Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3261 miejsce

Niekochana nauczycielka miłości - "Sztuka kochania" już w kinach

Ten film nie mógł się nie udać. Jeśli za historię Michaliny Wisłockiej, kobiety jedynej w swoim rodzaju, bierze się Maria Sadowska, która nie raz już udowodniła, że doskonale czuje współczesne kino, to efektem muszą być pełne sale kinowe.

Magdalena Boczarska jako Michalina Wisłocka. / Fot. Jarosław Sosiński/materiał prasowyWarto jeszcze dodać, że autorka "Dnia kobiet" miała wśród współpracowników między innymi Krzysztofa Raka, którego scenariusz legł u podstaw sukcesu filmu "Bogowie" Łukasza Palkowskiego (autocytat z tej produkcji uważny widz dostrzeże podczas jednej ze scen na schodach gmachu Komitetu Centralnego niepodzielnie rządzącej w czasach Polski Ludowej partii). Inspiracją do "Sztuki kochania. Historii Michaliny Wisłockiej" była książka Violetty Ozminkowski "Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki". Szczęśliwie scenarzyście udało się stworzyć pełnokrwistą postać doktor Michaliny Wisłockiej rewelacyjnie zagranej przez Magdalenę Boczarską, której udział w filmie Marii Sadowskiej nazywają rolą życia, a przecież jest to aktorka - jak się wydaje - o nieograniczonych umiejętnościach przeobrażania się i wielkie kreacje zapewne są artystce pisane w przyszłości. Oby nieodległej. Boczarska jest jednakowo przekonująca, gdy jako bezpruderyjna ginekolożka szerzy szokującą w siermiężnych czasach PRL-u wiedzę na temat jednej z najważniejszych i najradośniejszych dziedzin życia człowieka, jaką jest seks (nazywany w tamtych czasach pruderyjnie "tymi sprawami") i bezkompromisowo walczy z decydentami o wydanie bez żadnych zmian jej dzieła życia, jaką jest książka "Sztuka kochania". Ale aktorka potrafi też poruszyć widza w scenach, gdy jej własne życie rodzinne (tworzyła swoisty trójkąt z mężem i jej kochanką, a swoją przyjaciółką) i uczuciowe jest dalekie od ideału, czy choćby normalności emocjonalnej, którą przynoszą rady doktor Wisłockiej jej pacjentkom, wśród których znajdują się także urzędniczki Wydziału Kultury KC PZPR i żony przeciwników wydania jej erotycznego poradnika (to one, zresztą, w decydującym stopniu przyczyniły się ostatecznie do pojawienia się "Sztuki kochania" na rynku wydawniczym, o czym Boczarska - Wisłocka mówi podczas napisów końcowych).

Bo film "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" to historia wielkiej indywidualności, którą niewątpliwie byłaMagdalena Boczarska (Michalina Wisłocka) i Eryk Lubos (Jurek) w scenie z filmu Marii Sadowskiej. / Fot. Jarosław Sosiński/materiał prasowy tytułowa bohaterka, osoby bezgranicznie oddanej swojej idée fixe, jaką było uświadomienie kobietom (i nie tylko im), że miłość cielesna może, a nawet powinna być źródłem radości. Ale także - jeśli nie przede wszystkim - jest to opowieść o kobiecie, która troszcząc się o szczęście innych, sama w miłości go znaleźć nie mogła lub nie potrafiła. Nie otrzymuje prawdziwego uczucia od męża Stanisława (gra go sugestywnie Piotr Adamczyk), a kiedy już pojawia się w życiu Miśki ktoś taki, jak Jurek (w tej roli niezawodny, jak zawsze, Eryk Lubos), to szybko okazuje się, że równie ważna jest dla niego żona i córeczka. "Nauczycielce miłości" pozostaje w zasadzie tylko jamniczka Boruta, mająca złagodzić doznanie samotności. Magdalena Boczarska swą grą potrafi niezwykle prawdziwie oddać ten dramat bohaterki filmu.

Małżeński trójkąt: Piotr Adamczyk, Magdalena Boczarska i Justyna Wasilewska. / Fot. Jarosław Sosiński/materiał prasowyKreacje aktorskie są generalnie mocną stroną filmu Marii Sadowskiej - poza wymienionym nie sposób pominąć ról Borysa Szyca, Danuty Stenki, Justyny Wasilewskiej, Arkadiusza Jakubika, Wojciecha Mecwaldowskiego czy Artura Barcisia (ten ostatni gra cenzora Bolesława, a sceny z jego udziałem należą do najzabawniejszych w całym filmie). Na światowym poziomie są zdjęcia Michała Sobocińskiego, który godnie kontynuuje dzieło swojego ojca Piotra i dziadka Witolda; współgra z nimi i akcją filmu muzyka autorstwa Radzimira Dębskiego. Genialną pracę wykonali: Ewa Gronowska (kostiumy) i Wojciech Żogała (scenografia), dzięki którym szary świat Polski Ludowej jawi się na ekranie jak żywy. I rodzi się przy okazji taka refleksja, że dzięki tak barwnym postaciom jak Michalina Wisłocka (ciekawe, co powiedziałaby na poglądy prof. Urszuli Dudziak, ekspertki Ministerstwa Edukacji Narodowej w zakresie reformy do życia w rodzinie) życie w tamtej epoce było jako tako do zniesienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Właśnie wróciłam z kina, świetny film doskonale pokazujący obraz tamtych czasów. Sceny humoru sytuacyjnego znakomicie ubarwią ten film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bohaterka to kolejny przykład osoby, która świetna jest profesjonalnie, za to prywatnie i emocjonalnie popełniała błąd za błędem skutkujące tragedią rodzinną

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja zachęca do obejrzenia filmu. Napisana w świetny sposób. Film "rozłożony na czynniki pierwsze"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.