Facebook Google+ Twitter

Niech naród wybierze za mnie czyli dlaczego nie pójdę na wybory

Długo zastanawiałem się nad wyborem przed jakim stoimy i doszedłem do wniosku, że jedyny słuszny wybór, jaki ja będę mógł podjąć w niedzielę 20 czerwca, to piwko, grill i cygaro...

Zapraszam do siebie na grilla. Niedziela, 20 czerwca. Razem zapomnimy o wyborach! / Fot. Robert S. Donovan, http://www.flickr.com/photos/booleansplit/4468768418/Nie mam swojego kandydata. Myślałem, że mam, ale nie mam i mieć nie będę. Myślałem, że kandydat, na którego oddam swój głos będzie wyborem koniecznym, mniejszym złem. Ale czy mogę czynić nawet mniejsze, ale jednak zło umiłowanej tak przeze mnie Polsce?

Tak czy inaczej, postanowiłem napisać o swoim - byłym już - kandydacie. Prawdopodobnie może się to też okazać kandydat niektórych z Was. Żeby nikogo nie zamęczyć, nie będę oddalał się w poprzednią epokę, w której mnie jeszcze dobrze nie "zaplanowano", więc będzie krótko i zwięźle. Jednak sami będziecie musieli zgadnąć kim ten kandydat jest...

Przez ostatnie 21 lat, w mniejszym lub większym stopniu, uczestniczył w budowaniu nowego, demokratycznego ustroju Rzeczpospolitej Polskiej, w transformacji społeczno-ekonomicznej państwa, w tworzeniu praw podstawowych, na których to państwo do dziś się opiera. Na przemian z innymi zasiadał także w rozmaitych instytucjach władzy, sprawując niekiedy najwyższe urzędy w państwie, a więc rządził nami, mając przy tym wpływ na życie nasze oraz życie Polski, jej funkcjonalność i stan faktyczny. Efekty jego pracy i pracy jego kolegów po fachu, z którymi rządził na przemian, widzimy dzisiaj włączając telewizję, wychodząc na ulicę lub otwierając lodówkę.

Kto to taki? Jeśli jeszcze nie wiecie, Drodzy Przyjaciele Rodacy, to uważajcie, bo prawda jest straszna. To jest każdy kandydat (no może poza Panem Morawieckim), który w tych wyborach bierze udział. Każdy z nich pasuje do tego opisu. Każdy jest taki sam, mówią tylko coś innego.

Jeżeli chcecie iść do wyborów i wybierać między nimi, to proszę bardzo - wybierzcie za mnie. Na mój głos żaden z kandydatów nie może liczyć, bo na niego żaden nie zasługuje. Do wyborów iść nie muszę. Zgodnie z myślą naszej wspaniałej demokracji to nie jest żaden obowiązek, ale moje prawo, które mogę wykorzystać lub nie. Jak z prawem jazdy... Tylko po co jechać, jak się wie, że się nigdzie nie dojedzie? Albo jeszcze gorzej - jak się nie wie, gdzie się dojedzie!? Zresztą ja już wybrałem - jak duża część Polaków, "w niedzielę po kościele", zgodnie z zasadą "no stress - just relax", napiję się piwka, odpalę grilla i swoje 100 razy oclone, kubańskie cygaro. Wam życzę tego samego i smacznego!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Znany specjalista od sztucznej inteligencji Steve Grand powiedział: " Dla mnie największym powodem do optymizmu jest to,iż istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że się mylimy.Potwornie. We wszystkim."
Dlatego jestem optymistką.Świat i jego prawa są proste. Dlaczego tak wszystko potrafimy skomplikować?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja natomiast zmieniłem zdanie i pójdę na wybory. Starość ma swoje prawa, ja miewam kaprysy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie idę na żadne wybory. Dobranoc;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

I co wtedy, Panie Tomaszu :)
Jak pęknie sprężyna.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.06.2010 00:03

