Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12316 miejsce

Niedźwiedź nie ma lekko. Wodzenie niedźwiedzia w Miedarach

Na internetowej mapie Miedary prezentują się skromnie. Kilka ulic, z których tylko jedną oznaczono nazwą. Swojskie klimaty: na tle domów jednorodzinnych dumnie stoją kościół, remiza, parafia i szkoła.

 / Fot. J. LepiorzPod sklepem, w którym można kupić absolutnie wszystko, zaparkowano kilka rowerów.
Mieszka tu 1267 osób. Dziś, w ostatki, zaledwie 11 z nich będzie nadawało rytm wydarzeniom. Reszta ten rytm z radością pochwyci.
Zapustowy korowód to stała, zgrana ekipa.
- 16 lat już tak chodzimy – przyznaje z dumą Pani Młoda, czyli Marek. Kiedyś w korowodzie byli sami mężczyźni. Dziś kobiety również zasilają jego szeregi.
Skład korowodu dyktuje tradycja. Mamy tu więc tych, co kiedyś poruszali wiejskim życiem: Ksiądz, Kominiarz, Para Młoda, Cyganka, Muzykanci, Gajowy no i oczywiście Miś. Bez niego tradycja wodzenia niedźwiedzia nie miałaby większego sensu.
Zaczyna się od bębna. Niskie, przenikliwe dźwięki rozrywają delikatną tkankę poranka. Szybko dołącza do niego trąbka i akordeon. No i rozśpiewane gardła.

„O Marianno, gdybyś była zakochaną...”

 / Fot. J. Wiechoczek
Śpiew niesie się w dół ulicy przy akompaniamencie raźnych kroków. Ma się gdzie nieść. Dookoła bezkresy pól i majaczące w oddali grzbiety poniemieckich schronów.
A tu śmiechy i żarty co krok. A kroków do przejścia sporo. Korowód zagląda bowiem do każdego gospodarstwa, ulica po ulicy, skrupulatnie.
Przed dom, zwabione żwawą muzyką, zazwyczaj wychodzą panie. Obowiązkowy taniec z misiem i już mogą zająć się częstowaniem niecodziennych gości. Tych nie trzeba długo namawiać. Jak dziarsko mówi Herbert Kupka, tutejszy sołtys: Nie ma się co wstydzić. Jak się wstydzisz, to sam siebie oszukujesz!

 / Fot. J. Lepiorz
Gospodynie częstują tak, jak nakazuje tradycja – własnymi wypiekami, kieliszkiem wódki, czasem jajkami. Kieliszki chwieją się na poręczach schodów i parapetach. Do skarbonki na szyi misia z brzękiem wpadają monety a i papierki czasem zaszeleszczą. Trzeba się przecież wykupić od zła wszelkiego!
Para Młoda pakuje dary do dziecinnego wózka. Oprócz plastikowej lali przybywa tam butelek, soków, ciasteczek i ciast. Cyganka do wiklinowego koszyka też nierzadko coś zbierze.
Jak ktoś nie chce zatańczyć albo poczęstować, kominiarz sadzą znakuje policzek. Jak ktoś chce, to też czasem maźnie. Tak dla lepszej integracji.
- W każdym kątku po dzieciątku! - rzuca zazwyczaj na koniec wizyty fałszywy ksiądz i z entuzjazmem kroczy ku następnemu domostwu.

Na środku mrocznego warsztatu rozstawiono metalowy stoliczek. Szklanki, soki, wódka, kieliszki. Na zdrowie, na zdrowie, stuk szkła i powietrze wciągane ze świstem. Pierwszy kieliszek to niełatwa sprawa. Pali w gardle i wyciska łzy. Ale w żołądku robi się cieplej i wiatr na dworze już nie taki straszny. A w planie przecież kilka godzin „wodzenia”.

 / Fot. J. Lepiorz
Korowód pracuje nie tylko w pomieszczeniach. Na miedarskich ulicach policjantka rozdaje mandaty sprawiedliwie. Nieważne, czy to TIR, osobówka czy traktor. Karteczkę z rąk Policjantki bierze każdy, bez cienia oburzenia. Kto by tam nie przyjął zaproszenia na ostatkową zabawę. Zresztą jak tu nie przyjąć, gdy taka wyjątkowa Pani Młoda pcha się kierowcom na kolana.

