Facebook Google+ Twitter

Niedokończona lekcja

Czyli czego można się nauczyć, podróżując po Francji pociągiem wojskowym.

Pewnego razu zabrałam przyjaciółkę i brata do Francji. Zatrzymaliśmy się w Laon, skąd na jeden dzień udaliśmy się do Paryża. Była to totalna porażka ze względu na różnice zainteresowań. Zaplanowałam starannie program, ale nie został on doceniony, ani tym bardziej zaakceptowany.
Moja grupa się zbuntowała.

Największym uznaniem cieszyła się wieża Eiffela i karuzela. Wlokłam się za nimi po Paryżu z przekonaniem, że niewdzięczność ludzka nie ma granic. Dla mnie to był dzień stracony. Wieczorem byliśmy bardzo wyczerpani, a ja śmiertelnie znudzona. W dodatku spóźniliśmy się na ostatni pociąg. W informacji dowiedziałam się, że trzeba czekać do rana… no chyba, że odważymy się jechać pociągiem wojskowym. Byliśmy zbyt zmęczeni, żeby oglądać Paryż by night, a na Gare du Nord nie było zbyt przyjemnie, więc tym razem demokratycznie i jednogłośnie wybraliśmy pociąg wojskowy.

Wsiedliśmy do wagonu z przedziałami, które we Francji należą już do rzadkości. Mieliśmy dusze na ramieniu, bo polscy chłopcy wracający z przepustek, to przedszkolaki w porównaniu z francuskimi żołnierzami.

Przeszliśmy cały wagon w poszukiwaniu jakiegoś miejsca do siedzenia, ale wszystko
było zajęte. Robiło się coraz straszniej. Młodzi ludzie wybijali szyby, cięli siedzenia, klęli, wrzeszczeli i pili alkohol. Konduktora nie było widać, uciekł już dawno i zabarykadował się gdzieś w jakimś przedziale.

Mieliśmy przed sobą dwie godziny drogi. Stanęliśmy sobie cichutko w trójkę gdzieś z boku na korytarzu. Byłyśmy z przyjaciółką jedynymi kobietami w tym pociągu. Zazwyczaj mawiam wtedy, że lubię takie proporcje, ale tym razem nie było mi do śmiechu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Dlaczego ten artykuł wywarł na mnie niecodzienną reakcję? Jest ze wszech miar doskonały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tej chwili we Francji są już żołnierze zawodowi. Wtedy, gdy jechaliśmy tym pociągiem, było wojsko poborowe, chyba ostatni rok, jeśli dobrze zapamiętałam. Istniał już projekt stworzenia zawodowego wojska.
To niesamowite, ale nie spodziewałam się takiego odbioru. Opisując moje doświadczenia interesował mnie bardziej aspekt językowy, trochę obyczaje, zachowania ludzi, absurd sytuacji, w której się znalazłam i "wpakowałam" w nią jeszcze moich bliskich... Widzę, że powinnam zgłębić temat i napisać coś więcej o Armii Francuskiej. Zrobię to w przyszłym tygodniu, jeśli Panowie sobie tego życzą. Podaję link do Petite histoire du service militaire en France ... Małej historii służby wojskowej we Francji... niestety na razie po francusku. http://www.nithart.com/servmifr.htm

Komentarz został ukrytyrozwiń

Domyślam się, że we Francji wciąż jest wojsko poborowe?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+4 Gwałtownie się artykuł zakończył...jak ta lekcja. lecz temat ciekawy.Byłem kilka razy we Francji, ale o takich pociągach nie słyszałem. Człowiek się wciąż coś nowego dowiaduje.Oni chyba mają jeszcze obowiązkową służbę...

A wojsko to wojsko...tak się zachowuje armia, żołnierski humor i fantazja..he..he..Ciekawe, czy oni tam ludzi z pociągów wyrzucają ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No widzisz a u nas wystarczy rano wsiąść do autobusu czy też tramwaju i zaczyna się codzienna edukacja dam czy tego chcą czy też nie.
Artykuł pokazał jedna prawdę że w życiu trzeba sobie radzić i nieznajomość tego języka na pewno nie pomaga w przetrwaniu.
Pokazał również na wstępie że to co mi się wydaje za ciekawe i godne pokazania innym to tylko moje wyobrażenie o tym co potrzebują do szczęścia inni.
Fajnie się czytała coś co pokazuje nieugładzony kawałek rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.