Facebook Google+ Twitter

Niejasna analiza nagrań wideo na rozprawie dr. G

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2009-01-16 14:38

Przed warszawskim sądem odbyła się kolejna rozprawa w procesie doktora Mirosław G., kardiochirurga oskarżonego o branie łapówek. Sąd analizuje kolejne nagrania, które zarejestrowało CBA w gabinecie lekarza, a które mają być dowodem tego, że lekarz żądał od pacjentów łapówek.

Na czterech prezentowanych filmach widać, jak rodziny operowanych osób zostawiają w pokoju kardiochirurga koperty. Oskarżony w ogóle nie reaguje na te gesty, w dwóch przypadkach odkłada koperty na bok, nie zaglądając do nich. Przed sądem dr G. kilkakrotnie podkreślił, że z nagrań nie wynika, iż w kopertach są pieniądze.

Na nagraniach widać, jak doktor Mirosław G. rozmawia ze swoimi pacjentami: opowiada, jak przebiegała operacja, wydaje polecenia odnośnie dalszej rehabilitacji, przyjmowania leków, leczenia sanatoryjnego lub spotkań z psychologiem.

We wszystkich przypadkach pacjenci zostawiają na biurku lekarza koperty. Jak mówi adwokat Rafał Rogalski, tak też zrobili dwaj oskarżeni o wręczenie łapówki bracia, których ojciec był operowany przez dr G., niestety kilka tygodni po zabiegu umarł. Mecenas twierdzi, że kardiochirurg brał pieniądze z zimną krwią, wiedząc, że operacja była ryzykowna.

Na poprzednich rozprawach oraz w rozmowach z dziennikarzami mecenas twierdził także, że dr Mirosław G. uzależniał wykonanie tej operacji od pieniędzy. Dziś, w sądowych kuluarach, ku zaskoczeniu reporterów zaprzeczał temu, ale nie chciał przyznać, że wycofuje się ze swoich zarzutów.

Obrońca doktora G. uważa, że z zaprezentowanych dziś nagrań może błędnie wynikać, iż oskarżenia dotyczące uzależniania operacji od zapłaty mogły się wziąć z samych wypowiedzi oskarżonego kardiochirurga, a przede wszystkim z ich błędnej interpretacji. W kilku rozmowach z rodzinami operowanych osób lekarz używa sformułowań: „pacjent z górnej półki" albo „leki z górnej półki".

Jednak, jak przekonuje mecenas Magdalena Bentkowska, wypowiedzi lekarza „absolutnie nie oznaczały, że pacjent jest traktowany wyjątkowo i lepiej niż inni chorzy, a skoro tak, to wymaga to jakiejś - jak wynika z prokuratorskich zarzutów - rekompensaty". Przed sądem lekarz wyjaśnił, że użyte przez niego określenia są elementem „zawodowego slangu", a znaczą „tylko tyle, że pacjent "z górnej półki", to pacjent podwyższonego ryzyka, który może umrzeć, natomiast "leki z górnej półki", to leki rzeczywiście drogie, ale przede wszystkim stosowane w trudnych i skomplikowanych zabiegach". Nie jest to jednak dowód na to, że lekarz żąda opłaty za operację i leczenie.

Ponadto adwokat dodaje, że dokonane przez CBA nagrania nie są wystarczającym dowodem na to, że Mirosław G. brał od pacjentów pieniądze. Przypomniała, że na innych nagraniach widać, że w niektórych kopertach zamiast pieniędzy były laurki, podziękowania od chorych albo wyniki badań. „Trudno więc wnioskować, co jest w zamkniętej kopercie" - podkreśla adwokat dr G.

Doktorowi G. grozi mu do 10 lat wiezienia. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiada ponad 20 osób oskarżonych o wręczanie lekarzowi łapówek. Od dnia rozpoczęcia procesu oskarżeni pacjenci nie przychodzą na rozprawy, ale nie mają też takiego obowiązku.
JS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.