Facebook Google+ Twitter

Niekoronowany król Raul

Niby na pierwszym planie, ale zawsze w cieniu. Strzelał bramki z najtrudniejszych pozycji i w najważniejszych meczach, ale w świetle jupiterów błyszczeli inni. Najmniej doceniany z wielkich piłkarzy - Raul Gonzalez.

 / Fot. Tsutomu Takasu, CC2.0, http://en.wikipedia.org/wiki/File:Ra%C3%BAl_Gonz%C3%A1lez_11dic2008.jpgZgodnie z obecną wykładnią przepisów FIFA Raul uważany jest za wychowanka "Królewskich". Na Santiago Bernabeu przybył jednak dopiero w wieku 15 lat - tylko z tego powodu, że jego dotychczasowa szkółka piłkarska pod zwierzchnictwem Atletico zaprzestała działalności. Swoje pierwsze kroki na boisku stawiał w rodzinnym San Cristobal los Angeles, na przedmieściach stolicy Hiszpanii.

Działaczom i trenerowi Realu Jorge Valdano nie trzeba było wiele czasu, żeby zauważyć jaki diament sprezentował im los. W Primera Division Raul zadebiutował jeszcze przed ukończeniem 18 roku życia u boku swojego idola - Emilio Butragueno. To po nim odziedziczył koszulkę z nr 7, z którą nie rozstaje się do dziś. W swoim premierowym sezonie 1994/1995 w 28 meczach 9 razy pokonał bramkarzy rywali, a "Los Blancos" po czterech latach abdykacji na rzecz Barcelony mogli cieszyć z mistrzowskiego pierścienia.

Gdy w 1998 r. Real po raz pierwszy od 32 lat wygrał Ligę Mistrzów, na hasło Raul drżeli już obrońcy najlepszych zespołów świata. Jako 22-latek miał na koncie ponad 50 bramek w lidze, regularnie notując dwucyfrowe zdobycze na koniec rozgrywek. Wraz z Fernando Morientesem stworzył duet uosabiający nadejście nowego madryckiego imperium.

Punktem kulminacyjnym odbudowy świetności klubu było objęcie stanowiska prezesa przez obdarzonego dalekosiężnymi piłkarskimi wizjami Florentino Pereza. Jego "Galacticos" mieli być czymś więcej niż drużyną i wykraczać poza ramy sportu. Kibice "Królewskich" co sezon rozpieszczani byli przybyciem nowych idoli: Figo, Zidane'a, Ronaldo, nieco później Beckhama. Świat zszokowany był monopolem Pereza w pozyskiwanie piłkarskich wirtuozów i coraz wyższymi kwotami transferowymi. Raul zostałem tłem dla marketingowych działań Realu, ale on nigdy nie aspirował do roli medialnej gwiazdy. W wymiarze sportowym ze swoich zadań wywiązywał się z nawiązką - to jego bramki w decydowały o kolejnych tytułach.

Po trzecim triumfie w Lidze Mistrzów w ciągu sześciu lat w sprawnie działającej madryckiej maszynie coś przestało działać. Podstarzali i sportowo wypaleni "Królewscy" ustąpili wpierw pola Valencii, później przyćmił ich geniusz Ronaldinho. Lata 2004-2007 były najgorszym okresem w klubowej karierze Raula. "En Angel de Madrit", jak zwykli określać swojego ulubieńca kibice na Santiago Bernabeu, przez trzy sezony strzelił zaledwie 21 bramek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.