 / Fot. J. Wiechoczek
W zespole szkolno-przedszkolnym jest dziś akurat Dzień Śląski. Nie ma lekcji a na korytarzach pysznią się śląskie przysmaki. Sznity z tustym, krupnioki i ogórki kiszone. Uczniowie stłoczeni na sali gimnastycznej korowód witają szerokimi uśmiechami. Akordeon, trąbka i bęben zwielokrotnione przez akustykę sali gimnastycznej robią wrażenie. Nauczycielki podrygują do taktu a miś, jak co roku, tańczy z panią dyrektor. Młoda Para ma fantazję! Rzuca garście cukierków w tłum dzieciaków. Kolorowy pochód wychodzi wśród pisków i radosnego chaosu.
Piętro niżej przedszkolaki jedzą akurat obiad. Rozśpiewanych gości są trochę ciekawe, trochę przestraszone. Nie rozumieją jeszcze wodzenia misia i wyglądają, jakby chciały w spokoju dokończyć zupę.

„Panno Walerciu stoi ci... Panno Walerciu stoi ci... Stoi ci kryja kole byfyja...”

Pan Młody, w cywilu żona Panny Młodej, odciąga mnie na bok.
- Teraz pójdziemy do Domu Opieki Społecznej. To jest taki trochę „inny świat” - tłumaczy. Przygotowuje na coś innego, niż widziałem do tej pory.
Opiekunki mają tu twarze tak dobre i cierpliwe, że przez chwilę martwię się, że przedwcześnie i niezasłużenie trafiłem do nieba. Mówią spokojnym, wyważonym głosem, który ledwo słychać pośród głębokich basów idących od małej salki w rogu korytarza.
- To są takie nasze dzieci – słyszę od Policjantki, gdy wchodzę do sali, gdzie niepełnosprawni intelektualnie mężczyźni okazują się całkiem sprawnymi tancerzami. Szczególnie, gdy tak jak wszyscy szaleją przy „Ona tańczy dla mnie”. Wystroili się pięknie, wyprasowane spodnie, kołnierzyki koszul zapięte pod samą szyję. W końcu na zabawę przyszły do nich dziewczyny z pobliskiego liceum. Nie wstydzą się i nie plotkują po kątach. Są tu dla nich, więc biorą ich za ręce i tańczą w kółeczkach i parach, ze szczerym uśmiechem.

Na parafii już czekają rozstawione stoły, białe obrusy i tradycyjny poczęstunek. Prawdziwy ksiądz chętnie gości fałszywego i jego hałaśliwych kompanów. Nie ma się co dziwić, to dzień drzwi otwartych. Wesoła hałastra witana jest wszędzie z radością. Oprócz gospodarstw otworem stoją dwa największe zakłady pracy, sklepy i restauracja. Twarze w drzwiach są znajome, rozciągają się w uśmiechach.

 / Fot. J. Wiechoczek
Tylko pracownicy jednej z firm nie do końca wiedzą, o co chodzi z Waldkiem przebranym za misia ze słomy i jego kompanią.
- To przyjezdni. Nie znają naszej tradycji. – tłumaczy mi ksiądz, mruga porozumiewawczo i święci ich pędzelkiem maczanym w blaszanym wiaderku. Jakby ich chciał ich oswoić.

„Stoi Andzia w ogrodzie, w ogrodzie, po kolana we wodzie...!”

 / Fot. J. Lepiorz
Wieje coraz mocniej. Krok coraz szybszy. Dom za domem, ulica za ulicą. Od śpiewu zachrypnięte gardła. Nikt się jednak nie poddaje. Niesie nas melodia, dopingują twarze dzieci za szybami kolejnych domów, wyczekujące, niecierpliwie.
Pani Młoda ma ustawiczny problem z peruką. Grzywka ląduje z tyłu głowy, welon powiewa, zakrywając oczy. Brnie mimo wszystko, śmiechem przykrywając swoje niedostatki.
Karol od bębna coraz częściej przystaje i stękając pochyla plecy. Ile może ważyć taki bęben? Nie wiadomo, ale to nie czas na narzekanie. Bić w bęben trzeba!
- Tylko po tym bębnie was poznałem – mówi właściciel jednej z tutejszych firm. - Już myślałem, żeście o mnie zapomnieli, tak te bębnienie się oddalało i oddalało.
Nie wyobraża sobie, żeby miś mógł ominąć jego zakład. No bo jak to tak! Tradycja nakazuje odwiedzać absolutnie wszystkich.

