Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180504 miejsce

Niedziela będzie dla nas... Komentarz polityczny tygodnia

Stanisław Łyżwiński, Lech Kaczyński i przyszłoroczny budżet stały się dziś tematem komentarzy (czasami napaści) naszych dziennikarzy.

Próbujemy sił we wspólnym pisaniu. W niedzielę postaramy się komentować wydarzenia minionego tygodnia. Skład autorów nie został ostatecznie ustalony. Chętnie dokooptujemy nowych autorów. Zgłoszenia: azaranek@wiadomosci24.pl .

 

 

Zachęcamy Was do łączenia się w grupy tematyczne i opisywanie zdarzeń, którymi się pasjonujecie. Podpowiemy: komentowanie wydarzeń kulturalnych np. 3, 4 recenzje filmów, przedstawień teatralnych, koncertów prezentowanych w telewizji; wspólny komentarz do imprezy sportowej. Prezentujcie różne zdania, różne poglądy. Fakt, że oglądamy to samo nie oznacza, że widzimy to samo. Czekamy.
Dziś postanowiliśmy porozmawiać o polityce. Komentują: Wojciech Janiszewski, Mirosław Naleziński, Tomasz Sawczuk, Andrzej Zaranek.


Jak będzie przyszłoroczny budżet?


Andrzej Zaranek: - Sejm uchwalił budżet na 2007 r. Emocje budziło przesunięcie 150 mln zł z funduszu stypendialnego do wydatków na administrację, m.in. kancelarię premiera, prezydenta i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Budżet trafi teraz do Senatu.

Wojciech Janiszewski: - To budżet stagnacji. Polska ma niesamowitą szansę na rozwój; można to porównać do planu "Marshala" po II wojnie. Wielkie środki unijne, odpowiednio zagospodarowane mogły by wpłynąć na szybki rozwój. Kto to ma zrobić? Beznadziejny minister finansów profesor Zyta Gilowska, która potrafi się jedynie obrażać? Miało być tanie państwo, a jest o wiele droższe niż za poprzedniej ekipy 

Mirosław Naleziński: - Gdyby p. Gilowska była nadal w Platformie Obywatelskiej, to zapewne znalazłaby parę wad uchwalonego budżetu. Znajdując się poza PO uznaje że budżet jest... dobry. Czy rzeczywiście? Deficyt wynosi około tysiąca złotych na każdego Polaka i - niestety - z roku na rok przyrasta. Kiedy i w jaki sposób go wyzerujemy? Mamy sporo innych długów, udział młodzieży w społeczeństwie maleje, a wielu rodaków pomnaża dobra obcych narodów? Krytycy budżetu podnoszą problem przejadania środków przez administrację, co przeczy jednemu z podstawowych postulatów wyborczych - "chcemy taniego państwa!". Oponenci podnoszą sprawę zmniejszenia stypendiów, zatem studenci (którzy i bez tego raczej nie kibicowali PiS-owi) tym bardziej skłonią się ze swymi sympatiami ku opozycyjnym partiom. Jeśli ktoś rok temu stawiał na PiS, to bardzo trudno wytrwać mu wiernie u jego boku... Słowa piosenki - "cóż nam zostało z tych lat" można byłoby strawestować (jednak niezbyt melodyjnie, a nawet zupełnie fałszując) - "cóż nam zostało z tych haseł"?

 

Tomasz Sawczuk: - D o mediów przebiły się trzy informacje: że zabrano stypendystom, a dano administracji (co prawdą jest tylko częściowo), że wyczarowane przez posłów 100 mln zł przeznaczone zostanie na senioralne (co jest propagandową jałmużną – nie negując faktu, że każde pieniądze się tym ludziom przydadzą) i, że taniego państwa, jak nie było, tak nie ma. Może kiedyś będzie. Ale chyba nie w tej kadencji, bo z reguły najpierw przeprowadza się zdecydowane reformy, a potem odbudowuje poparcie. No chyba, że PiS o poparcie się nie martwi (znów prowadzi w sondażach). Nie martwi się opiniami ekonomistów, którzy określają ten budżet jako budżet straconej szansy. Podkreślają, że w okresie dobrej koniunktury należy niwelować deficyt, który pozostaje na poziomie 30 mld zł. Właśnie o tyle wzrastają zarówno przychody, jak i wydatki. Poseł Artur Zawisza cieszy się w sobotnim „Dzienniku”, że „wzrosną wydatki na sferę socjalną”. Wreszcie będzie solidarne państwo? Nie będzie, tak jak nie jest i nie było liberalne. Bez koncepcji, bez wizji, bez planu.


