Facebook Google+ Twitter

Niedokończone msze wołyńskie w Muzeum Regionalnym w Łukowie

Muzeum Regionalne w Łukowie gości wystawę „Niedokończone msze wołyńskie” upamiętniające ofiary ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich podczas II wojny światowej.

 / Fot. Kacper SacharczukO trudnej historii polsko-ukraińskiej powinno się rozmawiać, nie pozostać to tematem tabu w nowoczesnej, ciągle integrującej się Europie.

Należy pamiętać o ofiarach działań nacjonalistycznych, które za każdym razem przynoszą nam tragedię i ból. Nacjonalizm jest zły i nie należy go akceptować niezależnie od narodowości.
Wydarzenia które są nam przypominane na wystawie "Niedokończone msze wołyńskie" od dawna były przeszkodą w budowaniu zdrowych relacji polsko-ukraińskich. Być może również dlatego, że swobodnie możemy rozmawiać o nich dopiero od czasu przemian politycznych na początku lat 90-tych. Dziś prezentujemy dokumenty, zdjęcia i materiały przywracające pamięć o tych tragicznych wydarzeniach.

Co tam się stało?  / Fot. Kacper SacharczukJak czytamy w Najnowszej Historii Polski Wojciecha Roszkowskiego: "Na przełomie 1942 i 1943 r. nasiliły się starcia między podziemiem polskim i ukraińskim. Na Zamojszczyźnie ich ofiarą padali głównie Ukraińcy, natomiast na Wołyniu i w Galicji Wschodniej - ukrywający się Żydzi i Polacy, o tyle na Wołyniu i w Galicji Wschodniej oddziały UPA podjęły akcję "depolonizacji" przez mordy na ludności polskiej. Na przykład w lipcu 1943 roku Ukraińcy wymordowali w okrutny sposób 1500 w Hucie Stepańskiej, a setki ofiar zanotowano pogromów w Porycku, Mizoczu, Gaju i innych miejscowościach. Polacy organizowali własne oddziały samoobrony lub wbrew zakazom AK wstępowali do kolaborujących Schutzmannschaftów, które w odwecie mordowały Ukraińców. Na rzezie te przez palce patrzyli Niemcy, a w dużej mierze prowokowali je partyzanci radzieccy, kierowani przez oficerów NKWD."

 / Fot. Kacper SacharczukJak widzimy, nasza historia jest skomplikowana i tragiczna, także dla innych narodów. Naszym zadaniem jest dyskusja o tych trudnych dla wielu kartach przeszłości. Nie możemy tego zignorować i spuścić na to zasłony milczenia. Jeśli tak zrobimy, te problemy powrócą i nie pozwolą nam na budowanie dobrych relacji z naszymi sąsiadami. Obie strony muszą zaakceptować swoje ciemne strony i przezwyciężyć lęki z nimi związane. Według relacji Pai dr. hab. Marii Dębowskiej Polacy odwiedzający Kresy są dobrze przyjmowani przez Ukraińców, przez osoby prywatne. Agresja pojawia się rzadko. Gorzej jest z oficjalnymi władzami poszczególnych miejsc - wtedy zaczynają się kłopoty, zakazy i wypominki w żaden sposób nie prowadzące do zgody i przebaczenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.