Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21475 miejsce

Nielegalni przewodnicy stają się problemem

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-07-12 07:59

Krakowscy przewodnicy skarżą się na nieuczciwą konkurencję. Ludzie nielegalnie oprowadzający wycieczki i prywatnych turystów zabierają im chleb i opowiadają turystom bzdury. Straż miejska rozkłada ręce.

- Nie możemy nic zrobić, dopóki nie dostaniemy zgody marszałka województwa - tłumaczy komendant Janusz Wiaterek. Żeby móc legalnie oprowadzać turystów po Krakowie, trzeba mieć zezwolenie wydane przez marszałka. Poprzedza je ciężki egzamin ze znajomości historii i zabytków miasta. Niektórzy skracają sobie jednak drogę - na krakowskich ulicach coraz częściej można spotkać oprowadzających bez charakterystycznych, dużych plastykowych identyfikatorów.

- To jest wielka szara strefa - ocenia Barbara Bukowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych w Krakowie. - Poza tym, niemetodyczne i niefachowe oprowadzanie czyni szkody w głowach młodych Polaków i cudzoziemców - dodaje. - W tej chwili po Krakowie oprowadzają nawet Rosjanie czy Amerykanie, którzy nie mają absolutnie żadnych uprawnień - podczas ostatniego posiedzenia komisji praworządności rady miasta legalnych przewodników wspierała Teresa Starmach (Platforma Obywatelska).

- Sama niedawno słyszałam, jak ktoś wmawiał turystom, że hejnał mariacki powstał w latach 30. XX w. Według Barbary Bukowskiej, najlepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie specjalnej formacji - policji lub straży turystycznej, która pilnowałaby, czy wszyscy oprowadzający mają uprawnienia. Radni uważają jednak, że do tego celu wystarczyłoby większe zaangażowanie strażników miejskich. Komendant straży twierdzi z kolei, że jego podwładni nie mają uprawnień, żeby sprawdzać, czy wszyscy przewodnicy przestrzegają prawa, gdyż... nie upoważnił ich do tego marszałek województwa. - Chcielibyśmy mieć większy zakres kompetencji, ale to nie zależy od nas - mówi Janusz Wiaterek. Jego zdaniem, sprawę mogłoby załatwić stosowne porozumienie między marszałkiem i prezydentem miasta. Komisja praworządności wystosowała do prezydenta prośbę o wystąpienie z propozycją takiego porozumienia. Niezależnie rada miasta dopisała do regulaminu straży miejskiej punkt, w myśl którego strażnicy są zobowiązani do kontrolowania przewodników.


fot. Katarzyna Prokuska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Proponuję zmianę prawodawstwa i likwidację państwowych uprawnień przewodnickich i całej związanej z nimi biurokratyczno - urzędniczej otoczki oraz zniesienie absurdalnego wymogu obowiązkowego korzystania na terenie Polski z przewodników i pilotów wycieczek przez grupy. Jeżeli organizator turystyki będzie chciał w danej miejscowości pokazać coś więcej, to i tak skorzysta z usług miejscowego przewodnika. Można natomiast dopuścić obowiązek oprowadzania przez miejscowego przewodnika tylko w obiektach zamkniętych jak muzeum czy zabytkowy kościół. Wśród przewodników górskich - pozostawić tylko obowiązkowych przewodników w Tatrach i wyłącznie na niektórych szczególnie eksponowanych szlakach typu Orla Perć, na trasach wspinaczkowych czy w ekstremalnych warunkach zimowych.

