Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

429 miejsce

Niekończąca się historia końca świata według Świadków Jehowy

1874, 1914, 1918, 1925, 1945, 1972, 1975, 1984/1994, 2000, 2034... Prawdopodobnie żadne inne wyznanie religijne na świecie nie miało już tylu wyznaczonych dat końca świata, co Świadkowie Jehowy.

Podejście nr 3, czyli już za 4 lata będzie koniec świata (1918)


Towarzystwo Strażnica, którego założycielem był Russel, przesuwa datę armagedonu o kolejne 4 lata. Po raz kolejny swoje obliczenia opiera na "proroctwach" Wielkiej Piramidy. Tym razem koniec świata następuje. Ale tylko dla Russela. Umiera w 1916 roku, jeszcze przed fiaskiem swojej ostatniej przepowiedni.

Podejście nr 4, czyli czy Abraham, Izaak i Jakub chcieliby zamieszkać w Kalifornii? (1925)


"Dom książąt" przygotowany w oczekiwaniu na zmartwychwstanie Patriarchów Starego Testamentu, którzy mieli w nim zamieszkać / Fot. DtbrownNastępcą Russela zostaje J.F. Rutherford, prawnik i kaznodzieja. Typuje, że koniec świata nastąpi w 1925 roku. Wówczas to powstaną z martwych starotestamentowi patriarchowie: Abraham, Izaak i Jakub. Ale to nie wszystko. Wiele osób żyjących w tych czasach w ogólne nigdy nie umrze. Towarzystwo jest tak pewne przepowiedni swojego przywódcy, że przygotowuje w San Diego w Kalifornii specjalny dom na przyjęcie patriarchów. Gdy okazuje się, że wcale nie zmartwychwstali, Strażnica tłumaczy, że dom przygotowano na potrzeby samego Rutherforda. Ostatecznie sprzedano go w 1948 roku.

Podejście nr 5, czyli koniec nazizmu = koniec świata (1945)


Niepowodzenie z 1925 roku wcale nie zniechęca Rutherforda. Ustala nową datę końca świata na dzień upadku nazizmu, którego zresztą nie doczekał. Umiera w 1942 roku. 3 lata później III Rzesza przegrywa II wojnę światową i datę tę uznaje się dziś za koniec nazizmu. Świat trwa jednak dalej.

Podejście nr 6, czyli 6 tysięcy lat ludzkiej historii raz jeszcze (1972)


Kolejny koniec świata według Świadków Jehowy ma nastąpić w 1972 roku. Datę tę wskazuje 29 lat wcześniej trzeci prezes Towarzystwa Strażnica, N. Knorr. Według jego obliczeń Russel pomylił się o prawie 100 lat wyznaczając rok, w którym minie 6 tys. lat istnienia człowieka na ziemi (pierwszy przywódca Strażnicy wskazał na rok 1874). Po kilku latach Knorr przelicza wszystko raz jeszcze i odkłada swoją zapowiedź armagedonu na rok 1975.

 / Fot. Alfred Handel/CC BY-SA 3.0

Podejście nr 7, czyli tym razem to już na pewno (1975)


Według obliczeń Knorra w 1975 r. miała stoczyć się ostateczna bitwa Chrystusa z Szatanem. Do niczego takiego nie dochodzi, jednak tym razem Jehowici bardzo boleśnie odczuwają konsekwencje rzucanych na wiatr zapowiedzi końca świata. Od połowy lat 60. wszystkich nowych członków nauczano bowiem, że koniec świata bez żadnych wątpliwości nastąpi w 1975 roku. Dlatego ci, którzy w to uwierzyli, planowali swoją edukację, karierę zawodową oraz wydatki tylko do tego roku. Nie myśleli o tym, co będzie dalej.

Z powodu niespełnienia się tej przepowiedni, w drugiej połowie lat 70. XX wieku Świadkowie Jehowy odnotowują znaczny spadek zainteresowania głoszoną przez nich prawdą. Po końcu świata, który nie nadszedł, ich szeregi opuszcza blisko milion wyznawców. Dodatkowo w 1977 umiera Knorr.

