Facebook Google+ Twitter

Nielegalne gierki ukraińskich gastarbeiterów

Integracja polsko-ukraińska nieustannie rozwija się. Może na szczeblu dyplomatycznym są jakieś niedomówienia i kontrowersje, na poziomie międzyludzkim jednak wszystko układa się dobrze. Okolice warszawskiego Dworca Stadion są najlepszym przykładem, że wszystko między naszymi narodami gra. Może nielegalnie, ale gra.

Przemyt
Chyba każdy wie, co się dzieje w okolicach dworca autobusowego Warszawa Stadion. Od lat jest to największy w stolicy nielegalny rynek zbytu tanich papierosów i alkoholi. Od wczesnego rana do późnej nocy 7 dni w tygodniu na przestanku Aleja Zieleniecka czatują ukraińskie przekupki. Ceny na tym czarnym rynku naprawdę zaskakują. Papierosy w cenie 6 zł i ukraińska wódka w cenie 10 zł cieszą się niezłą popularnością wśród szukających taniochy warszawiaków. Handlarki z kolei nie narzekają na swoją ciężką pracę.

- Jestem tu nowa. Pochodzę z Zakarpacia. Tam zostawiłam męża i trójkę dzieci. Mieszkam już trzy miesiące w Warszawie. Każdego dnia od 8.00 do 18.00 sprzedaję na Alei Zielenieckiej towar (...) Ciężko się żyje, ale nie ma wyjścia. Mąż nie pracuje, ja też na Ukrainie nie mogłam znaleźć roboty (...), dlatego wyjechałam tu. 50 zł dziennie to dla mnie wielkie szczęście (...)O takich pieniądzach nie mogłam nawet marzyć w domu - przyznaje Ukrainka.
- Bawię się w przemyt już 12 lat. Nieraz miałam problemy z celnikami, którzy nie chcieli przepuszczać mojego towaru przez granicę, zdarzało się również, że wykrywała mnie policja (...) jednak zawsze wracam. Czemu? Nie mam, niestety, wyjścia - mówi doświadczona koleżanka obok.

Niewtajemniczonym wydaje się niemożliwe przetransportować przez polsko-ukraińską granicę więcej niż dwie paczki papierosów. Przekupki jednak radzą sobie z surowym polskim prawem.
Istotnie pomagają im ukraińscy kierowcy autobusów kursujących codziennie z Ukrainy do Polski. W specjalnym tajniku, znajdującym się w bagażniku autokaru, można nielegalnie przewieźć nawet 100 kartonów papierosów i kilkadziesiąt litrów alkoholu.
- Jeżeli nie udaje się namówić kierowców, to trzeba liczyć na dobroć celnika, który przymknie oko na załadowaną papierosami torbę. Taka "dobroć" jednak trochę kosztuje - skarżą się handlarki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.