Facebook Google+ Twitter

"Niedziela, która zdarzyła się w środę" - zbiór reportaży

"Miałem szczęście być świadkiem, kiedy pewnym ludziom w środę przydarzyła się niedziela. To moja pierwsza książka reporterska" - wspomina Mariusz Szczygieł.

okładka / Fot. wydawnictwo CzarneReportaż nie jest łatwą formą przekazu. Można zatracić obiektywizm albo za bardzo "się napuszyć" przy jego tworzeniu. A przecież taki tekst powinien być przeznaczony dla każdego. Powinien być napisany językiem prostym i bliskim zwykłym ludziom. Na szczęście reportaż w Polsce ma się całkiem dobrze, o czym świadczy "Niedziela, która wydarzyła się w środę" Mariusza Szczygła.

Autor opisuje w nim polskie realia w latach 90. Mnie okres ten kojarzy się głównie z zabawą na trzepaku, graniem w gumę czy wymienianiem się kolorowymi karteczkami z koleżankami z podwórka. Pamiętam jeszcze, że płaciło się wtedy tysiącami, a zarabiało miliony. Co z tego, jak pieniądz miał małą wartość. Autor przybliża tamte czasy. Książka podzielona jest na 16 rozdziałów, a każdy z nich pokazuje inną historię.

Najbardziej spodobał mi się rozdział "Poczet pokrzywdzonych w III RP". Jedną z bohaterek była Helena Zamorska z Wrocławia, która poskarżyła się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na użycie niepokojącej pieczątki. Otóż, gdy poszła pewnego dnia do urzędu dzielnicowego, wstemplowano jej do dowodu osobistego jakiś 11-cyfrowy numer. Zaniepokojona zgłosiła sprawę do Rzecznika, gdyż chciała się dowiedzieć, o co chodzi. Jak opisuje to zdarzenie Mariusz Szczygieł: Urzędniczka nie umiała wyjaśnić dlaczego wbija pieczątkę i jakie stempel ma znaczenie. Helena Z. oburzyła się: nie pytając o zgodę ktoś zadysponował jej dowodem osobistym i jeszcze nie potrafi się z tego wytłumaczyć. Helena Z. przypomniała sobie: numeruje się rejestrowane prostytutki! Jak to się skończyło, tego nie zdradzę. Wspomnę jedynie, że wnioski są zabawne i smutne zarazem.

Ciekawy jest także rozdział "Polska w ogłoszeniach". Zadziwiające jest to, co ludzie w nich pisali. Najbardziej osobliwe to: "Sprzedając kamienie żółciowe, zarobisz fortunę". Peter Zuzek skupuje suche kamieniej żółciowe. Koloru brązowego, bo rdzawy farbuje. Za 1 gram całych płaci 8 USD. Nie kupuje kamieni pokrytych białą pleśnią ani rurek z przewodów żółciowych. Osobistej dostawy tylko po ustaleniu terminu. Jednakże okazuje się, że chodzi o kamienie bydlęce, a nie ludzkie. Inne, pokazuje, jak ludzie kombinowali: "Przyjmę reklamę na antenę satelitarną. Mam balkon w centrum Babimostu". Jak można się podziewać, nie było odzewu.

Jako miłośniczkę kryminałów zainteresował mnie także rozdział "Mord polski", w którym zostają przestawione statystyki dotyczące zabójstw w 1993 roku. Okazuje się, że popełniono ich aż 1106, był to rekord w powojennej Polsce. Mariusz Szczygieł opisał kilka przypadków tych morderstw, w tym na zamówienie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.