Facebook Google+ Twitter

Niebezpieczny miesiąc na drogach

Październik jest miesiącem o wzmożonej ilości wypadków, kolizji i potrąceń pieszych na naszych drogach. Przyczyniają się do tego wcześniej zapadający zmrok, deszcz, poranne mgły i opadające liście na drogi.

Zmienna aura


Jesień na drogach / Fot. Łukasz MicJest to okres przejściowy i najwyższy czas zmienić technikę jazdy. Częste opady deszczu o tej porze roku nie powinny nikogo dziwić. Najtrudniej jest przez pierwsze kilkanaście minut deszczu. Wówczas woda mieszająca się z warstwą kurzu i zanieczyszczeń tworzy cienką warstwę śliskiej mazi niewidocznej gołym okiem. Dodatkowo do utraty przyczepności kół i niekontrolowanego poślizgu przyczyniają się zalegające na drogach liście.

Stan dróg, koleiny i nagromadzona w nich woda mogą przyczynić się do aquaplaningu. Do tego zjawiska dochodzi na skutek, kiedy bieżnik opony nie jest w stanie odprowadzać nadmiaru wody. W efekcie opona traci kontakt z nawierzchnią jezdni, co może doprowadzić do utraty przyczepności i panowania nad samochodem. Akwaplanacja przypomina jazdę po oblodzonej nawierzchni drogi.

Trochę statystyk


 / Fot. Łukasz MicJak wynika ze statystyk policji, w ubiegłym roku na drogach w miesiącu październiku doszło do 4684 wypadków, w których śmierć poniosły 569 osoby, a ranny odniosły 5771 osoby. Warto podkreślić, że każdego dnia miesiąca października na drogach ginęło 18 osób!

Piesi


Kierowcy zbliżający się do przejść dla pieszych powinni zachować szczególną ostrożność i bacznie obserwować całe otoczenie jezdni. Dotyczy to również powiatowych dróg, gdzie są one mniej oświetlone i co za tym idzie przechodnie gorzej widoczni. Ubrani w ciemne ubrania mogą nie zostać dostrzeżeni odpowiednio wcześniej. Wyposażeni w elementy odblaskowe piesi lub w kamizelkę o intensywnej barwie zdecydowanie poprawiają bezpieczeństwo po zmroku.

Sprawdź stan techniczny samochodu


 / Fot. Łukasz MicZadbanie o samochód w odpowiednim czasie pozwoli uniknąć przykrych niespodzianek. Gdy nadchodzą jesienne chłody wielu kierowców zastanawia się, czy to nie czas na zmianę opon letnich na zimowe. Jeżeli temperatura powietrza utrzymuje się poniżej 7 stopni Celsjusza to znak, że nadszedł odpowiedni moment na zmianę ogumienia. W tej kwestii warto sprawdzić stan opon oraz grubość bieżnika i dbać o odpowiednie ciśnienie w oponach. Kolejnym elementem będzie sprawdzenie stanu naładowania akumulatora i poziomu elektrolitu, aby uniknąć sytuacji, kiedy to w niższych temperaturach okaże się, że rozruch silnika będzie niemożliwy. Niektóre akumulatory bezobsługowe są nimi tylko z nazwy, a więc warto przyjrzeć się bliżej naszej baterii.

Aby zapewnić sobie odpowiednią widoczność, nie czekajmy na ostatnią chwilę z wymianą płynu na zimowy w spryskiwaczach. Przeoczenie tej kwestii może skutkować nie tylko jego zamarznięciem, ale również uszkodzeniem pompki spryskiwacza. W następnej kolejności sprawdźmy stan gumowych piór wycieraczek, bo gdy będą uszkodzone najlepszy płyn nie zapewni nam należytej widoczności.

Istotnym elementem w jesienno-zimowej eksploatacji pojazdu jest stan płynu w chłodnicy, ponieważ to właśnie układ chłodzenia zapewnia optymalną temperaturę pracy silnika. Kontrola obejmuje sprawdzenie jego poziomu oraz kontrolę dwóch istotnych parametrów: temperatura zamarzania oraz temperatura wrzenia. O ile z kontrolą stanu w zbiorniku wyrównawczym nie będziemy mieli problemu, to do sprawdzenia w/w parametrów niezbędny będzie odpowiedni tester, który pozwala na szybki pomiar temperatur. Jeżeli nie dysponujemy odpowiednim urządzeniem, taką usługę możemy zlecić profesjonalnemu warsztatowi.

Pamiętajmy również o utrzymaniu w czystości reflektorów oraz odpowiedniej ich regulacji.

Źródło statystyk: policja.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Elu, zgadza się, jednakże w niniejszym artykule chciałem ukazać, jakie mogą czyhać na kierowców zagrożenia. Nie da się ukryć, że przez typowe załamanie pogody czy zmienne warunki atmosferyczne część kierowców po prostu traci głowę.
Nie od dziś wiadomo, jaka jest mentalność kierowców, widać to zwłaszcza na drogach lokalnych poza miastem. O zdarzeniach, o których piszesz, jak sama podkreśliłaś były to samochody nowe leasingowe i owszem, co do stanu technicznego załóżmy, że nie można mieć zastrzeżeń. Wiele wypadków widziałem. Jednakże polski rynek wręcz zalany jest reanimowanymi trupami, które mają wszczepione ćwiartki i połówki, a więc jest to ingerencja w konstrukcję samochodu. Efekt tego typu napraw jest taki, że samochód w najmniej oczekiwanym momencie rozpada się na pół na prostej drodze i takie wypadki miały miejsce. Nie jest żadną tajemnicą, że samochody powypadkowe nie mają w ogóle poduszek powietrznych, w skrócie rzecz ujmując wypalony airbag jest wycinany, a w jego miejsce trafia winylowa zaślepka. Z oszukaniem sterowników też nie ma najmniejszych problemów, z pomocą przychodzi opornik-siedzący w branży wiedzą, co mam na myśli.
I należałoby jeszcze dodać, aby otworzyć oczy przy kupnie samochodów z drugiej ręki i pamiętać, że polowanie na jelenia trwa.

