Facebook Google+ Twitter

Niech żyje bal! Niech żyje karnawał!

„Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić” - Mark Twain.

Fot. Archiwum prywatneMiesiąc w solarium, nerwowe poszukiwania olśniewającej kreacji, tydzień u kosmetyczki, godziny w salonie fryzjerskim, przesiąkniętym oparami lakieru do włosów, robiony na ostatnią chwilę pedicure i manicure, a przy tym wszystkim wydatki, wydatki, wydatki  – czyż nie tak wyglądają typowe przygotowania Polki do karnawałowego balu?


Jak podaje encyklopedia PWN, karnawał jest to „okres zimowych zabaw, maskarad i  pochodów, trwający od Święta Trzech Króli do środy popielcowej”. Nierozerwalnie związany jest z tańcem, trudno się więc dziwić, że na karnawałowej mapie świata Polska jest niezauważalna. Nie jesteśmy roztańczoną nacją. Nasze tańce narodowe - mazur, kujawiak czy krakowiak nawet na krajowym podwórku przegrywają z gorącą sambą, cha-chą czy rumbą. Ale bawić się lubimy, a po paru drinkach nasze niezgrabne nawet pląsy, zyskują giętkość charakterystyczną dla tańców latynoamerykańskich. Niestety, czasami najpiękniejszą nawet zabawę zatruwa źle skrojona marynarka, zbyt ciasny kołnierzyk od koszuli, wymarzona suknia, która „zbiegła się” przez okres świąt, czy za mocno ściskające majtki wyszczuplające. A można przecież inaczej.fot. Archiwum prywatne

Precz z garniturem!

Kiedy dziesięć lat temu zaproponowaliśmy (z mężem) grupie naszych przyjaciół karnawałową „parapetówę” w przebraniu, niektórzy patrzyli na nas dość podejrzliwie. Wychowane w tradycji obowiązkowego garnituru i eleganckiej sukni, ozdobionej zwiewnym szalem czterdziestolatki, z dużą rezerwą odniosły się do naszego, wydawało się szalonego pomysłu. Ostatecznie jednak większość przełamała się i wykazała niebywałą pomysłowością.

Fot. Archiwum prywatneOto na parkiecie pojawił się pan prysznic, z rozpostartym wzdłuż ramion prześcieradłem, ozdobionym napisem „Odświeżamy chętne damy”. Przy sitku przymocowanej do torsu armatury prysznicowej, dyndała gotowa do użycia gąbka, a zamocowany na poziomie męskich klejnotów kran z gałkami … jakby prowokował.   Chętnych dam nie brakowało!

Panów z kolei kusiła krówka z okazałymi, choć często pękającymi, wymionami, produkowanymi na bieżąco z gumowych rękawiczek.

Karnawał na luzie …

„Bal Świra”, bo taką nazwę przyjęła impreza, na stałe zagościł w terminarzach naszych przyjaciół. Rokrocznie w Fot. Archiwum prywatne pierwszej połowie stycznia wzajemnie zaskakujemy się pomysłami, a przysłowiowa poprzeczka wznosi się coraz wyżej. Jacek i Agatka (w latach sześćdziesiątych kultowa dobranocka) tańcują z żyrandolami na głowach,  kobieta-telefon zachęca do wciskania wystających przycisków na swoim ciele, niebieskie ludki „sprzedają” panom błękitne tabletki, pucułowaty rzeźnik pachnie parówkami przewieszonymi przez ramię, człowiek w tubie pasty do zębów popija przez słomkę drinki, przystojny brunet udaje hawajską piękność, a młoda lekarka szokuje biustem z napisem „Ale bagno”.

Fot. Archiwum prywatneNie psuje nikomu zabawy oczko w pończosze, utopiony w bulionie krawat, rozmazany makijaż czy plama na garniturze.

    A Wy, użytkownicy Wiadomości24, czy jesteście w stanie porzucić solarium, nerwowe poszukiwania olśniewającej kreacji, tydzień u kosmetyczki, godziny w salonie fryzjerskim?

My szykujemy się do kolejnego balu - „Balu na hali targowej”.

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Polecam skorzystanie ze strony www.Megastroje.pl, tam znajdziecie szeroki wybór ciekawych, i oryginalnych kostiumów na różne imprezy tematyczne. Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ och!

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiscie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

heheh super tekst! Na swoja studniowke wydałam jakies niesamowite pieniadze ( a i tak polowa dziewczyn wydała wiecej niz ja). Po swoja kreacje jechałam poza Warszawe (zeby przypadkiem zadna nei miała takiej kiecki jak ja) w błocie, deszczu i sniegu. Uparłam sie, ze chce konkretny piekny gorset (za konkretne pieniazki), ktory spowodował, ze w polowie imprezy nie moglam oddychac. W slicznych szpileczkach uczylam sie chodzic juz na 3 tyg przed (a i tak kolo polnocy radosnie je zdjelam i tanczylam na boso). Zakupilam dwie pary ponczoch, na wszelki wypadek gdyby jedne sie podarly (owszem podarly sie, ale nie zmienialm ich na nowe, bo i te bylyby pewnie do wyrzucenia). Do tego nalezy dodac misterną fryzurę (w ktorej wygladalam starzej o 10 lat, a na dodatek jedna z 50 spinek wbijała mi sie w mozg). To był bal....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Normalnie zastrzeliłaś mnie Ewo tymi fotkami :-] "Plusik" ode mnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

uwielbiam przebierane imprezy :)) wielki + ode mnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.