 / Fot. J. Lepiorz
Miś nie ma lekko. Nie dość, że symbolizuje wszelkie zło, jakie spotyka człowieka, to jeszcze jego słomiany strój waży swoje.
- Dobrze, że nie leje – śmieje się Kominiarz. - Wtedy strój waży 20 kg więcej i Waldek ledwo idzie.
Po każdym tańcu z gospodynią Gajowy litościwie ściąga misiowi ciężką głowę i niesie ją w ręce. Przyszły zabójca jako życzliwy kompan. Takie cuda to tylko podczas wodzenia bera.

Ostatni przystanek to dom sołtysa. Korowód z ulgą zajmuje przyniesione z całego domu krzesła. Sięga po ciasteczka i krążki kiełbasy. Zmęczenie zbiera powoli swoje żniwo a mimo to jest coraz weselej. Dobrze się siedzi w tym ciepłym miejscu, wśród znanych twarzy.
- Ale przyjdźcie na zabawę, co? Bo my się już kończymy powoli. - woła niedźwiedź do synów sołtysa, wychodząc i podciągając opadające szelki słomianych spodni.
- Młodych co roku przychodzi coraz mniej – wyjaśnia Panna Młoda. Synowie sołtysa obiecują dużą ekipą zasilić imprezę.
Czas się zbierać. Już po 18, zabawa pewnie się już zaczęła.

Na zewnątrz zapada mrok, robi się zimno, bolą nogi. Uderzenia w bęben są nieco słabsze. Wodzenie niedźwiedzia trwa już ponad 10 godzin. Pośród ciemnych uliczek kolorowa rozśpiewana grupa robi magiczne wrażenie.
Ten wielogodzinny spacer jest jak tkanie kolejnej nici, by zacieśnił się materiał międzyludzkich więzi. Kolejny rządek oczek. Kolejne spotkanie. Uśmiech, klepnięcie w plecy, kilka wspomnień rzuconych naprędce, jakby od niechcenia. Jednak materiał coraz bardziej silny i zwarty, człowiek do człowieka ma coraz bliżej.

Gdy miś wchodzi na salę, zabawa dopiero raczkuje. Parkiet świeci pustkami, ludzie krążą przy stołach. Trzech panów z orkiestry zaczyna przygrywać znane wszystkim skoczne melodie.
Kolorowe światełka wirują na suficie pomalowanej na wściekły pomarańcz sali.
Tańce rozpoczynają się nagle. Jedna para, dwie, nagle już wirują cztery.
- I co, fajnie jest na wsi? - pyta mnie ktoś, przekrzykując muzykę.
- Fajnie, nawet bardzo fajnie – przytakuję. I nie ma w tym cienia udawania.

O 21 Policjantka zapowiada przyszłą śmierć. Zna już ofiarę oraz sprawcę.
Gdy opowiada, na co pójdą zebrane w tym roku przez misia pieniądze, głos jej się łamie i rozpada na kilka kawałków. Padają proste słowa, te najprostsze.
Synowie Karola, który w korowodzie grał na akordeonie, chorują na mukowiscydozę. Bliźniaki Wojtek i Michał mają po 14 lat. Ich życie to walka o każdy kolejny oddech. Inni nastolatkowie marzą o laptopach i skuterach. Oni o normalnym życiu. Do tego niezbędne są im kamizelki oscylacyjne i koncentratory tlenu. Gdy wszyscy stoją tu razem, ogromne koszty leczenia wydają się przez chwilę nieco mniejsze.

 / Fot. J. Wiechoczek
Wracamy do niedźwiedzia. To jego ostatnie chwile. Gajowy bierze strzelbę i słomiany zwierz pada jak długi. Ale nikt się nim nie przejmuje. Wraz z nim odeszło przecież wszelkie zło. Kto żyw, duszkiem wychyla plastikowy kubeczek z czerwonym winem. Bo przecież im się więcej krwi niedźwiedzia wypije, tym się dłużej pożyje.
A teraz tańczmy, wirujmy, póki tu jesteśmy i pókiśmy zdrowi. I cieszmy się, że polska gościnność żyje i ma się dobrze. Więzi międzyludzkie także. Szyte mocną nicią regionalnej tradycji, doprawione sowicie gościnnością i ułańską fantazją. Polska z przytupem, tańcem i gwizdem. Silna wspólnotą. Przepiękna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Z remizą nastąpiła pomyłka - już jej w tekście nie ma :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.