@Leszek nie pozostaje mi nic innego, jak się z Tobą zgodzić. To jest najczęstsze uzasadnienie: "nie dostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze". Zgadza się drogowcy zaśpią, kierowca beknie kolokwialnie pisząc. Podobnie jak stracisz panowanie na dziurze i zniszczysz element infrastruktury drogowej lub doprowadzisz do kolizji znów będzie to samo uzasadnienie. Wypadałoby, aby została zmieniona formuła na "nie przewidział dziury w jezdni na ul. taj i tej, pomimo, że powszechnie wiadomo, że wygląda jak ser szwajcarski".

@Kasia nie, nie mam inaczej na imię, ani też na drugie nie mam Mateusz :))

Reasumując, uważam, że każdy kierowca powinien zadbać o stan techniczny swojego pojazdu. To są podstawowe czynności obsługowe. Wystarczy dzisiejszy przykład pierwszego ataku zimy tej jesieni i na parkingach do łask wróciły kable rozruchowe, pomimo, że temperatura nie spadła jeszcze poniżej zera, a na poboczach kilka samochodów pozostawionych z przyczyny awarii większej lub mniejszej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.10.2009 16:32

Ach naturalnie Pani Katarzyno:) Dziękuję za korektę, naturalnie w komentarzu chodziło o autora artykułu Łukasza Mic
Pozdrawiam wszystkich śniegowo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie trafia szlak jak czytam statystyki policyjne odnosnie przyczyn wypadkw. Znajac temat wiem, ze policja idzie po najmniejszej linii oporu i w protokoly wpisuje sie zazwyczaj "nie dostosowanie predkosci do warunkow". Kiedy tak sie robi? Zawsze gdy nie ma innego latwego do ustalenia powodu zdarzenia. Przykladowo - ktos sie zagapil w korku i kogos lekko stuknal. Takich minikolizji jest sporo, sporo z nich jest zalatwianych przez policje, bo tak trzeba jesli autko jest firmowe itd. A pozniej mamy wielie halo, ze tyle wypadkow i kolizji spowodowanych jest nadmiena predkoscia. Owsze, to tez. Ale jak znow drogowcow zaskoczy zima i bedzie sporo stluczek to tez wszystkie beda kwalifikowane jako niedostosowanie predkosci do warunkow.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.10.2009 10:11

Mateuszu z pewnością co do wpływu stanu technicznego samochodu na bezpieczeństwo masz racje!

Co do mojej wypowiedzi, te wypadki które widziałam i sytuacje które znam :

- przed laty rodzina maluchem wyprzedził nasz z zwrotna prędkością za kilka kilometrów wszyscy zginęli
-jesień 3 samochody w firmie skasowane, i gwarantuję Ci że stan techniczny był ich znakomity!/ to wiem/
- kolejny samochód w firmie na leasingu skasowany, bo na liczniku było koło 160 nad ranem we mgle
- przychodzi mandat do zapłacenia dla pracownika firmy, Za co?, za uszkodzenie tramwaju na Al. Jerozolimskich w Warszawie /naturalnie mandat pracownik płaci sam:)/

Na Zakopiańce kierowcy/ często dotyczy to niestety rejestracji warszawskich/ jeżdżą z niedozwoloną prędkością, wyprzedają na linii ciągłej, wyprzedzają po kilka samochodów dostawczych na raz, a gdy jedzie samochód z naprzeciwka w ostatniej chwili się miedzy nie wciskają. Nie wspominając juz sytuacji gdy kierowca rozmawia przez telefon komórkowy - co niestety jest nagminne. Przykładów można by mnożyć.

Z kwestii technicznych, z którymi miałam styczność w warunkach pogodowych górskich - to o czym piszesz, to brak opon zimowych, po prostu ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego że w Tatrach są zmienne warunki pogodowe.

I pewnością to co piszesz, na pewno racje masz!
Natomiast moje odniesienie do tematu twojego artykułu, dotyczy natury psychologicznej.I opisane sytuacje to refleksje z rzeczywistości, i w tych sytuacjach samochody były sprawne, zawinił człowiek:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elu przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś. Ja uważam, że stan techniczny pojazdów również przyczynia się do wypadków i kolizji. Jeżeli jeździsz zakopianką to zapewne widziałaś niejednokrotnie stojące na poboczach samochody. Polska to nie tylko zakopianka.
Z arograncji wobec przepisów mógłbym napisać kolejny artykuł, zaś ze stanu polskich dróg kolejny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.10.2009 08:25

na drogach - "Zakopianka"

od 10 lat kilka razy w tygodniu nią adę i tylko jeden raz nie było na niej „wypadku”,a w taka pogodę jak dziś zazwyczaj 2-3 kolizje. Dlaczego? zazwyczaj przyczyna, to nie kwestie techniczne samochodu, a arogancja kierowców wobec przepisów, warunków pogodowych, własnych możliwości psychomotorycznych. Bo ta droga jest niebezpieczna, są miejsca gdzie prawie zawsze rano są mgły , tworzą się korytka wodne, miejsca gdzie kolizyjnie z poboczy jada lokalni kierowcy.
Jak ktoś jedzie droga na trasie Zakopane jedzcie ostrożnie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.