Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2897 miejsce

(Nie)bezpieczny żółwik czyli jak uchronić dziecko przed atakiem psa

Zajęcia edukacyjne dla dzieci uczące postępowania przy spotkaniu obcego psa są potrzebne w naszym kraju, gdzie często spotykamy zwierzęta biegające samopas. Częstym elementem zajęć jest nauka postawy ochronnej tzw. żółwika. Czy słusznie?

 / Fot. PAP/EPA/ANDREW GOMBERT„Dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło” - mówi znane porzekadło o intencjach, które mogą mieć opłakane skutki. Zajęcia edukacyjne dla dzieci typu „Bezpieczny kontakt z psem” są jak najbardziej potrzebne w naszym kraju, ponieważ psy biegające samopas są na porządku dziennym. Umiejętność odpowiedniego zachowania się może ochronić dziecko przed atakiem i ranami, a nawet przed śmiercią. Większość ataków psów kończy się jedynie pogryzieniem mniej lub bardziej dotkliwym. Ataki śmiertelne są wyjątkiem, ale zdarzają się. Dowodzi tego wypadek w Katlewie z 21 lutego 2011 r. gdzie 3 psy zagryzły chłopca w pobliżu placu zabaw. Dlatego wiele fundacji i organizacji uczy jak zachować się gdy atakuje pies. Niestety często - nawet na zajęciach prowadzonych przez służby mundurowe - dzieci w przypadku zagrożenia ze strony psa uczone są przyjmowania postawy, która nie jest bezpieczna - tzw. żółwika. Nie udało mi się dotrzeć do materiałów źródłowych i twórców "żółwika". Giną w mroku historii. Wiem jedno: byli to teoretycy, a nie praktycy. Teoretycznie żółwik spełnia swoją funkcję i chroni istotne dla życia organy i arterie. Niestety, tylko teoretycznie. Posiada bowiem kilka wad:

1. Wadą dyskwalifikującą żółwika jest jego niestabilność. Dziecko w pozycji żółwika bardzo łatwo jest przewrócić na bok. Nie jest potrzebna zbyt duża siła, w związku z czym dokona tego nawet średniej wielkości pies. W warunkach rzeczywistych, w przypadku psa atakującego z impetem, może dokonać tego nawet mniejszy pies. Dziecko upadnie zarówno gdy pies je popchnie czy uderzy, jak i gdy pociągnie. A kiedy dziecko upadnie na bok odsłania się dostęp do twarzy i gardła. Co gorsze, splecione na karku ręce uniemożliwiają odruchowe zasłonięcie się przed atakującym psem...

2. Wadą żółwika jest nienaturalna pozycja ciała. W związku z tym pozostawanie w niej dłuższy czas jest uciążliwe. A pies zainteresowany ofiarą nie odchodzi od razu. Nawet kilkanaście minut może obwąchiwać, próbować szarpać czy chociażby okrążać. Proszę zrobić eksperyment ile dziecko wytrzyma bez ruchu w pozycji żółwika. A każdy ruch to impuls ponownie pobudzający psa! Jeśli zaś dziecko zmieni pozycję bo np. ścierpły mu nogi lub gdy ugryzie je pies, to nie mamy już teoretycznie szczelnego pancerza żółwia...

3. Wadą jest też czas przyjmowania postawy żółwika. Właściwie zrobiony żółwik to koordynacja wielu ruchów. Należy: spleść ręce palcami do wewnątrz, schować kciuki do środka, założyć ręce na kark, przedramionami osłonić uszy i policzki, złączyć nogi, uklęknąć, przysiąść na piętach, a następnie pochylić się przyciągając głowę do kolan. Ważne jest aby jak najbliżej i mocno przycisnąć do siebie wszystkie części ciała, bo tylko wówczas stworzą one „skorupę żółwia”. Dzieciom w stresie może to sprawić problem. Dlatego nie wystarczy pokazanie i objaśnienie celu takiej postawy. Dzieci muszą ją ćwiczyć, aby mieć szansę zdążyć stać się żółwikiem nim dopadnie je pies...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

