Facebook Google+ Twitter

(Nie)istniejący syndrom

(Nie)istniejące w rzeczywistości zjawisko psychiatryczne stało się orężem w batalii środowisk pro- i antyaborcyjnych. Smutne, że osoba zainteresowana tematem w Polsce nie dowie się nic na temat jego istnienia.

Aborcja już dawno została zawłaszczona przez prawicę i lewicę, niechciana ciąża jest sprawą bardzo polityczną. Dlaczego jednak ewentualne istnienie związanych z jej usunięciem stanów depresyjnych też musi być wiedzą zawłaszczoną przez oba środowiska?

Czy stan psychiczny kobiety, która poddała się zabiegowi aborcji, w naszym kraju również musi być ściśle polityczny? Brzmi to co najmniej dziwnie, ale widocznie musi. Z internetu dowiemy się, że zarówno środowiska pro, jak i anty mają na ten temat swoje (oczywiście rozbieżne) zdania i powołują się na badania naukowe...

„Skutki aborcji dla zdrowia psychicznego kobiety są katastrofalne, (...). 91 procent kobiet po aborcji zapada na żałobę patologiczną, której przyczyną jest niemożność obejrzenia zwłok dziecka i poczucie winy. 81 procent doznaje drastycznego spadku poczucia własnej wartości. 93 procent kobiet po aborcji wpada w depresję, 98 procent w nerwice, 61 procent sięga po alkohol”.
Doktor Witold Simon, członek Stowarzyszenia Polskich Psychologów Chrześcijańskich, cytat za portalem Psychologia.net.pl. [ www.przekroj.pl].

Jak widać, źródło do wiarygodnych nie należy. Czy religia musi się wkradać nawet do psychiatrii? Kogo obchodzi wyznanie lekarza specjalisty? Czy psychologowie buddyści/ateiści/sekciści mieliby inne zdanie na temat syndromu? Oto przykład odmiennych przekonań, oczywiście potwierdzonych badaniami, oczywiście równie „obiektywnych”...

„Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne przeprowadziło badania trwające osiem lat od 1979 roku, w których wzięło udział 5 295 kobiet między 14. a 24. rokiem życia na początku badania. (...). To, czy kobiety miały aborcję, czy nie podczas lat objętych badaniem, nie miało wpływu ani na ich zdrowie psychiczne, ani na poczucie wartości”.
Wanda Nowicka, „Biuletyn Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny” 2 (23), jesień 2002 roku
[ www.aborcja.strony.pl].

Tą opinię potwierdziła również moja rozmówczyni, Małgorzata Szarzyńska, konsultant wojewódzki
w dziedzinie psychologii klinicznej: - Kobiety, które poddały się aborcji nie są bardziej narażone na cierpienie spowodowane: depresją, zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami psychotycznymi, aktami samobójczymi niż te, które donosiły ciążę. Emocje pozytywne okazały się być dominujące nad negatywnymi, zaś poziom cierpienia spadał z wysokiego jaki notowano przed aborcją do niskiego zaraz po jej wykonaniu.

Szarzyńska zaznacza, że trauma kobiet po aborcji może wynikać z wychowania w katolickim środowisku, ale depresja może mieć też zupełnie inne podłoże:
- Problemy kobiet, które poddały się aborcji są związane z ich sytuacją życiową a nie samą aborcją. Przeprowadzono wiele badań dotyczących charakterystyki czynników ryzyka. Oto kilka przykładów: istnienie medycznych bądź psychiatrycznych problemów przed zajściem w niechcianą ciążę, impulsywność, późny etap ciąży w jakim kobieta podjęła decyzję o aborcji, fizyczna lub seksualna przemoc w rodzinie, ciąża będąca efektem gwałtu, brak lub niedostateczne wsparcie w rodzinie i najbliższym środowisku społecznym, często bieda, konfliktowa relacja z matkami (nieletnie), konfliktowa relacja małżeńska itp.

Konsultanta powołuje się w swojej opinii na wiele zagranicznych badań prezentowanych w periodykach tematycznych, jak np.: „Professional Psychology”, „Journal of Personality and Social Psychology”, „American Journal of Orthopsychiatry” i wiele, wiele innych.

Oczywiście rzuca to jakiś pogląd na sprawę, nie wiem jednak jaką odpowiedź otrzymałbym od innego specjalisty. Również „Nasz Dziennik” prezentuje badania, ale chyba nie muszę opisywać ich rezultatu. Tytuł sam je dyskredytuje, chociażby dlatego, że każdy wie, że dziennik powołał się na takie, które nie kolidowały z linią programową...

Do zwolenników aborcji, bardziej niż cokolwiek innego, przemówić mogą wypowiedzi ginekologów ze szczegółami opisujących usuwanie ludzkiego płodu krok po kroku. Zapewniam, że nie jest to lektura dla wrażliwych... [ www.da-przystan.mkw.pl].

Wrażenie potęguje głośny film dokumentalny stworzony przez lekarzy ginekologów: „Niemy krzyk” Nathansona. Do organizacji Planned Parenthood jednak nie przemówił, Wikipedia pisze: "W 1985 roku zespół ekspertów medycznych proaborcyjnej amerykańskiej organizacji Planned Parenthood uznał, że film jest "pełen błędów medycznych, naukowych i prawnych, jest w nim wiele mylących przesadzonych stwierdzeń".

Oczywiście, komentarze pojawiające się w filmie są nacechowane, co zarzuca organizacja, jednak obraz nagrany ultrasonografem, nie pozostawia złudzeń: chyba każda osoba mająca do czynienia z aborcją, może nabawić się syndromu poaborcyjnego, niezależnie od tego, czy on rzeczywiście istnieje!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Myślę, że można, manipulując sondażem, uzyskać w tej sprawie wyniki takie, jakich się oczekuje. Nie jest też tajemnicą, że wyniki badań też są obiektem manipulacji. Za aborcją stoi w tej chwili na świecie tak potężny "przemysł", że ludzie z nim związani zrobią wszystko, by wszystko było za. A jeśli piszesz o nieobiektywizmie "Dziennika", to nie powinnaś przytaczać bez podobnego komentarza wyników podawanych przez Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.