Stanisław Łyżwiński odchodzi w polityczny niebyt

 


A. Z.: - Andrzej Lepper usunął z Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego. Powodem oficjalnym była seksafera, związana z molestowaniem przez Łyżwińskiego pracownic Samoobrony. O dalekim od uczciwości stylu sprawowania mandatu poselskiego przez małżeństwo Łyżwińskich mówiło się od dawna. Szefowi partii „brudnych rąk” to nie przeszkadzało...

W. J.: - Lepper ma za dużo do stracenia więc poświęcił Łyżwińskiego. To wierzchołek góry lodowej. Wiele spraw niewygodnych dla Samoobrony ujrzy światło dzienne. Świadkowie tych wydarzeń czekają czy zostaną postawione zarzuty przez prokuraturę Łyżwińskiemu i sprawy będą ujawniać się lawinowo. Moim zdaniem akcja ta jest inspirowana przez PIS.

M. N.: - Poseł Łyżwiński tej zimy nie będzie miał wsparcia (lub suportu - to bardziej z angielska) w tafli lodowej.  Podobno parę lat łyżwił, jednak mróz tego roku jakoś nie trzyma i świadków jego przewin jakby coraz więcej. Był moment (konferencja prasowa przed paroma dniami), kiedy zaimponował spokojem, składając rozsądnie brzmiące oświadczenia. Podobnie jak jego szef - przysiągł na Stwórcę, że paroletnie dziecię najsłynniejszej Anety w Polsce nie jest jego. Pewność Łyżwińskiego była imponująca. Można spekulować tu o metodach zastosowanych przez posła, dzięki którym DNA najsłynniejszej polskiej dzieciny nie pochodziło od znacznej (dosłownie i w przenośni) figury "Samoobrony". Podmiana próbek to tylko jedna z możliwych wersji wydarzeń i to najmniej prawdopodobna - inne pozostawiam domyślności Czytelników. Dopiero podsłuch innego działacza telefonicznie naciskającego na inną ofiarę spowodował, że przewodniczący Lepper po zawieszeniu członka (sic!) "Samoobrony", owego właśnie Łyżwińskiego - pozbawił go legitymacji. Teraz pan Łyżwiński już nie jest członkiem (sic!) tej szlachetnej partii i pozostaje z parokrotnie wymienianą częścią ciała sam na sam, jeśli nie liczyć (własnej!) żony, która broniła go z dużą dozą (ludowej?) wyrozumiałości. Dzięki genialnemu Francuzowi powstało słowo "pasteryzacja", może dzięki mniej roztropnemu Polakowi przyjmie się termin "wyłyżwić", synonimicznie wspomagając wyraz "wyślizgać"...

Komuś bardzo zależało na kompromitacji "Samoobrony" (a szkoda, że nie liczył się z odpryskowym blamażem Polski poza jej granicami) oraz domniemanie, że w świecie postawa p. Anety jest powszechniejsza, niźli nam się mogło wydawać. Gdyby wyciągnąć na wyznania wszystkie kobiety w sprawie załatwiania egzaminów, prac dyplomowych, awansów (także w telestacjach) i podczas obsadzania ról filmowych, to zjawisko frymarczenia wdziękami okazałoby się dość powszechne. Jedyna korzyść z tej afery na przyszłość, to większa ostrożność płci obojga podczas planowania kariery zawodowej w gronie różnopłciowym, choć ostatnio (w ramach walki z homofobią) nie można wykluczać innych układów towarzyskich... Sprzedaż kamerek i magnetofoników gwałtownie wzrośnie i jest tylko kwestią czasu, kiedy kolejna afera będzie bogato udokumentowana przez... obie strony.