zośka
  • zośka
  • 22.11.2011 20:53

jestem bardzo wzruszona zainteresowaniem Pana Redaktora moim blogiem... nie sądziłam, że może on zainteresować tak światły umysł.
Rzeczywiście, dopiero teraz w tekscie artykułu znalałam jedno zdanie mówiące o tym że podczas tych zajęc nauka dzieci jak postępować w obecności obcego psa jest potrzebna, co nie oznacza jednak jeszcze, ze to czynicie. Reszta jak i sam tytuł poświęcona jest naleśnikowi, więc to skupia uwagę. Tak uczę dzieci pozycji żółwika i wiem , że poźniej nauczycielki ćwiczą ją z nimi podczas zabaw ruchowych, ale jak wposmniałam na swoim blogu nie na to kładę główny nacisk. Poza tym nie tylko obce psy bywają zagrożeniem dla dzieci. często niewłaściwe postępowanie z własnym czworonogiem prowadzi do niebezpiecznych sytuacji... a w moim przekonaniu pokładanie się na psie czy zakładanie mu spinek, szlików i chustek to właśnie prowokowanie takich sytuacji...Ale u mnie na blogu Włodku nie znajdziesz takich zdjęć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
obserwator
  • obserwator
  • 22.11.2011 20:15

czyżby personalny atak na Zośke, a nie polemika wskazywał, ze ma rację?
"Z większości badań wynika, że dzieci są głównym celem ataków i ugryzień przez psy, a ryzyko wzrasta, co nie jest niczym zaskakującym, gdy ludzie i psy spędzają razem więcej czasu (wieczory, weekendy, lato). Wypadki często mają miejsce podczas zabawy, karmienia lub krzywdzenia (albo „dyscyplinowania") psów, które nie są ludziom obce. Innymi słowy, największe ryzyko powstaje w momencie, gdy rodzina lub przyjaciele (zwłaszcza dzieci) nawiązują kontakt z psem domowym" (za onet.pl). Jak wynika z zacytowanego tekstu, najczęściej psy atakują członków rodziny z którą przyszło im żyć lub ich bliskich i znajomych i to nie w wyniku ich nieznajomości zrobienia naleśnika ale z powodu braku wiedzy na temat potrzeb zwierząt i nieodpowiedzialnego wobec nich zachowania. I tak jak wykazuje walk.dog należy uczulać dzieci na umiejętne unikanie agresji ale też uczenie o ich potrzebach.
Żółwik, drzewo - zapewne dają dzieciom poczucie, że wiedzą co maja robić, udział dzieci w takich zajęciach daje takie poczucie ich rodzicom, że być może ich pociechy tego unikną, organizatorzy mają w miarę czyste sumienie, że zapraszając fundacje, zadowolą rodziców, którzy są spokojniejsi o własne dzieci. Edukowanie powinno dotyczyć przeciwdziałania przyczynom, nie skutkom. Obawiam się tylko, ze pomysłodawca 'naleśnika" tego nie potrafi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@zośka: "zgadzam sie z moim przedmówcą, w sytuacji stresowej dziecko nie zrobi ani żółwika ani naleśnika... lepiej uczyć je jak zachowywać się w obecności psa,mowy ciała psa itp. a nie wymyślać jakies bzdurne teorie."

1. Specjalnie dla Ciebie powtórzę więc: "A na zajęciach dzieci uczy się przede wszystkim aby unikać i nie prowokować obcego psa. Naleśnik jest ostatnią deską ratunku gdy pies mimo wszystko zaatakuje."

2. Choć twierdzisz, że w sytuacji stresowej dzieci i tak nie zrobią żółwika, to po co uczysz je takiego "bzdurnego" zachowania ? Świadomie wprowadzasz dzieci i opiekunów w błąd ? Nie wstyd Ci brać pieniędzy z Urzędu Miasta i Gminy za "bzdurne teorie" ?
A jak już robisz źle, to nie chwal się tym na swoim blogu i nie zamieszczaj ilustrujących to zdjęć - http://pu.i.wp.pl/k,MzIzNDkxMTgsODk0MDYw,f,569135_I_DCIM_100KM550_100__medium.jpg.

