Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185529 miejsce

Niech stanie się jawność

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-06-26 08:39

Rozmowa z posłem Arkadiuszem Mularczykiem (PiS), autorem projektu nowej ustawy lustracyjnej.

Panie Pośle, czy normalną jest sytuacja, w której wicepremier polskiego rządu, oskarżony o kłamstwo lustracyjne, nie może się dowiedzieć, co znajduje się w jego teczce?
Jest to absurdalna sytuacja. Absurdalna tym bardziej, że chcę zwrócić uwagę, iż Pani Premier Gilowska jest osobą, która już od lat pełni wysokie funkcje publiczne. I budzi moje największe zdziwienie fakt, że Pan Rzecznik Interesu Publicznego, który tak naprawdę już niedługo przestabnie być rzecznikiem, gdyż w ubiegłą środę podczas nadzwyczajnej komisji do spraw IPN-u i ustawy lustracyjnej podjęliśmy jednogłośnie uchwałę o likwidacji RIP, decyduje się na złożenie wniosku w takiej sprawie. Odnoszę wrażenie, że dokonywana jest w jakimś sensie egzekucja polityczna na Pani Wicepremier. Bo tak naprawdę w chwili obecnej nie ma ona żadnych szans na obronę. Niedługo zostanie zlikwidowany także Sąd Lustracyjny w obecnym wydaniu. W ten sposób postawiono Zytę Gilowską pod ścianą, nie dając szans na obronę. Cała sytuacja musi rodzić nieodparte skojarzenie, że nie było przypadkiem złożenie takiego wniosku i rodzić zaraz pytanie o motywy tak gorliwego działania. Bo gdy Pan Rzecznik Interesu Publicznego przedstawiał na Komisji Sprawiedliwości swoje sprawozdanie, okazało sie, że często nie składał apelacji lub kasacji od wyroków w Sądzie Lustracyjnym. A w tej sprawie wykazał się tak daleko idącą gorliwością.

Komu mogło zależeć na wywołaniu kryzysu rządowego i na dymisji Zyty Gilowskiej?
Na pewno nie PiS-owi ani partiom koalicyjnym. Należałoby zapytać Pana Olszewskiego, jakimi motywami kierował się składając wniosek.

Czy patrząc na obecne prawo, osoba podejrzewana czy oskarżana o kłamstwo lustracyjne nie ma prawa widzieć swojej teczki?

Mnie w ogóle dziwi cała sytuacja. Z tego, co wiem, do tej pory praktyka była nieco inna. Odbywało się to w ten sposób, iż Rzecznik Interesu Publicznego udawał się do danej osoby, przedstawiał jej informacje, jakie znajdują się w aktach i odbierał od niej wyjasnienia, żeby rozwiać ewentualne wątliwości. W przypadku Zyty Gilowskiej zastosowano jakiś ekstraordynaryjny tryb, który budzi zdziwienie i zdumienie. Tym bardziej, że dokonała tego osoba, która nie wykazywała się gorliwością w ściganiu tego typu oświadczeń.

Dobrze, już w lipcu nie będzie Rzecznika Interesu Publicznego, nie będzie Sądu Lustracyjnego - co będzie w zamian?

Będzie jawność. Zresztą, jak powiedziała Zyta Gilowska, która dotychczas nie miała wyrobionego zdania na temat lustracji, teraz chce pełnej jawnności. I tak będzie. Odnośnie do osób publicznych archiwa i materiały będą jawne. Zaświadczenia o stanie archiwów będą publikowane w internecie - i tak naprawdę już nie będzie można nikogo szantażować czy tworzyć atmosfery podejrzeń wobec osób, które pełnią funkcje publiczne.
Pod warunkiem, że nie będą wypływały nowe "kwity" i nie będzie się okazywało, że co rusz, to znajdzie się gdzieś kilkanaście kilometrów nowych akt.
Ale wie pan dobrze, że tu toczy się gra na róznych poziomach czy płaszczyznach. Nowa ustawa dotknie różne środowiska - gra nadal trwa i będzie trwała. A to, co się stało w piątek jest jednym z elementów tej gry.

W jaki sposób po nowelizacji ustawy lustracyjnej człowiek będzie mógł sie bronić?