Towarzystwo stara się zrzucić winę na zwykłych Jehowitów, którzy rzekomo sami między sobą mieli ustalić fałszywą datę końca świata. W wydawanym przez nich piśmie "Strażnica" piszą: Być może niektórzy spośród ludzi służących Bogu układali swe plany życiowe według błędnego poglądu, że coś się zdarzy w oznaczonym dniu lub roku. (...) Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych przesłankach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Zadarł Pan Kolega z Jehowitami? Przynajmniej jeden miał odwagę rozpocząć otwartą polemikę. Chwała mu za to, chociaż jeśli oni są wierni Pismu to ja jestem kalifem Omarem. Z sumarycznej oceny widzę, że było dużo piątek i jedynek. Mi się nie udało zadrzeć z "naukowo" wierzącymi w UFO ateistami, ale wszystko jeszcze przede mną. W drodze eksperymentu przetłumaczę swój tekst na angielski, niemieckli i rosyjski, a potem... Zobaczymy. Gratuluję dowcipnego artykułu oraz nagrody,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Andrzej Chorążewicz
Trudno mi się z Panem nie zgodzić. Co więcej: gdy rozmaici przepowiadacze czekają na kolejną datę - to właśnie Świadkowie Jehowy z przekonaniem, z góry piszą na jej temat w "Strażnicy" przeznaczonej do udostępniania na styczeń przyszłego roku, czyli po owej dacie. Ciekaw Pan, co oni z góry już teraz piszą?
Tutaj artykuł: http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/wp20130101/czy-ba%C4%87-si%C4%99-ko%C5%84ca-%C5%9Bwiata/
Proszę jednak doczytać ten cykl artykułów do końca...
Z poważaniem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Tomasz Brusik
Dziękuję za Pańską odpowiedź.
Co prawda wyznanie, że owe daty 'były bardziej sugestiami' brzmi mniej jednoznacznie, niż stwierdzenia w Pana artykule, przypisujące Świadkom te daty - ale docenić trzeba i to. Co prawda, osoby bardziej zagłębione w temat są i tak świadome, że nie tylko po, ale i przed 1975 r. ewentualne daty nie były oficjalną nauką Świadków, a co najwyżej prywatną interpretacją tej czy owej osoby.
Aby jednak dojść do takich konkluzji (a potem je uczciwie przedstawić), trzeba by przestudiować cierpliwie całe roczniki biblijnych materiałów wydawanych przez WTBTS, na co potrzebny i czas, i chęci. Rozumiem wszakże, iż zależy Panu na własnej dziennikarskiej wiarygodności, dlatego zachęcam na przyszłość do korzystania z tekstów źródłowych, a nie z opinii (i to wyłącznie tych nieprzychylnych) na temat tychże tekstów; będzie to spełnieniem podstawowego wymogu, zwanego na Wiki NPOV. [Teksty Biblioteki WT online dostępne są tutaj > http://wol.jw.org/pl/wol/h/r12/lp-p ]
Przykładowo, artykuł ze "Strażnicy" 15.12.2003., na który się Pan powołuje, dostępny tu > http://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2003923 ; oczywiście nie tylko nie ma tam 'wprost roku 2034', ale i tego, jakoby Noe znał datę ("120 lat" to podjęta decyzja Boga, a nie informacja przekazana Noemu). Biblia wyjaśnia, że dostał on zadanie budowania arki, ale o dacie rozpoczęcia potopu został poinformowany na tydzień (!) przed faktem. Zaś doktryna Świadków nigdy nie wykracza poza Biblię.
Dlatego też analogia "dni ostatnich" do "czasów Noego" dotyczy (jak to ujmuje Jezusowe proroctwo) sytuacji światowej, nie zaś upływu czasu; inaczej Jezus przeczyłby sam sobie twierdząc, że dnia ani godziny nie zna nikt na ziemi.
W istocie największa szkoda, jakiej doznają ludzie wyznaczający sobie jakieś daty to taka, że po rozczarowaniu doznanym upływem takiej daty przestają w ogóle wyczekiwać czegokolwiek - vide wypowiedź poprzednika...
