Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

50491 miejsce

Nieedukacyjnie o paleniu papierosów

Nieedukacyjny felieton o zaletach palenia. Dzieci i młodzież do lat 18 bardzo proszę o nieczytanie tego artykułu, a jeśli już przeczytacie, to pod żadnym pozorem nie powołujcie się na tezy w nim zawarte w domu czy też w szkole!

 / Fot. Tak, palę... I wbrew wszelkim kampaniom społecznym, akcjom medialnym, zwiększaniu akcyzy na papierosy, póki co nie zamierzam rzucać. Ktoś może zapytać - dlaczego palę? Dlaczego świadomy zagrożeń zdrowotnych czy kosztów finansowych, zaciągam się?

Odpowiem pytaniem na pytanie: a czy Wy, drodzy orędownicy rzucania palenia, w wieku dwudziestukilku lat, przejmowaliście się swoim zdrowiem? Odmawialiście sobie cukru (biała śmierć przecież), solarium (rak skóry), przypieczonej kiełbaski z grilla (przypalone mięso także ma związki rakotórcze...). Wyniki badań mam bardzo dobre, nic mi nie dolega, zarabiam tyle, że stać mnie (jeszcze...) na paczkę papierosów. Nie mam problemów, by nie zapalić tam, gdzie jest zakaz. Szanuję też prawo innych do niewdychania dymu z mojego papierosa.

Dlaczego więc wszyscy się mnie czepiają i każą mi rzucać palenie? Późniejsze koszty leczenia? Przecież papieros skraca życie, więc pieniądze przeznaczone na moją emeryturę, których państwo nie zdąży mi wypłacić, bo umrę wcześniej niż osoba niepaląca, śmiało może iść na moje ewentualne leczenie. Bilans pewnie wyjdzie na zero.

A co z akcyzą, która wpływa do budżetu państwa? Szacując, że w 2009 roku z tytułu akcyzy wpłynie do polskiego budżetu 14,4 mld złotych (źródło). Naprawdę dziwię się tej całej antynikotynowej kampanii. Za pieniądze, które, także dzięki mnie, trafiają do budżetu, można by rozwiązać tyle problemów: dofinansować policję, służbę zdrowia, szkoły... Może trzeba zmienić front i zamiast hasła "Obywatelu! Nie pal!" zachęcać Polaków do palenia, hasłem: "Paląc finansujesz służbę zdrowia!"?

Nie można też zapomnieć o psychologicznych i społecznych aspektach palenia. W pozytywnym sensie, oczywiście. Ze wszystkich stron słyszę, że palenie tak naprawdę nie redukuje stresu. Może nie od razu i nie samo zapalenie. Ale "przerwa na dymka", często połączona z wyjściem do palarni czy na zewnątrz budynku, nie pozwala na nabranie dystansu do sprawy, na zebranie myśli, a niejednokrotnie także zebranie się w sobie? Kilkakrotnie zmieniałem pracę, w obecnej często mam do czynienia z nowymi pracownikami. Osobiście o wiele szybciej aklimatyzowałem się w nowym środowisku wychodząc na papierosa ze "starymi pracownikami", niż gdy nie paliłem. I mój przypadek nie jest odosobniony - także nowe, palące osoby, które dołączają do mojego obecnego zespołu znacznie szybciej się aklimatyzują niż niepalące. W mniejszym gronie łatwiej załapać kontakt z nowym zespołem, a niekiedy jedyną szansą znaleźć się w takiej mniejszej grupie jest tylko przerwa na papierosa.

Trochę przewrotnie, trochę na przekór wszystkim, bronię swojego prawa do zapalenia papierosa. Jednak parafrazując tekst znanej piosenki: "Tylko kasy, tylko kasy, tylko kasy żal", nie jest już mi tak wesoło. Za paczkę moich papierosów płacę (na razie, a będzie drożej...) ok. 6,40 zł. Palę ok. jednej paczki dziennie, co daje nam wynik 2336 zł w ciągu roku, które przepuszczam z dymem... 2336 zł, za które mógłbym sobie kupić tyle rzeczy, w tyle miejsc pojechać... Co roku spalam 2336 zł, a to nawet dla mnie nie jest już normalne...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

No właśnie żadnych wspomagaczy co mnie najbardziej cieszy bo aspekt finansowy został zrehabilitowany momentalnie, bez zbędnych inwestycji :)

Metoda wyżej wspomniana: "od teraz nie palę", bez żadnego planowania, żadnego ostatniego celebrowanego fajka, nic.
Kiedy mam ochotę sobie zapalić to korzystam z potężnej broni jaką jest wyobraźnia. Rozmyślam sobie o takich zdjęciach z filmów dokumentalnych z obrzydliwymi czarnymi gąbkami, które kiedyś były płucami. Albo taka rura stercząca z gardła.

Pomaga mi też to - choć zabrzmi to nieskromnie, ale za to szczerze - że czuję się lepszy od moich znajomych, którzy nie tyle co po prostu palą, ale palą i też chcą rzucić. Być może z czasem będę mógł im jakoś pomóc chociażby służąc przykładem.

Jest coś jeszcze, zapewne uznacie to za dziwactwo, ale pal licho :)
UWAGA... heavy metal :-)
Wcześniej nie słuchałem takiej muzyki zbyt często, ale zauważyłem, że brutalna, głośna muzyka zabija brutalny głód nikotynowy.

Mimo wszystko nie mam nic przeciwko palaczom. Może na początku miałem z tym problem ale z każdym dniem coraz wyraźniej wracają moje liberalne poglądy. Prawo dot. palenia nie powinno ulec zmianie, obecne jest dobre.