Będzie mógł wystąpić z powództwem do sądu cywilnego, że te dokumenty, kóre znajdują się w archiwach IPN-u na jego temat czy to zaświadczenie, które wydano na podstawie dokumentów nie odpowiada prawdzie, bo nie dotyczy danej osoby, lub jest sfałszowane. Ciężar oczyszczenia się przerzucamy w tym momencie na tę osobę, która powinna wykazać, że te dokumenty są nieprawdziwe.
A zagwarantuje Pan, że sądy cywilne będą pracowały szybciej i sprawy lustracyjne nie będą się ślimaczyły latami?
Oczywiście, że można mieć wątpliwości co do szybkości pracy sądów. Natomiast uważam, że obecna sytuacja jest związana z tym, że długo te archiwa nie były ujawniane i tylko nieliczne informacje były ujawniane opinii publicznej. Gruntowna zmiana musi kiedyś nastąpić i jestem przekoany, że ten moment się zbliża i jest on nieuchronny.
A jak posuwają się prace nad nową ustawą lustracyjną i ze strony których środowisk politycznych widać największy opór?
W zasadzie w komisji, gdzie pracujemy nad ustawą panuje zgoda. A przypomnę, w komisji pracują przedstawiciele wszystkich ugrupowań, które są zainteresowane lustracją. Tylko SLD nie pracuje w komisji i nie wykazuje żadnego zainteresowania postępami prac nad ustawą.
W ogóle się nie kłocicie?
Nie, aż tak dobrze to nie jest. Spieramy się nad katalogiem podmiotów, które miałyby zostać objęte ustawą. Mam nadzieję, że na przyszłym posiedzeniu Sejmu komisja zakończy pracę i prześlemy projekt ustawy do drugiego czytania.
Jest Pan zwolennikiem totalnej lustracji?
A to zależy, co pan przez to pojęcie rozumie. Na pewno jestem zwolennikiem totalnej lustracji osób, które pełnią funkcje publiczne. Natomiast jeśli chodzi o inne osoby, to już nie. Jeżeli ktoś wiedzie sobie spokojny żywot, pracuje, nie mając do czynienia z pieniędzmi publicznymi lub nie jest funkcjonariuszem publicznym, to w tym przypadku byłbym wstrzemięźliwy. Ale jeśli chodzi o osoby wykonujące funkcje zaufania publicznego, to powinniśmy postępować tak jak w Niemczech czy Czechach, gdzie opinia publiczna powinna znac przeszłość tych osób.
Jak głeboko powinna sięgać owa lustracja funkcjonariuszy publicznych? Od jakiego poziomu w urzędach powinny obowiązywać zaświadczenia z IPN-u?
Jeśli chodzi o organy administracji publicznej, są to dyrektorzy wydziałów i kierownicy komórek. Ustawą nie da się objąć wszystkich urzędników, bo byłoby to nierealne. Ale chodzi o tych, którzy podejmują istotne decyzje dla życia publicznego.
Jaka jest Pańska opinia na temat lustracji dziennikarzy?
Tu też istniały wątliwości: czy w ogóle dziennikarze, jeśli tak, to którzy dziennikarze. I w komisji była jednomyślność, że skoro dziennikarze przekazują informacje, tworzą i kształtują opinię publiczną, wyrażają poglądy - to także oni powinni podlegać identycznym procedurom jak funkcjonariusze publiczni, władza ustawodawcza czy sądownicza.
Co z ludźmi nauki?
Wydaje się, że także będą podlegali tej ustawie. Przecież środowiska akademickie kształtują kręgosłupy moralne młodych Polaków.
A jeśli nie prowadzą działalności dydaktycznej tylko wyłącznie badawczą?
Jeśli chodzi o ludzi nauki to komisja była zgodna, powtórzę raz jeszcze: ci, którzy kształtują kręgosłupy moralne młodych Polaków, powinni podlegać ustawie.
Czy byli agenci będa bezrobotni?
Nie wiem, czy będą bezrobotni. Natomiast wiem, że robimy proces, który musi być przeprowadzony. Trzeba wreszcie przeciąć te wszystkie spekulacje, dywagacje i pokazać społeczeństwu pełną historię naszego kraju.
A społeczeństwo niech oceni, czy chce, aby rządzili i kierowali nimi byli agenci i TW?
Tak jest. Ludzie powinni wiedzieć, kto jak się zachowywał do roku 1990, kiedy funkcjonowały służby bezpieczeństwa w Polsce.

Rozmawiał: Łukasz Winczura

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.