Facebook Google+ Twitter

(Nie)magiczne święta

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2013-05-28 20:57

Święta – czas spokoju, wyciszenia, radości. Wspaniały okres, kiedy to rodzina oraz przyjaciele spotykają się przy jednym stole, dzielą się opłatkiem, śpiewają wspólnie Kolendy. Kiedyś tak było, ale czy jest teraz? Zapraszam.

Może „wyrosłem” z tego, może jestem inny albo może rzeczywiście święta straciły swą magię. Z czym teraz mi się one kojarzą? Przede wszystkim z dłuższym wolnym, stresem w domu, nadchodzącym Sylwestrem. Jedyna rzecz jaka pozostała to prezenty, lecz nie są one już takie jak kiedyś. Nie towarzyszy im ekscytacja (z niewiedzy co dostanę w tym roku pod choinkę), rytuał (w którym to musiałem wypatrzeć pierwszą gwiazdkę na niebie zanim „aniołek” przyniesie mi prezenty). Teraz to ja sam sobie wybieram prezent, a moja młodsza siostra zamiast wypatrywać pierwszej gwiazdki sama przynosi paczki z podarunkami, które wcześniej znalazła pod łóżkiem.

Nawet atmosfera panująca w domu jest inna. Dzień Wigilii związany jest z nieustanną gonitwą. Od rana mama dwoi się i troi w kuchni żeby tylko zdążyć z ugotowaniem wszystkich potraw. Ja z racji takiej, iż gotować nie potrafię zajmuję się porządkami w domu. Odwracam dom „do góry nogami” żeby przypadkiem ani jeden paproch, okruch nie umknął mojej uwadze. Ojciec zajmuję się pakowaniem prezentów. Wszystko jednym słowem musi zostać „dopięte” na ostatni guzik zanim goście się „zjadą”.

Wydawałoby się, że cały ten stres mija kiedy to wszyscy zaproszeni usiądą przy stole, że wszystko wokół się zatraci i będzie liczyło się wyłącznie tu i teraz. Niestety, tak nie jest. Życzenia, które sobie składamy przy okazji dzielenia się opłatkiem, zwykle są tylko po ty żeby je „odklepać”, przypuszczam, że osoba, której je składamy nawet ich nie słucha. Każdy tylko czeka, aż zasiądzie do stołu i zacznie się „wielkie żarcie”. W trakcie wieczerzy, mało kto cokolwiek mówi, ponieważ skupia się wyłącznie na swoim talerzu. W tle powtórki programów, w których to „sławni” śpiewają Kolendy. Dopiero po posileniu się, otwarciu prezentów zaczyna się dyskusja, zwracanie na siebie uwagi, lecz ja w niej nie uczestniczę gdyż ubieram się i wychodzę do znajomych na drugą wigilie.

Przykro mi to stwierdzić lecz święta „umierają”. Kończy się etap w którym obrzęd ten cokolwiek dla nas znaczy. Teraz jest on po prostu dłuższym wolnym, przy okazji, którego „odklepujemy” tradycje, którą nauczyli nas nasi rodzice. Czemu tak jest? Szczerze nie wiem, może wszyscy po prostu wyrastamy powoli z tego.
(Szymon Szulczyński)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.