Facebook Google+ Twitter

Niebezpieczny czar Syrakuz

Amerykański eseista Mark Lilla, w Polsce znany chociażby z łamów "Europy. Tygodnika Idei", inspirując się Czesławem Miłoszem próbuje wyjaśnić, dlaczego niektórzy filozofowie mają skłonność do wspierania tyranii.

 / Fot. Prószyński i spółkaW latach 20. ubiegłego wieku francuski filozof Julien Benda opublikował słynną książkę „Zdrada klerków”. Stwierdził w niej, że intelektualiści – czyli osoby żyjące z pracy naukowej oraz twórczej – powinny zachować dystans wobec polityki, a nawet wobec bieżących spraw publicznych. Jak wiemy, intelektualiści jednak nadal włączają się w politykę, a skoro to robią, co rusz powstają książki krytykujące to zjawisko. Pisał o tym Raymond Aron, pisał Paul Johnson, pisze Mark Lilla w książce „Lekkomyślny umysł”.

Tytuł nawiązuje do słynnej książki Czesława Miłosza „Zniewolony umysł”. Miłosz zastanawiał się w niej, dlaczego niektórzy, często bardzo utalentowani polscy literaci tak ochoczo wspierali komunizm. O ile jednak polski poeta ukrywał swoich bohaterów pod pseudonimami Alfa, Beta, Gamma i Delta, to eseista z Detroit, pisząc kolokwialnie, „jedzie” po nazwiskach. Analizuje przypadki Martina Heideggera, Carla Schmitta, Waltera Benjamina, Alexandre’a Kojeve’a, Michela Foucaulta i Jacquesa Derridy i pyta skąd w ludziach o nietuzinkowych, niekiedy wręcz wybitnych umysłach, skłonność do wspierania totalitarnych reżimów.

Odpowiedzi na to pytanie Lilla szuka u jednego z pierwszych intelektualistów – Platona. Autor „Państwa” przez pewien czas był nauczycielem Dionizjosa, władcy Sycylii. Efekt pobytu na Syrakuzach był jednak odwrotny do zamierzonego. Platon liczył, że zapoznawszy się z filozofią Dionizjos złagodnieje, stanie się dla swego ludu miłosiernym władcą. Sycylijski tyran okazał się oporny na wiedzę, a to, czego się nauczył, uczyniło go pysznym. Zaś pycha uczyniła Dionizjosa jeszcze bardziej okrutnym.

Platon podjął się nauczania Dionizjosa, ponieważ ujrzał w tym szansę realizacji swojej idei państwa rządzonego przez filozofów, kiedy jednak poniósł porażkę, potrafił przyznać się do błędu. Dionizjos, jak pisze Lilla, „w ciągu ostatniego stulecia przyjmował rozmaite imiona: Lenina i Stalina, Hitlera i Mussoliniego, Mao i Ho, Castro i Trujillo, Amina i Bokassy, Saddama i Chomeiniego, Ceausescu i Miloševicia - można wylać morze atramentu. (...) Problem Dionizjosa jest stary jak świat. Nowy jest problem ich intelektualnych popleczników”. Owymi poplecznikami są właśnie badani przez Lillę myśliciele.

Temat wydaje się nudny i ciężki, jednak Lilla napisał książkę językiem lekkim i przystępnym, zaopatrując nas przy tym w znajomość idei, które zdominowały umysły bohaterów, jak i kilka ciekawostek z ich życia. Dowiadujemy się zatem o romansie zaangażowanego w faszyzm Heideggera z Hanną Arendt, znaną badaczką natury totalitaryzmów, albo o masochistycznych, wręcz autodestrukcyjnych obsesjach Michela Foucault, autora słynnej „Historii seksualności”, którego ostatecznie zawiodła do grobu mało znana wówczas AIDS (jak na ironię, umierał w szpitalu, instytucji, którą postrzegał jako opresywną).

Autor sprawnie odmalował sylwetki osób, dla których idee okazały się ważniejsze od ludzi, a proces zwracania się intelektualisty w stronę totalitaryzmu opisał całkiem sugestywnie. Książce zdecydowanie pomogło filozoficzne wykształcenie autora i jego sprawność w posługiwaniu się piórem. Dzięki temu potrafi w przystępny i interesujący sposób objaśnić nawet najbardziej zawiłe idee (choć przyznam, że wciąż problem sprawiają mi poglądy Derridy, nie wiem, czy to ja ich nie rozumiem, czy są one nie dającym się zrozumieć bełkotem).

„Lekkomyślny umysł” to świetna książka. Jej zrozumiały, nieakademicki język sprawia, że przeczytać ją może nie tylko intelektualista mający historię idei w małym palcu, jak również i osoba, która po prostu interesuje się historią i współczesnymi ideami. Jeśli miałbym wskazać jakąś jej wadę, to objętość. Sto osiemdziesiąt stron to zdecydowanie za mało, aby poznać tajemnicę uroku Syrakuz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

interesujące.
przypomniały mi się stare czasy, kiedy proza Umberto Eco wydawała mi się discopolowa;]
a dziś człowiek tak spsiał, że w sumie aż żal mi się siebie zrobiło;]
zatem plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja też napisana nieakademickim językiem (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.