Facebook Google+ Twitter

Niecenzuralne internetowe przesyłki mogą zaszkodzić

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-11-24 07:48

W internecie wcale nie jesteśmy anonimowi ani bezkarni. Przekonał się o tym Mariusz Gronkiewicz, który stracił pracę, gdy z jego skrzynki pocztowej rozesłany został obraźliwy e-mail.

Mariusz Gronkiewicz uważa, że zwolnienie go z pracy z powodu e-maila, to tylko pretekst. FOT. JANUSZ PAWULElektroniczny list dotyczył osób z kierownictwa jednego ze zgorzeleckich hipermarketów, w którym Mariusz Gronkiewicz był szefem działu. Autor maila, używając niewybrednych słów, komentował ich pracę, zachowanie i kariery. Przesyłka została wysłana do kilku osób, w tym do pracowników firmy. Stała się także oficjalnym powodem rozwiązania z kierownikiem umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym.

Tylko pretekst


– Owszem, ten mail został wysłany z mojego adresu internetowego, ale nie przypominam sobie, żebym to ja go wysyłał – mówi pan Mariusz.
W jego ocenie, nawet jeśli zawiera kontrowersyjne treści, to jest jedynie prywatną korespondencją, która w żaden sposób nie powinna zostać upubliczniona, a tym bardziej stanowić powód do wyrzucenia z pracy. Dlatego właśnie złożył w zgorzeleckim sądzie pozew o przywrócenie do pracy. We wtorek odbyła się druga rozprawa w tej nietypowej sprawie. Pan Mariusz uważa, że mail to tylko pretekst, a prawdziwym powodem jego zwolnienia jest fakt, że założył w hipermarkecie związki zawodowe.

Ciężkie naruszenie


Joanna Kopeć, obecna dyrektor sklepu, w sprawie byłego kierownika i maila wypowiadać się nie chce. Zresztą, kiedy do całej sprawy doszło, szefowała zupełnie inna osoba. Odsyła do centrali w Warszawie. Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzecznik prasowa firmy, absolutnie jednak wyklucza powody inne niż e-mail. – Nie jest prawdą, jakoby ten pan został zwolniony z powodu założenia organizacji związkowej – zaznacza. – Rozwiązanie umowy nastąpiło z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, a bezpośrednią przyczyną było wysłanie obraźliwego maila – kwituje.

Ważne, kto wysłał


Prawnik Ryszard Pietras nie ma wątpliwości, że wysłanie takiego listu na temat przełożonych może być powodem rozwiązania stosunku pracy, nawet jeśli wiadomość pochodziła z prywatnego komputera i prywatnego konta pocztowego.
– Jeśli w liście są obraźliwe epitety i wulgaryzmy, można uznać, że doszło do ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych, bo przecież do tych obowiązków należy lojalność i wymóg zachowania zasad współżycia społecznego. Osobiście bardziej przychylałbym się jednak do rozwiązania umowy za wypowiedzeniem. Za to dodatkowo, jeśli ktoś poczuł się urażony, może wystąpić do sądu o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych – uważa prawnik.
Jego zdaniem, przy tego rodzaju sytuacjach niezwykle ważne jest jednak udowodnienie, kto wysłał obraźliwego maila, bo samo wskazanie, że odbyło się to z jakiegoś adresu internetowego, może się okazać dla sądu niewystarczające. •

Czy powinno się zwalniać pracownika, który rozsyła niepochlebne e-maile o swoim pracodawcy?


Katarzyna Nowicka, licealistka z Jeleniej Góry
– Uważam, że w takim przypadku szef nie powinien zwalniać pracownika. Tym bardziej, jeśli informacje są rozsyłane z prywatnej skrzynki pocztowej. To nie w porządku wobec załogi.

Mariusz Borycki, licealista z Pieńska
– Myślę, że skoro podwładny źle myśli o swoim pracodawcy, to coś jest na rzeczy. Konflikt trzeba rozwiązać inaczej, a nie zwalniając takiego człowieka. Utrata pracy to zbyt wysoka kara.

Andrzej Kunicki, pracownik budowlany z Jeleniej Góry
– Każdy ma prawo wyrażać opinię o swoim szefie. Żyjemy w państwie, gdzie jest coś takiego, jak wolność słowa. To niedorzeczne, żeby od razu zwalniać pracownika, za to, że ujawnił co myśli.

Michał Guzy, student z Jeleniej Góry
– Moim zdaniem nie należy karać w taki sposób pracowników. To raczej jest zwykła zemsta. Uważam, że wystarczyłoby upomnienie i próba rozwiązania niewłaściwych relacji w zakładzie pracy.

Magdalena Gawrońska, studentka z Jeleniej Góry
– Jeśli pracodawca wywiera presję na pracownikach, to przecież mają oni prawo do powiedzenia, co myślą. W takich przypadkach potrzebna jest rozmowa, która może zmienić sytuację na lepszą.

Janusz Pawul, (WIK) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jeżeli obraźliwy list został wysłany ze skrzynki służbowej tego jegomościa, to powstaje pytanie, kto poza nim (oprócz Administratora firmowego MailServera) miał jeszcze do niej dostęp w owym czasie (data jest w otrzymanej przesyłce)...?

Jeśli obraźliwy list przyszedł z JAKIEGOŚ prywatnego adresu, który mógł sugerować, że jest od owego jegomościa, to i tak nigdy nie wiadomo, czy tak było rzeczywiście - dowolna osoba może na dowolne nazwisko i dane założyć na dowolnym dostępnym bezpłatnie serwerze (Onet, WP, Interia, Yahoo itd) odpowiednią skrzynkę i kto udowodni, że ten, kto ma do niej dostęp, jest tą samą osobą, która rozsyła z niej dowolne wiadomości podpisując się jakimś imieniem i nazwiskiem ?

Poza tym, coś takiego (obraźliwy list), jeśli to zdarzyło się pierwszy raz, zasługuje na... rozmowę w 4 oczy i ewentualne ostrzeżenie, a nie natychmiast na wywalenie z pracy. No, chyba że szukało się pretekstu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.