Ludzie, niestety, zazwyczaj zachowują się stadnie, Panie Andrzeju. Od napisania przez Ortegę y Gasseta "Buntu mas" zmieniło się niewiele. I raczej na gorsze, bo coraz mniej rzetelnego filozofowania społecznego, opartego na socjologii. "Nasz" prof. Bauman jest tu jednym z chlubnych wyjątków.
Poza tym "demokratyczna" Europa nabiera dawnych zwyczajów sowieckich czy (niedawnych) chińskich - inne prawdy głosi się na użytek prywatny, innym hołduje się publicznie.
Możliwość oddania głosu JEST wartością, ale nie wydaje mi się, by możliwość inna (NIE skorzystania z pierwszej) była mniej warta. Nawet Belgowie, karani za odmowę udziału w elekcjach sporymi grzywnami, w coraz większym procencie wolą płacić, niż głosować, bo "trzeba". Jak dotąd z podobnych postaw nikt wniosków nie wyciągnął. Mechanizm JESZCZE nakręca się sam. Ale kiedyś, jak wszystkie, przestanie :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Aniu, już pisałem że będę miał pełne prawo narzekać, bo to będzie też mój prezydent. Jak trzeba będzie, to będę bardzo krytyczny i pochwał szczędzić też nie będę jeśli będzie za co. Ja po prostu nie wiem kogo wybrać, bo wszyscy są dla mnie tacy sami. Zakładając, że każdy wybór jest taki sam - zły, kogokolwiek naród na prezydenta wybierze, ja do tego ręki nie przyłożę i tym bardziej będę miał prawo na użycie cierpkich słów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Napiję się piwka ,popalę grilla"-brak wyboru to też wybór;).
Tylko w przyszłości proszę nie narzekać,............"a wybraliście";).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.06.2010 02:20

Jak każda decyzja może ona mieć tak dobre jak i złe skutki. Bezrefleksyjne pomaganie innym, w każdej sytuacji, kiedy o pomoc proszą, nie zawsze będzie decyzją właściwą i nie inaczej rzecz się ma z decyzją o wyborach - nawet jeśli słyszymy tłumne, czasem podszyte pretensją, czy wręcz agresją słowa zachęty. A może nawet szczególnie wtedy powinniśmy szczególnie dobrze zastanowić się, bo taki powszechny brak krytycyzmu często źle wróży.

Sytuacja jest w zasadzie zadziwiająca, ponieważ wiele osób twierdzi - a nie wiem, czy nie jest to nawet zdecydowana większość - że głosować nie mają na kogo, ale zachowanie całkowicie przeczy postawionej na początku tezie. Nie mają na kogo głosować, ale będą głosować, jakby istniała jakaś wartość w samym głosowaniu. Gdyby tak było, musiałaby istnieć także w czasach komuny, a przecież wtedy bojkot wyborów był uważany za postawę obywatelską. Na dobrą sprawę także wtedy można było wybierać mniejsze zło.

Słyszałem taki argument, że jeśli wszyscy, którzy nie mają na kogo głosować nie pójdą wybierać, to zostanie garstka i wygrać może jakiś szalony polityk z 90% poparciem, że grozi nam wtedy jakaś odmiana Hitlera, co według mnie tego rodzaju rozumowanie sensu wiele nie ma, gdyż Hitler miał masowe, powszechne poparcie, dzięki dużej a nie niewielkiej frekwencji. Poczuł się wybrańcem narodu, a trudno się nim czuć mając na wyborach tę fundamentalną garstkę, która pewnie 20% wszystkich wyborców nie przekracza.

Kolejna kwestia - niska frekwencja być może zmobilizuje jakiś ludzi, aby jednak próbować osiągnąć absurdalny próg 1000 ojców założycieli nowej partii, bo wyraźnie ukaże brak przedstawicielstwa społecznego. Obecnie według mnie tkwimy w złudzeniu, że wszystko jest okej, ale nie jest, bo wybieranie mniejszego zła, jakby na to nie patrzeć jest wybieraniem zła i przypomina raczej decyzję, zresztą bardzo subiektywną, nie opartą na rzetelnych ustaleniach - czy otruć się od razu, czy może truć się stopniowo.

Cieszę się, że coraz częściej spotykam osoby, które zaczynają poważnie rozważać kwestie niegłosowania, nie ulegają presji otoczenia, a przy tym nie mają zlewającego nastawienia. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co więcej... będę miał do tego prawo tak jak mam prawo nie iść do wyborów, bo to będzie też MÓJ PREZYDENT, tylko przez innych wybrany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale potem będziesz krytykować tego wybranego, choć nie brałeś udziału w wyborach ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.