Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

130476 miejsce

Niektórym światowym przywódcom pył nie pozwolił dolecieć do Krakowa

Po tym jak przestrzeń powietrzna nad Europą została zablokowana z powodu unoszącej się chmury pyłu wulkanicznego, swój udział w uroczystościach pogrzebowych pary prezydenckiej odwołało wielu znaczących światowych przywódców.

Barack Obama źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ea/Barack_Obama_arrives_at_Baghdad_International_Airport_4-7-09_2.JPG / Fot. wikimediaWśród osób, które zapowiedziały swój udział w uroczystościach pogrzebowych był m.in. prezydent USA Barack Obama, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, premier Włoch Silvio Berlusconi, szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso czy kanclerz Niemiec Angela Merkel. Żadne z nich nie pojawiło się jednak na krakowskim rynku w dniu pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. Przeszkodził im w tym pył wulkaniczny unoszący się niemal nad całą Europą.

Jak się jednak okazało w dniu samych uroczystości, przeszkoda ta była do pokonania. Niebezpieczną chmurą nie przejęły się delegacje Estonii, Rumunii, Słowenii czy prezydent Niemiec Horst Köhler i bezpiecznie dotarły do Polski. Z kolei przedstawiciele Czech, Łotwy, Słowacji i Ukrainy, by dotrzeć do Krakowa przesiedli się do samochodów. Pył wulkaniczny nie zniechęcił także premiera Maroka, który do Krakowa przyleciał małą cessną 560.

Micheil Saakaszwili źródło: http://www.president.gov.ge/modules/showgallery.php?l=E&id=243&m=1 / Fot. www.president.gov.geNieobecny był prezydent USA Barack Obama, którego lot również został odwołany z powodu pyłu wulkanicznego. W tym kontekście niezwykły staje się czyn prezydenta Gruzji, który przebywał z wizytą w USA. Micheil Saakaszwili by dotrzeć do Krakowa lądował w pięciu państwach. Najpierw przyleciał do Portugalii, stamtąd udał się do Włoch, następnie przez Turcję, Bułgarię i Rumunię dotarł do Polski. Jego małżonka również miała ciężką podróż. Spędziła ona 13 godzin za kierownicą samochodu, by tylko dotrzeć na uroczystości pogrzebowe.

Wielkim obecnym był natomiast prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, który postanowił przylecieć na uroczystości za wszelką cenę. Jego samolot Ił-96 początkowo leciał ponad chmurą pyłu na wysokości 11 tysięcy metrów, przy zbliżaniu się do granic Polski obniżył lot na wysokość 6 tysięcy metrów, pod chmurę, co umożliwiło mu bezpieczny przelot nad krajem. Z tak niskim torem lotu nie było problemów, gdyż przestrzeń powietrzna Polski była cały czas zamknięta.


źródło:
tvn24.pl
tvn24.pl
wyborcza.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zapewne zastanawiali się nad tym jak się z tego wykręcić, widać jak na dłoni!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.