Pozycja materiału w rankingach:
Długo zastanawiałem się nad wyborem przed jakim stoimy i doszedłem do wniosku, że jedyny słuszny wybór, jaki ja będę mógł podjąć w niedzielę 20 czerwca, to piwko, grill i cygaro...
Nie mam swojego kandydata. Myślałem, że mam, ale nie mam i mieć nie będę. Myślałem, że kandydat, na którego oddam swój głos będzie wyborem koniecznym, mniejszym złem. Ale czy mogę czynić nawet mniejsze, ale jednak zło umiłowanej tak przeze mnie Polsce?Zobacz także:
Artykuły
(344)
Galerie
(13)
Średnia ocen
(4.34)
Wiek: 25 | Miejscowość: Tarnów | Kraj: Polska
O mnie: Solidarny liberał, eurorealista z poczucia obowiązku względem Ojczyzny, alterglobalista z rozsądku.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Halina Kosmala 22.06.2010 08:59
Znany specjalista od sztucznej inteligencji Steve Grand powiedział: " Dla mnie największym powodem do optymizmu jest to,iż istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że się mylimy.Potwornie. We wszystkim."
Dlatego jestem optymistką.Świat i jego prawa są proste. Dlaczego tak wszystko potrafimy skomplikować?
Mariusz Wójcik 20.06.2010 00:35
Ja natomiast zmieniłem zdanie i pójdę na wybory. Starość ma swoje prawa, ja miewam kaprysy.
Robert Grzeszczyk 20.06.2010 00:15
I co wtedy, Panie Tomaszu :)
Jak pęknie sprężyna.
Autor usunął profil 20.06.2010 00:03
Ludzie, niestety, zazwyczaj zachowują się stadnie, Panie Andrzeju. Od napisania przez Ortegę y Gasseta "Buntu mas" zmieniło się niewiele. I raczej na gorsze, bo coraz mniej rzetelnego filozofowania społecznego, opartego na socjologii. "Nasz" prof. Bauman jest tu jednym z chlubnych wyjątków.
Poza tym "demokratyczna" Europa nabiera dawnych zwyczajów sowieckich czy (niedawnych) chińskich - inne prawdy głosi się na użytek prywatny, innym hołduje się publicznie.
Możliwość oddania głosu JEST wartością, ale nie wydaje mi się, by możliwość inna (NIE skorzystania z pierwszej) była mniej warta. Nawet Belgowie, karani za odmowę udziału w elekcjach sporymi grzywnami, w coraz większym procencie wolą płacić, niż głosować, bo "trzeba". Jak dotąd z podobnych postaw nikt wniosków nie wyciągnął. Mechanizm JESZCZE nakręca się sam. Ale kiedyś, jak wszystkie, przestanie :-)
Tomasz Osuch 18.06.2010 22:10
Pani Aniu, już pisałem że będę miał pełne prawo narzekać, bo to będzie też mój prezydent. Jak trzeba będzie, to będę bardzo krytyczny i pochwał szczędzić też nie będę jeśli będzie za co. Ja po prostu nie wiem kogo wybrać, bo wszyscy są dla mnie tacy sami. Zakładając, że każdy wybór jest taki sam - zły, kogokolwiek naród na prezydenta wybierze, ja do tego ręki nie przyłożę i tym bardziej będę miał prawo na użycie cierpkich słów.
Anna Krajewska 18.06.2010 21:56
"Napiję się piwka ,popalę grilla"-brak wyboru to też wybór;).
Tylko w przyszłości proszę nie narzekać,............"a wybraliście";).
Autor usunął profil 18.06.2010 02:20
Jak każda decyzja może ona mieć tak dobre jak i złe skutki. Bezrefleksyjne pomaganie innym, w każdej sytuacji, kiedy o pomoc proszą, nie zawsze będzie decyzją właściwą i nie inaczej rzecz się ma z decyzją o wyborach - nawet jeśli słyszymy tłumne, czasem podszyte pretensją, czy wręcz agresją słowa zachęty. A może nawet szczególnie wtedy powinniśmy szczególnie dobrze zastanowić się, bo taki powszechny brak krytycyzmu często źle wróży.
Sytuacja jest w zasadzie zadziwiająca, ponieważ wiele osób twierdzi - a nie wiem, czy nie jest to nawet zdecydowana większość - że głosować nie mają na kogo, ale zachowanie całkowicie przeczy postawionej na początku tezie. Nie mają na kogo głosować, ale będą głosować, jakby istniała jakaś wartość w samym głosowaniu. Gdyby tak było, musiałaby istnieć także w czasach komuny, a przecież wtedy bojkot wyborów był uważany za postawę obywatelską. Na dobrą sprawę także wtedy można było wybierać mniejsze zło.
Słyszałem taki argument, że jeśli wszyscy, którzy nie mają na kogo głosować nie pójdą wybierać, to zostanie garstka i wygrać może jakiś szalony polityk z 90% poparciem, że grozi nam wtedy jakaś odmiana Hitlera, co według mnie tego rodzaju rozumowanie sensu wiele nie ma, gdyż Hitler miał masowe, powszechne poparcie, dzięki dużej a nie niewielkiej frekwencji. Poczuł się wybrańcem narodu, a trudno się nim czuć mając na wyborach tę fundamentalną garstkę, która pewnie 20% wszystkich wyborców nie przekracza.
Kolejna kwestia - niska frekwencja być może zmobilizuje jakiś ludzi, aby jednak próbować osiągnąć absurdalny próg 1000 ojców założycieli nowej partii, bo wyraźnie ukaże brak przedstawicielstwa społecznego. Obecnie według mnie tkwimy w złudzeniu, że wszystko jest okej, ale nie jest, bo wybieranie mniejszego zła, jakby na to nie patrzeć jest wybieraniem zła i przypomina raczej decyzję, zresztą bardzo subiektywną, nie opartą na rzetelnych ustaleniach - czy otruć się od razu, czy może truć się stopniowo.
Cieszę się, że coraz częściej spotykam osoby, które zaczynają poważnie rozważać kwestie niegłosowania, nie ulegają presji otoczenia, a przy tym nie mają zlewającego nastawienia. Pozdrawiam.
Tomasz Osuch 17.06.2010 23:18
Co więcej... będę miał do tego prawo tak jak mam prawo nie iść do wyborów, bo to będzie też MÓJ PREZYDENT, tylko przez innych wybrany.
Magdalena Gawryś 17.06.2010 22:50
Ale potem będziesz krytykować tego wybranego, choć nie brałeś udziału w wyborach ...
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)