Pozdrawiam :-)
http://twitpic.com/bv28m

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanno, Marto - zgadzam się z Wami, że zdecydowana większość palaczy nie zdaje sobie sprawy (?), że ich "dymek" może komuś przeszkadzać. Osobiście, mimo że sam palę, denerwuje mnie, gdy ktoś dmucha mi prosto w twarz dymem tytoniowym. Dlatego też ja sam uważam na to gdzie palę. No ale są ludzie i ludzie, a tego żadne zakazy nie zmienią. Chociaż niektóre pomysły, gdzie zakazać palenia są naprawdę absurdalne, jak np. pomysł absolutnego zakazu palenia w swoim własnym samochodzie. Rozumiem jeszcze, gdy w tym samochodzie jeżdżą dzieci, ale gdy np. jeżdżę sam?
Panie Antoni, papierosy kupuję z legalnych źródeł, w cenach hurtowych, nie będę tu robił reklamy (albo antyreklamy, jak kto woli) żadnej z marek. Nie są to papierosy ani z najniższej, ani z najwyższej półki. Powiedzmy, że palę coś pomiędzy Marlboro a Mocnymi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Lucyno, zdaję sobie doskonale sprawę, że paląc sobie szkodzę. Z tym argumentem nie dyskutuję. Z tym złym przykładem, który daję dzieciom i innym ludziom to chyba mała przesada. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu spożywczego, by zobaczyć wystawkę z papierosami. W każdym kiosku główna ekspozycja to nie gazety, a paczki papierosów, więc moja skromna osoba raczej nikogo na złą drogę nie sprowadzi. Artykuł jest jak najbardziej na miejscu. Rzadko kto pyta się o zdanie palacza. Co chwila przez media przetacza się dyskusja o zakazach palenia, ale częsci zainteresowanych nikt o zdanie nie pyta, tak jakby to były osoby pozbawione rozumu. Co do grzechu - polecam odpowiedź Wojciecha Żmudzińskiego SJ na pytanie czy palenie jest grzechem: http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/81/comments/2197

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.07.2009 12:44

Dziadek mój palił jak przysłowiowy smok ! Przeżył 84 lata umarł we śnie i nie miał powikłań związanych z paleniem papierosów. Ojczulek nigdy w życiu nie palił i przeżył 79 lat. Przykłady mam takie, więc gdzie tu prawda o szkodliwości palenia papierosów? Wystarczy, że widzę ile osadu na balkonie się zbiera z kominów okolicznych domów i kotłowni. Więc palił, czy nie palił jedna chwała... Jeszcze tylko co palił..... Z tego co pisze autor to za 6,40 jakieś marniutkie papieroski.... Za podobną cenę to u nas tylko od przemytnika można dostać jakieś ,,Jilingi,,. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, zauważyłam taka prawidłowość: palacze twierdzą, że niepalący chcą ograniczyć ich prawa, wprowadzając zakaz palenia w coraz to nowych miejscach. Tyle że sporo (jeśli nie większość) palących osób nie ma zwyczaju respektować prawa innych do oddychania czystym powietrzem. Widziałam niejedno biuro, w którym było sino od dymu, choć nie wszyscy pracownicy palili. Tak samo wyglądały pokoje nauczycielskie, warsztaty itd. Owszem, prawodawca jasno opowiada się po stronie niepalących, ale jasne jest też to, że niepalenie jeszcze nikogo nie zabiło...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Odpowiem pytaniem na pytanie: a czy Wy, drodzy orędownicy rzucania palenia, w wieku dwudziestukilku lat, przejmowaliście się swoim zdrowiem? Odmawialiście sobie cukru (biała śmierć przecież), solarium (rak skóry), przypieczonej kiełbaski z grilla (przypalone mięso także ma związki rakotórcze...)" - TAK.
Za wygodę się płaci, więc na ceny nie ma co narzekać. Bez papierosów spokojnie można żyć.
I o ile bardzo się cieszę, że nie masz problemów z powstrzymaniem się przed paleniem w miejscach zabronionych, o tyle (niestety) nie wszyscy się do tych zakazów stosują. A palenie przy dzieciach to już dla mnie szczyt. Więc 5 zarówno dla Ciebie, za interesujący tekst, jak i dla kampanii antynikotynowych, które jednak mają swój sens ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze twój panegiryk na cześć papierosów wynika z niewiedzy.
Nie wierzę, że zdajesz sobie sprawę, że twoja kondycja fizyczna jest przez palenie słabsza,a twój zatruwany układ nerwowy będzie coraz słabszy, suma strat jest większa niż korzyści.
W dodatku to nieprawda, że to woja prywatna sprawa, że nie szkodzisz otoczeniu, dym zatruwa środowisko naturalne, dajesz zły przykład dzieciom i ludziom, którzy cię widzą, nawet ten artykuł jest nie na miejscu.
Pozatym to grzech przeciwko Bogu. Jest przecież przykazanie: Nie zabijaj apalenie to samobójstwo na raty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze - nie wiem jak Remy, ale ja rzuciłam metodą "od teraz nie palę" - troche sie przemęczyłam, ale poszło. Nie palę dziesiaty rok. :)
Remy - kciuki trzymam - szklanka wody na "chcicę", głęboki wdech i przechodzi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Remy, a jak rzucałeś? Sama silna wola czy korzystasz z jakiś "wspomagaczy"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja myślałam, że sól to biała śmierć <myśli> Ładny wniosek na koniec:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.