Wyrazy szacunku dla Pana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałem w swoim tekście, że wszystkie daty końca świata po 1975 były mniej nieoficjalne, były bardziej sugestiami. Dat takich jak 1984/1994 i 2000 nie ma nawet w książce "Chrześcijaństwo w spotkaniu z religiami świata", w którym Świadkowie Jehowi przedstawieni są chyba najmniej korzystnie ze wszystkich źródeł, z jakich korzystałem (jako sekta i fałszywi prorocy). Na czym polegają te sugestie? "Strażnica" z 15.12.2003 nie podaje wprost roku 2034, ale na str. 15 w artykule "Bądźmy coraz bardziej czujni" sugeruje, że od roku 1914 żyjemy w końcowych dniach, które ostatecznie zakończą się po kilkudziesięciu latach, analogicznie jak za czasów Noego, który został ostrzeżony ze 120-letnim wyprzedzeniem, by móc się przygotować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy ktoś chce poruszyć temat "końca świata" (cokolwiek rozumie pod tym pojęciem) - nieomal nie może pominąć Świadków Jehowy.
Bowiem wśród wszystkich wyznań twierdzących, że opierają swoją doktrynę na Piśmie Świętym - tylko oni okazują się w swoich wierzeniach konsekwentni.
A dowodzą tego działalnością kaznodziejską, skierowaną na wskazywanie każdemu chętnemu podobieństw między wydarzeniami zachodzącymi na świecie a spełnianiem się biblijnych proroctw o "dniach ostatnich".
Swoim zaś zaangażowaniem w tę działalność pokazują, że istotnie 'nie znają dnia ani godziny', zgodnie z wyraźnym oświadczeniem samego Jezusa (Mt 24:36, Mk 13:32). I w tym zdecydowanie odróżniają się od najrozmaitszych samozwańczych mesjaszów (religijnych i świeckich), co to wieszczyli konkretne daty.
Inną różnicą jest to, że owi wieszcze zagłady na ogół napawali się straszeniem ludzi, nie wskazując konkretnych sposobów ratunku; tymczasem Świadkowie w ślad za Biblią wskazywali, kto ocaleje z Armagedonu i co należy czynić, by znaleźć się wśród ocalałych.
Ponadto kolejni rzekomo natchnieni fałszywi prorocy końca odchodzili w zapomnienie wraz z ich niespełnionymi przepowiedniami, pozostawiając po sobie rozczarowanie i zrujnowaną wiarę słuchaczy w jakiekolwiek ostrzeżenia; tymczasem Świadkowie głoszą coraz śmielej i na coraz większą skalę, a ich słuchacze stają się ludźmi czujnymi i gotowymi na zapowiedziane w Biblii zmiany dotyczące ludzkości, a równocześnie wyzwolonymi od irracjonalnych lęków i zrównoważonymi.
Biorąc powyższe fakty pod uwagę nie sposób nie dostrzec, jaką farsą jest przypisywanie właśnie Świadkom głoszenia daty Armagedonu...
Dla kogokolwiek obiektywnego podstawą wiedzy nt. oficjalnej doktryny Świadków Jehowy powinien być kontakt z oficjalnym źródłem - choćby ich stroną internetową "www.jw.org".
Np. http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/wp20130101/czy-ba%C4%87-si%C4%99-ko%C5%84ca-%C5%9Bwiata/
albo: http://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/g201209/fascynacja-ko%C5%84cem-%C5%9Bwiata/ i następne artykuły, by podać choćby kilka.
Ale cóż... Można się przyzwyczaić, że najwięcej o Świadkach i ich biblijnym nauczaniu wiedzą jakoby ci, co z nimi nigdy nie rozmawiają; że informacje reporterskie czerpie się ze źródeł odstępczych bądź zajmujących się zawodowo dyskredytowaniem Świadków itp.
Może to nieetyczne, może mija się z prawdą, za to dobrze się "sprzedaje" osobom niezorientowanym i żądnym sensacji.

Panie Tomaszu!
Kiedyś jeden z reporterów W24 zamieścił podobną "sensację", a potem wił się jak piskorz, poproszony o uzasadnienie jej. Może Pan to sprawdzić, przeglądając moje komentarze pod artykułem P. Braciszewskiego oraz jego odpowiedzi. Tutaj: link
Ma Pan teraz szansę zadbać o własną reporterską rzetelność, konfrontując podane "rewelacje" z faktami, czerpanymi z miarodajnego źródła - i zamieszczając sprostowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.