Facebook Google+ Twitter

Niech ryczy z bólu ranny łoś, czyli telewizyjne deja vu

Telewizyjne i radiowe "mądre, gadające głowy" powiedziały już wszystko co do powiedzenia miały.

W czasach kiedy telewizja była centralnie sterowana i monopolizowała medialną informację, pojawił się termin „gadające głowy”. Włodarze Komitetu do spraw Radia i Telewizji zasiadający w gabinetach na Woronicza, z braku lepszego (czytaj jakiegokolwiek) pomysłu wymyślili program publicystyczny, polegający na komentowaniu bieżących wydarzeń i zjawisk przez „mądre głowy”.


Zapraszano do studia grupkę wyselekcjonowanych (dokładnie sprawdzonych przez SB), posłusznych komentatorów, którzy wypowiadali swoje zdanie na dowolny temat. „Specjalizowali” się we wszystkim. Z wielką swadą i nie mniejszą dezynwolturą komentowali unos dźwigów portowych, skalę produkcji mleka na Opolszczyźnie, kolor czapeczki krasnoludka Gapcia i wypowiedzi kolejnych, pierwszych sekretarzy.


Po przemianach w 1989 roku zmieniła się również telewizja. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowe stacje telewizyjne. Zmiany programowe jakie wniosły nowe stacje były zrazu szokujące. Tak bardzo szokujące, że ani się spostrzegliśmy kiedy „wróciło nowe”. Gadające „mądre głowy” powróciły i stały się nieomal wszechobecne.


„Niech ryczy z bólu ranny łoś, niech zwierz przebiega knieje, bo nie śpi ktoś, by spać mógł ktoś, to są zwyczajne ludzkie dzieje”. No i nie śpią nasze gadające głowy. Grupka (może 10) dziennikarzy przemierza nieustannie Warszawę, spiesząc do coraz to innych stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych. Słyszymy ich w radiowej „Trójce”, "Jedynce”, „Zetce”, „Esce” – głównie w godzinach porannych. Oglądamy w Polsacie, Pulsie, TVN, TVN24, publicznej „1”, „2”, „3”, a niekiedy w telewizji Trwam.


Poznaliśmy ich stan posiadania w dziedzinie garderoby. Wiemy jak często się golą i chodzą do fryzjera. Wiemy, w które dni miesiące „nadużywają”, a w które tylko „używają”. Znamy ich poglądy społeczne, polityczne, zamiłowania artystyczne. Znamy też numery kołnierzyka i butów. Wiemy też, że „mądre, gadające głowy” dawno już temu powiedziały wszystko co do powiedzenia miały. Król jest nagi!


Moja żona wprowadziła jakiś czas temu pewne urozmaicenie do programów z „gadającymi głowami”. W momencie pojawiania się dyspozycyjnych mędrców na ekranie wykorzystuje funkcję mute telewizora. Piotr Zaremba (od lewej) i Piotr Semka Fot. AKPASpogląda na ekran komentując: ale im powiedział..., no no no..., tym razem chyba przesadził...


Siadam wtedy w fotelu i przeglądam prasę. Robię to bardzo szybko. Odczytuję tytuły i podpisy pod artykułami. Zapytała mnie przed chwilą żona: nie czytasz Semki ani Ziemkiewicza? Nie – odpowiedziałem – słyszałem ten tekst wczoraj, przedwczoraj i...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.11.2006 22:05

Generalnie powinno być większe urozmaicenie i wykorzystanie publicystów także spoza Warszawy, bo przecież są tacy. Mam wrażenie, że telewizory idą na łatwiznę. Najbardziej jednak wkurza mnie zbyt częsta obecność i przemieszczanie się z redakcji do redakcji polityków. Oni nie mają czasu na wykonywanie swego zawodu chyba, że uznać że ich zawodem jest udzielanie wywiadów prasowo-radiowo-telewizyjnych. Medialne mydłki i tyle, a gdy trzeba rozwiązywać realne problemy to wszyscy chowają głowy w piasek. Gdy przychodzi głosować nad obniżeniem podatków czy innymi znaczącymi projektami to nie ma chętnych do przyjmowania na siebie odpowiedzialności. W mediach lubią się łazęgi pokazywać i brylować i wpatrywać w słupki poparcia i napawać jak pawie swoją "wielkością". Żałosna przepłacana zgraja politruków trzymających się stołków i parlamentarnych diet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm, trochę protestuję, bo zarzuca się wręcz, że w polskich mediach jest za dużo polityków, a za mało publicystów. Fakt, że najbardziej aktywna jest moze niewielka ich grupa, ale wynika to też z tego, co ktoś ma do powiedzenia i jak wypada w mediach. Bo choćby co z tego, że Wróbel czy Michalski mają coś do powiedzenia, jak w mediach wypadają mizernie. Może mamy za mało dobrych dziennikarzy. A co do Ziemkiewicza to również protestuję, bo czyta się go z przyjemnością, nawet jak się z nim człowiek nie zgadza :). Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tego chyba trudno uniknąć. Syndorm znawcy rzeczy wszsytkich jest i w srodowisku dziennikarzy i nauczycieli i ksieży...
Trudne to, ale czasem po prostu nie warto się denerwować. Ale za to warto napisać, że można inaczej!
Jeśli ktos robi materiał o lesie, można raz kiedyś poszukać leśniczego "sąsiedniego rewiru", a niech się Marucha zdziwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czasami częściej się widuje np. pana X, niz ciężko pracującego męża. Na szczęście mąż mówi niewiele i mądrze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.