T. S.: - Autorytatywna decyzja Leppera, choć słuszna i nawet nieszczególnie spóźniona, stała się kolejnym pretekstem do zastanowienia nad racją zasiadania posłów Samoobrony w parlamencie. Wynik wyborów jest niepodważalny, ostatnie dni ukazały w pełni, jak bardzo wyborcy, pokładający w partii Leppera nadzieję, pomylili się w tej kwestii. Okazało się, że nie jest to ugrupowanie wyjątkowo dbające o interesy społecznych nizin (choć lider Samoobrony stara się przekonywać o tym). To towarzystwo wzajemnie wspierających się kolegów, nie reprezentujących żadnych szczególnych idei. Lepper wyraźnie czuje się w tej sytuacji zagubiony. Już w czerwcu mówił o odpowiedzialności, jaka spoczęła na Samoobronie wraz z objęciem części władzy. O tym, że do uprawiania polityki nie wystarczą już tylko dobre chęci – potrzebne są wiedza i kompetencje. Tymczasem jego polityczne zaplecze płata mu figle, nie tylko łamiąc prawo, ale i nie stroniąc od wstydliwych wypowiedzi, jak przy okazji prymitywnych ataków na Anetę Krawczyk. Jak stwierdził celnie w programie Tomasza Lisa publicysta „Dziennika” Michał Karnowski, „Lepperowi prawie udało się wmówić nam, że Samoobrona to partia taka jak inne”. Sam Lepper miał dorosnąć do władzy. I ja prawie odniosłem takie wrażenie, gdy szef Samoobrony powiedział u Lisa parę rozważnych słów po wyjściu z rządu. Teraz widać, jak bardzo złudna była to nadzieja.


„Czerwona małpa” – prezydencki blamaż

 

 


A. Z.: - "Jeszcze jedno pytanie. Ale nie od tej małpy w czerwonym" - tak prezydent Kaczyński zareagował na konferencji w Brukseli na pytanie ministra Andrzeja Krawczyka, kiedy skończyć spotkanie. Kaczyński nazwał tak Ingę Rosińską z TVN24 w czerwonym żakiecie. Lech Kaczyński nie chciał tego komentować, bo "była to jedynie prywatna wymiana zdań". Dodał, że w prywatnych rozmowach różnie nazywa dziennikarzy i innych ludzi. I zastrzegł, że jego uwaga o dziennikarce nie miała związku z jej urodą. Premier zasłużył sobie na niechęć dziennikarzy?

W. J.: - Trudno to relacjonować jako wpadkę. Prostactwo ma się w genach i nic się na to nie poradzi. Słynne "spieprzaj dziadu'' w wykonaniu Lecha Kaczyńskiego już parę lat temu określiło z kim mamy do czynienia. Dlatego określenie "małpa w czerwonym" idealnie pasuje do sposobu bycia polskiej "głowy państwa". Wyrazy współczucia kieruję do inteligencji "żoliborskiej", z którą prezydent jest utożsamiany.

M. N.: - Jeśli prezydent jakiegokolwiek państwa jest sprawcą gafy, to rumienią się wszyscy obywatele, gdyż na zewnątrz jest nieistotne, czy Malinowski popiera swego przedstawiciela, czy nie. Nie jest istotne, czy śmiesznie lub okropnie zachowa się Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski czy Lech Kaczyński. Możemy się ewentualnie pośmiać lub poobrażać, kierując się sympatiami, ale za granicą sprawa się komplikuje - wszystkim powinno zależeć na wizerunku głowy państwa. Mieliśmy parę wpadek prezydenta. Boleję nad żartami i śmiechami zagranicznej prasy w aspekcie naszego najpopularniejszego bulwiastego płodu rolnego, zwłaszcza w wykonaniu niemieckiej gazety. Nie popieram takich karykatur i prześmiewczych artykułów wobec znanych osób, niezależnie od tego, czy są Polakami, czy cudzoziemcami. Zdaję sobie sprawę, że od wieków poddani robili sobie śmiechy z królów i z ich dworów, a nawet dworowali sobie z nich (może i stąd ta nazwa?). Teraz, przy zastosowaniu wszechobecnych kamer i mikrofonów, jedynie amator może tłumaczyć się podglądem i podsłuchem. Jedyna pociecha, że obrażono polską korespondentkę - proszę sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby to była Niemka albo Rosjanka... Zapewne MSZ musiałoby "fotygować" naszego ambasadora w sąsiednim państwie. Przy okazji wyjaśnianie wyszło, że przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mają - tak potrzebnej na stanowiskach - ogłady towarzyskiej. Są zbyt sztywni, nie znają się na żartach i nie mają telewizyjnego wyglądu. Jeśli ktoś popiera prezydenta Kaczyńskiego, to ostatnie wydarzenie jest żenującą gafą, o której pragnęlibyśmy jak najszybciej zapomnieć, ale media będą to przypominać przy każdej nadarzającej się okazji...

