Facebook Google+ Twitter

Niechciana niepodległość, czyli „wolimy majtki”

W drugiej połowie XX wieku ONZ naciskała na kraje posiadające kolonie, aby dawały im niepodległość. W wyniku tych nacisków niepodległość zyskało wiele państw zupełnie do tego niegotowych. Wśród nich Papua - Nowa Gwinea.

Palma kokosowa - jedno z bogactw Papui / Fot. Krzysztof Kontek16 września 1975 roku kolonia australijska Papua - Nowa Gwinea uzyskała niepodległość. Historia tej niepodległości jest niezwykle ciekawa. Przede wszystkim to niepodległość niechciana. Większość mieszkańców Papui nie chciała stać się niezależnym krajem. Wprost przeciwnie mieli (i mają do dzisiaj) żal do Australijczyków, że ich zostawili. Niektórzy dodają z nostalgią: „to nasza wina, byliśmy dla nich przyczyną zbyt wielu problemów”.

Mieszkańcy wioski Nika / Fot. Krzysztof Kontek

Uzyskanie niepodległości


Samo przygotowanie do uzyskania niepodległości było niezwykle chaotyczne i bez jakiegoś planu. Kiap – oficer rządu Australii w Papui – Nowej Gwinei miał za zadanie wyjaśnić swoim podopiecznym, że ich kraj stanie się wolnym i niepodległym. Było jednak w tym temacie wile nieporozumień i niedomówień. Najbardziej powszechne nieporozumienie wynikało z niezrozumienia języka. Australijczycy obiecywali dać Papuasom niepodległość (angielskie „independence”), ale Papuasi zrozumieli, że mają dostać majtki (angielskie „underpants”). 16 września 1975 roku całe grupy niedoinformowanych ludzi zbierały się przed dotychczasowymi urzędami administracji australijskiej i czekali na obiecane majtki. Byli bardzo rozczarowani, kiedy dowiedzieli się o swoim błędzie.

Most na National Highway (autostradzie krajowej) / Fot. Krzysztof Kontek

Papuaska niepodległość dzisiaj


Do dzisiaj trwa to niezadowolenie i poczucie, że zostali oszukani i porzuceni. Fakt, że Papua nie była gotowa do uzyskania niepodległości i demokracji widać na każdym kroku. Za czasów australijskich był to kraj bardzo szybko się rozwijający (co nie dziwi, jeśli się weźmie pod uwagę ilość posiadanych przez Papuę surowców naturalnych). Trzydzieści trzy lata niepodległości to czas cofania się. W miejscach, gdzie były drogi, telefony, elektryczność są dzisiaj tylko wspomnienia po tych wynalazkach. W miejscach, gdzie rządziło prawo (nawet jeśli dość brutalne prawo kolonialne), dzisiaj panuje chaos i bezprawie.

Rząd i parlament pogrążone są w takiej korupcji, że w porównaniu z nią w żadnym kraju z naszego kręgu kulturowego nie można w ogóle mówić o korupcji. Demokracja jest mrzonką, a wybory jedynie okazją do kolejnej wojny domowej. Świadectwem jak świetnie sobie radzi papuaska demokracja niech będzie fakt, że frekwencja wyborcza potrafi sięgać kilkuset procent: każdy głosuje kilka razy, a do tego dodać trzeba To dom jeszcze z czasów australijskich / Fot. Krzysztof Konteksfałszowane głosy wrzucone do urn. Wygrywa ten, kto kontroluje większą „armię” gotowych na wszystko wojowników, którzy zmuszą ludzi do głosowania na ich lidera, albo po prostu przechwycą urnę z głosami i wymienią znajdujące się w niej narzędzia demokracji (czyli głosy).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

ciekawa seria

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wygrywa ten, kto kontroluje większą „armię” gotowych na wszystko wojowników..." to tak jak w USA!!
masz wspaniale artykuly, tak dalej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeoczyłam jakoś ten artykuł, ale jak każdy pzreczytałam z dużym zainteresowaniem (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisane jak zwykle :) Opowieść o majtkach zamiast niepodległości bardzo zabawna (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

... jakby nie zakończony ten artykuł , ale b.interesujący. Czekam i co dalej + oczywiscie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Opłakane skutki uszczęsliwiania na siłę według kryteriów "szczęścia" ludowi temu nieznanych.

NetMan - 100% racji. ONZ to jest juz "urząd" w kafkowskim wymiarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.02.2008 08:48

A może by tak Polska zaproponowała Papui opiekę. Coś w sylu Unii Lubelskiej może...;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ONZ na siłę chce uszczęśliwiać cały świat. Stworzyli strefę biedy i ubóstwa. Mają więc teraz co robić. I o to właśnie chodziło. Dygnitarze z ONZtu wożą się luksusowymi terenowymi toyotami, organizują niebywale kosztowne bankiety, konferencje. Jeśli już są w jakimś kraju to na wakacjach. Swoje ośrodki pomocy budują z dala od głodu i smrodu. Czasem wypada im rozdać trochę mąki, wody czegokolwiek by pokazać to w TV. Tak naprawdę trwanie tego syfu w niezmienionym stanie jest im do istnienia niezbędnie potrzebne. ONZ przeżera 80% środków. Śmieszna, przestarzała, nieruchawa organizacja lewackich darmozjadów. Kosztowne kółko wzajemnej adoracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.