są one ani niezawodne, ani ekonomiczne, ani też nie spełniają podstawowych warunków dotyczących komfortu, zasięgu, czy wyposażenia.

Trzeba bowiem zauważyć, że kupno używanego samolotu wymaga przystosowania go do wymagań i potrzeb nowego użytkownika. Konieczny jest też generalny przegląd i remont maszyny, co w sumie prawie niweluje różnicę kosztów zakupu nowego samolotu. Jeśli doliczyć do tego koszty związane z mniejszym resursem (dopuszczalny okres użytkowania) i zasięgiem starszych maszyn, może się okazać, że nasz „tani” samolot jest droższy od nowego. Niemałą rolę w obniżeniu kosztów eksploatacji statków powietrznych jest ich zasięg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Racja! Nawet nie zauważyłem błędu. Chodzi o Ił-18. Jeden z nich stoi przy popularnej "wiślance" w Zbytkowie, na wysokości zjazdu na Strumień.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku nie ma takiego samolotu o jakim Pan pisze, "turbośmigłowymi Iłami 28." Jest albo pierwszy, typowo pasażerski samolot, skonstruowany w ZSRR, czterosilnikowy turbośmigłowy Ił-18. Lub też dwusilnikowy turboodrzutowy samolot bombowy Ił-28. Całkiem różne samoloty, o przeznaczeniu, załodze, napędach. Tyle, że oba z jednej stajni.
Co do 4 silnikowego turboodrzutowego samolotu Ił-18 który miał pewne wady, jednak był to bardzo dobry samolot. Nie bez powodu Sekuła za stary samochód marki Polonez zakupił 4 samoloty Ił-18 ( w tym dwa od wojska z 36 pułku) i woził nimi pietruchę do Afryki.
Owszem Jak -40 nie powinien wejść nigdy do produkcji seryjnej ale Rosja nie miała samolotu tej klasy a taki był potrzebny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niemal wszyscy na temat katastrofy pod Smoleńskiem wypowiadamy się z pozycji
laików. Osoby o większych kompetencjach, opierając się na posiadanej
fachowej wiedzy, z braku twardych dowodów, powstrzymują się tu
od twierdzeń. Ograniczają się do określenia prawdopodobieństwa przyczyn
katastrofy, a to podpowiada im własne doświadczenie. I tak to należy odbierać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gwoli ścisłości, jak słusznie zauważył Pan Roman Woźniak w komentarzu pod artykułem link dostępne są także nowsze i bardzo dobre samoloty Embraer 175 z szerokim kadłubem i o wiele większym zasięgu. Faktem jednak jest, że dyskusja na temat zakupów toczyła się wokół starszego modelu 145.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzetelne, spójne i rzeczowe opracowanie. (5)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co mieli mówić piloci wojskowi? Mają swoich przełożonych, którzy za nich decydują co jest dla nich dobre. Embraery są o niebo lepsze od obecnie użytkowanych Jaków, ale też o wiele gorsze od nowoczesnego kanadyjskiego Bombardiera, czy amerykańskiego Gulfstreama. Gdyby Embraery zakupiono 15 lat temu, byłaby to rozsądna decyzja, obecnie jednak są to samoloty przestarzałe i ciasne (nazywane są latającymi ołówkami). Samolot o wąskim kadłubie jest ponadto bardzo wrażliwy na trudne warunki pogodowe co niewątpliwie ma wpływ na bezpieczeństwo. Prawdopodobnie ktoś liczy na sporą prowizję forsując koncepcję zakupu tych samolotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Henryku dziękuje za garść fachowych informacji. Mam tylko jedną wątpliwość , ostatni dowódca Tego specjalnego pułku/36?/ wypowiadał się w sobotę zdecydowanie pochlebnie o tych samolotach Embraer. Powiedział , że nasi piloci przeszli na nich przeszkolenie i byli zadowoleni. Gdzie tkwi prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.