T. S.: - Nie wiadomo w zasadzie, czy bardziej niestosowna była prezydencka wpadka, czy jej późniejsze tłumaczenia. „Małpa w czerwonym” to może nie najbardziej pieszczotliwe określenie kobiety, ale koniec końców nie „wielki dupek z New York Times”, jak raczył nazwać Adama Clymera George Bush, prezydent USA. Tyle że Bush przeprosił. Kancelaria Kaczyńskiego, na czele z nim samym, przedstawia zaś szereg groteskowych powodów, dla których przepraszać nie trzeba. Wybija się tu motyw „prywatnej rozmowy”, którą prezydent miał w tym czasie prowadzić. Niestety, zapomniał poinformować zgromadzonych, by przez chwilę nie słuchali i wyłączyli mikrofony. Jesteśmy przekonywani, że w „prywatnych rozmowach” często różne osoby różnie (niekoniecznie z szacunkiem) się nazywa. Tylko dlaczego trzeba powiadamiać społeczeństwo w telewizji, że robi to prezydent? Szkoda, że nie dodano jakie to określenia i wobec kogo. Szczyt semantycznej wirtuozerii osiągnęła w wywiadzie dla „Dziennika” Elżbieta Jakubiak, szefowa gabinetu prezydenta, która uznała, że wyraz „małpa” może nawet wyrażać sympatię. Lech Kaczyński nie popełnił niewybaczalnego grzechu, ale małe przewinienie, które jest tak oczywiste, że trudno z tym dyskutować. Po co tworzyć zawiłe linie obrony, jeżeli wystarczyłoby proste „przepraszam”?

 

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Skoro próbujecie sił we wspólnym pisaniu, to powinien to być tekst opatrzony nickami wszystkich Autorów.
Ad 1. Budżet - przyznam, że nie śledziłem, bo i tak zawsze było w Polsce tak, że rządzący mówią: o tak, to jest dobry, zrównoważony budżet, a opozycja (dawniej też Kaczyńscy) bije na alarm, jakie to straszne rzeczy są ukryte. Skoro tym razem problem leży w 150 mln (jaki to ulamek procenta całego budżetu?), to chyba nie jest tragicznie. Stypendia są coraz częściej przyznawane przez ośrodki zagraniczne, choć oczywiście martwii to ograniczenie. Marnowaliśmy już przez conajmniej 8 lat szansę na poważne reformy, zmiany, przebudowę państwa, walkę z korupcją (rządy SLD). Dobrze, że gospodarka i tak ma to wszystko w głebokim poważaniu i nie zważa na polityczne cyrki.
Ad 2. No i bardzo dobrze, że odchodzi w polityczny niebyt. Jeden członek (Samoobrony) mniej = jedna molestowana mniej? Czekam na odejście pana A. L.
Ad 3. Wstyd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, kto moderował i nawet nie chcę dochodzić ani się spierać. Chciałbym tylko zauważyć, że moje komentarze (komentarzy reszty w wersji ostatecznej nei czytałem) zostały pozbawione niemal wszystkich "więc", "za to", "jednak", "zaś", "na pewno", "przede wszystkim", "też", "jeszcze". Sprawia to teraz wrażenie, jakby każde zdanie występowało praktycznie niezależnie od siebie, a jakiś konkretniejszy ciąg myślowy nie występował. Wiem, że pewnie chodziło o to, aby było krócej, no ale w takim wypadku lepiej od razu wypisać tezy od myślników :). A np. to zdanie: "Wynik wyborów jest niepodważalny, ostatnie dni ukazały w pełni, jak bardzo wyborcy, pokładający w partii Leppera nadzieję, pomylili się w tej kwestii." w obecnej formie jest już powodem do wstydu. Ani nie przekazuje tego, co przekazywało wcześniej, ani niczego innego, co byłoby sensowne. Kojarzy mi się po prostu ze stylem człowieka mającego problem z wyrażaniem własnych myśli. A jest jeszcze parę takich dziwnych sformułowań teraz. Hm, cóż, miłego czytania życzę ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale dobry pomysł ! Bardzo chętnie będę śledził.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.