Rusza akcja wolne przewodnictwo. Szczegóły na blogu ->
http://wolneprzewodnictwo.blog.pl
Bardzo ciekawa jest też wypowiedź pt. "Przewodnicy i i paranoiczny paternalizm" na blogu Łukasza Warzechy, komentatora dziennika "Fakt" ->
http://www.lukaszwarzecha.salon24.pl/10851,index.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi bliski i dotkliwy temat! Z jednej strony, to wladze miasta chca zeby przewodnik byl wizytowka miasta, dlatego musi miec historie w malym palcu. Z drugiej strony przewodnik ma przed soba grupe czasem zmeczonych podroza turystow co czesto nie maja pojecia o historii miasta do ktorego przyjechali, ale bardzo chca te historje poznac. I tu zaczyna sie dramat przewodnika, bo musi wykladac historie, ale jednoczesnie musi robic to tak, zeby "chwycilo za serce". Ale nie kazdy przewodnik zawodowy jest do tego zdolny. Krakow kocham z calego serca, nigdy nie mam dosc tego miasta. Pamietam, ze pewnego dnia odbyl sie tam wspanialy koncert z utworow Okudzawy. Ale w tym koncercie obok kosciola Mariackiego zabraklo piosenki Okudzawy, natchnionej tworczoscia Agnieszki Osieckiej i historia hejnalu, a przeciez byla by tak na miesjcu! I przy mnie zaden przewodnik, opowiadajac Rosjanom o hejnale, nie zacytowal tego pieknego wiersza, z ktorego az bije cieplo i podziw dla Polski. Scisle fakty historyczne czesto nudza... :-)
I prosze nie miec za zle milosnikom Polski, co sa pewnie w kazdej grupie turystycznej, ze pragna podzielic sie wiedza z towarzyszami podzrozy. To co powiem dalej, prosze nie uwazac za reklame, po prostu musze wyrazic gdzies swoj podziw dla Kola Przewodnikow Malborskich, co opracowalo wspanialy system dostosowania sie na miejscu do kazdej grupy. Patrza, z kogo grupa jest zlozona, i od razu wiedza, co beda robic i co mowic. Moje synowie ( w grupie bylo sporo dzieci) do dzis dnia pamietaja, jak pani Jadwiga Chylinska wsadzila je do lochow, zeby na wlasnej skorze poczuli to samo co rycerze tam wiezione, a wypuscila dopiero gdy wyrecytowali nazwy plemion co kiedys byly na tych ziemiach! :-) To byla dla nich najwspanialsza przygoda! Oby wiecej bylo takich przewodnikow.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwsze argumenty, na które powołuje się lobby krakowskich przewodników są mało przekonujące bowiem zdarza się, i to nierzadko, że zawodowi przewodnicy uprawnieniami i licencjami ględza, nudzą i plotą nawet o wiele gorsze bzdury. Po drugie nie przesadzajmy, bo turystyka to nie jest obowiązkowa lekcja ani wykład naukowy po którym zdaje się egzaminy. Po trzecie przodownicy i instruktorzy PTTK nie maja uprawnień państwowych i licencji, a przewodnikom zawodowym nie rzadko nie tylko, że nie ustepują, ale - co w tych trudnych dla turystyki czasach może wydawać się niepodobieństwem - dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem - za darmo. Po czwarte nie uważam za rozsądne aby wzorem Krakowa wprowadzac w Polsce bezprawnie cenzurę i domagać się podobnej samowoli władz lokalnych, które nakazują karać ludzi, a zwłaszcza cudzoziemców np. za czytanie przewodnika wydanego w ich kraju i w ich języku. Idąc dalej tą drogą może wprowadzić zakaz wydawania i sprzedaży przewodników by ciemny lud nie miał możliwości pozyskania podstawowych informacji o zwiedzanych obszarach i obiektach, aby tylko przewodnicy z uprawnieniami państwowymi posiedli patent na wiedzę krajoznawczą o danym mieście?

Tu jest link z wykładnią prawa europejskiego => www.europarl.europa.eu/meetdocs/2004_2009/documents/cm/623/623427/623427pl.pdf

Zgodnie z dyrektywami unijnymi obowiązek zatrudniania przewodnika z miejscowymi uprawnieniami przewodnickimi został ograniczony do obiektów zamkniętych jak muzeum, galeria sztuki czy skansen budownictwa regionalnego. Natomiast na drogach publicznych i obszarach otwarych, a do takich należą centra miast, mogą oprowadzać osoby nie posiadające miejscowych uprawnień przewodnickich

Wygląda na to, że lobby przewodników państwowych chce po prostu odwrócić w ten sposób uwagę od prawdziwego problemu. Według informacji z pewnych zaufanych źródeł około 60% wycieczek obsługują przewodnicy z uprawnieniami państwowymi i wszelkimi mozliwymi licencjami nie podpisując umowy i nie wystawiając faktur. I to faktycznie jest szara strefa. Tyle, że o tym się milczy bo mało kto jest zainteresowany rozwiązaniem tego problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ ten problem istnieje chyba na całym świecie - to turysta decyduje, czy płaci mniej i ryzykuje, że zostanie poinformowany niefachowo. W Krakowie Rosjanie, a Polacy...hmm, gdzie ich nie ma?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.