Pozycja materiału w rankingach:
Dzieci, które bawią się w objazdowych wesołych miasteczkach, mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie. Tylko ponad 400 urządzeń służących do zabawy uzyskało od Urzędu Dozoru Technicznego odpowiednie dopuszczenie do użytku.
Reszta to szara strefa, z której bezpieczeństwem może być
bardzo różnie. Nikt tak naprawdę nie jest w stanie oszacować,
ile po Polsce krąży urządzeń, które nie powinny być w ogóle używane. Nie wszyscy
właściciele parków rozrywki przejmują się jednak takimi wymogami. - Nie
zgłaszają swoich urządzeń do ewidencji. Nie jesteśmy policją techniczną
i nie możemy nakładać żadnych sankcji. Swego rodzaju presję mogą
wywierać jedynie rodzice, którzy sprawdzą certyfikat, lub też władze
gminy, które mogą nie wydać zezwolenia na postawienie takiego obiektu
na jej terenie - mówił Chudzik.
Na domiar złego nie wszystkie
urządzenia w wesołych miasteczkach podlegają kontroli UDT. Tak jest
choćby w przypadku słynnych rollercoasterów (wagoników sunących po
powyginanych w powietrzu szynach), czy choćby wszelkich urządzeń,
których podstawą są dźwigi. - Rozporządzenie Rady Ministrów, które
reguluje naszą pracę, nie obejmuje tego typu urządzeń.
-
Zamierzam w tej sprawie zwrócić się z pytaniem do odpowiedniego
resortu. Wypadki w takich objazdowych parkach rozrywki bywają bardzo
groźne w skutkach - zapowiedziała posłanka Katarzyna Piekarska (SLD).
Objazdowe
wesołe miasteczka są sprowadzane zwykle do Polski zza zachodniej
granicy. Stan techniczny niektórych pozostawia wiele do życzenia, bo i
wiek urządzeń bywa nie najmłodszy. Zdarzają się nawet karuzele liczące
sobie… pół wieku. Taki zdezelowany sprzęt można kupić już za kilka
tysięcy złotych.
AR (APP)
Zobacz także:
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)