Komentarz został ukrytyrozwiń
zośka
  • zośka
  • 21.11.2011 20:12

no fajnie
mozna nawet pełzac
gorzej jak pies lubi nalesniki
i zechce pomimo wszystko sprawdzic z jakim jest nadzieniem...
zgadzam sie z moim przedmówcą, w sytuacji stresowej dziecko nie zrobi ani żółwika ani naleśnika... lepiej uczyć je jak zachowywać się w obecności psa,mowy ciała psa itp. a nie wymyślać jakies bzdurne teorie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
obserwator
  • obserwator
  • 21.11.2011 19:29

No cóż kolejny raz "pan redaktor" nie wykazał się ani znajomością czym jest edukacja, ani etologią ludzko-zwierzęcą. Dziecko w sytuacji zagrożenia nie jest w stanie zrobić ani żółwika, a naleśnika tym bardziej. To czym powinni zająć się eksperci z ptk, to przede wszystkim w pierwszej kolejności (i przede wszystkim) edukacją własna, zanim zaczną uczyć innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to jest możliwe ażeby psy stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia małych dzieci biegały samopas???!!! Tu trzeba przede wszystkim słonych mandatów karnych dla właścicieli takich czworonogów z zębami! Pies jest zwierzęciem stadnym, dlatego podporządkowuje się swemu "Panu", jeżeli czuje że ten umie się ze zwierzęciem obchodzić. Psy to nie jest zabawka. Pies musi mieć swego "Pana"!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@walkdog.pl: Według mnie w zamieszkach naleśnik też może zadziałać. Jak dostaniesz w brzuch to się odruchowo zwijasz, ale gdy w plecy to prostujesz. Napastnicy nie są głupsi od psów i przeważnie biją we wrażliwe miejsca z przodu. Stąd częściej widzisz skulone osoby. Poza tym zwiniętego w żółwika łatwiej Cię trafić niż gdy leżysz płasko. I jeszcze psychologia: przeciwnikiem jesteś póki jeszcze trzymasz się na nogach, nawet klęcząc w żółwiku. Jak już rozpłaszczysz się na ziemi, to jesteś pokonany i normalni ludzie zwykle przerywają bicie.
W naleśniku, tak jak w żółwiku, splecione ręce chronią kark. Sprawdź proszę w opisie. A na zajęciach dzieci uczy się przede wszystkim aby unikać i nie prowokować obcego psa. Naleśnik jest ostatnią deską ratunku gdy pies mimo wszystko zaatakuje. Jeśli masz dziecko to wypróbujcie obie pozycje - Ty udając szarpiącego dziecko psa - a zobaczysz różnicę. A jeśli nie masz dziecka, to wyobraź sobie sytuację i sam wypróbuj żółwika i naleśnika. Po prostu sprawdź !

Komentarz został ukrytyrozwiń
walkdog.pl
  • walkdog.pl
  • 06.11.2011 15:23

Jak każda metoda może sprawdzić się w jednym przypadku a w innym przynieść odwrotne skutki do zamierzonych! W naleśniku odsłonięty jest kark, który często jest celem ataku niezrównoważonego psa. Oglądając dokumenty z zamieszek, kiedy osoba atakowana przez napastników zostaje wywrócona na ziemię i napastnicy zaczynają ją bić, przyjmuje ona instynktownie pozycje wspomnianego żółwika. Ciężko wyobrazić sobie osobę a szczególnie dziecko, które podczas ataku nakręconego psa leczy w bezruchu twarzą do ziemi – to zdecydowanie coś wbrew instynktowi.
Aby uniknąć wielu zdarzeń trzeba było by rozpocząć analizę takich zdarzeń nie od samego momentu ataku, lecz do kilku chwil przed nim i tego, co dziecko mogło zrobić, przed aby uniknąć psiej agresji – na tym powinny skupić się fundacje, policja i rodzice. Piski, bieganie, uśmiech - pokazywanie zębów, kontakt wzrokowy - to czynniki, które zdziczałego psa mogą przełączyć w tryb napastnika. Należy wyczulić dzieci na obecność w pobliżu obcego psa, ale nie wzbudzając przy tym panicznego strachu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@alka, :))). Słusznie i naukowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Alka
  • Alka
  • 06.11.2011 09:26

"koty nie potrafią zrobić żółwika w momencie ataku na nie. Może by się uratowały."

Może i robią żółwika ale skoro jest on nieskuteczny, to nie pomaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.